Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby. Pokaż wszystkie posty

stycznia 19, 2020

Zapisane w gwiazdach, podwójnie dorosła i kolejne kubki ze znakami zodiaku

Zapisane w gwiazdach, podwójnie dorosła i kolejne kubki ze znakami zodiaku

Szalony rok


Każdy koniec roku zmusza do podsumowań i refleksji, nawet tych, którzy starają się być oryginalni i udają, że to ich zupełnie nie dotyczy.  
Każdy początek natomiast, do składania sobie obietnic i robienia postanowień na kolejny, nawet tych, którzy zapominają o nich już pod koniec stycznia :)

A jaki był dla mnie?
Pełen wyzwań przede wszystkim, mega kreatywny, różnorodny pod każdym względem, szalony i bardzo długi, chociaż minął szybko...
Wiecie co?
Żaden poprzedni rok nie był nawet w połowie taki zwariowany jak ten.


Zapisane w gwiazdach


Od zawsze wiem, że szczęście to ja mam w gwiazdach zapisane, uwielbiam też wierzyć, że dostajemy pewne cechy wraz z datą urodzenia.
Takie rzeczy po prostu się wie... z resztą, gdzieś kiedyś pisałam już o tym.
Jako zodiakalna waga, którą lubię w sobie, jestem pod wpływem żywiołu powietrza, co w pełni usprawiedliwia pewne rzeczy.
Ale skromnie to zabrzmiało ;)
Kiedy byłam młodą dziewczyną, spotkałam na swojej drodze ludzi, którzy zajmowali się astrologią, dla mne czarna magia, która tylko potwierdziła to, co już sama wiedziałam. Dodali tylko, że co dekadę, od daty urodzenia zaczynając, czeka mnie coś specjalnego, wyjątkowego lub ważnego...
Nie wiem jak to się stało, ale 2019 to była jakaś kumulacja :)

Rok pełen wyzwań, bo w domu trwała jesień średniowiecza pod tytułem remont parteru, który wymagał masy decyzji, kreatywności, łączenia materiałów, dobierania kolorów, dodatków i szukania po całej Polsce drzwi na przykład.  
Równocześnie kończył się czas na rozliczenie mojego projektu, po drodze siedemdziesiąte urodziny mojej mamy, sanatorium wzywało, by stawić się początkiem marca, remont wciąż trwał.
Wszystko działo się równocześnie.
Marzyłam, by odpocząć od decyzji, od ciężaru ich podejmowania, od ciągłej obecności wszechobecnego bałaganu.
Wsiadłam za kierownicę i pojechałam odpocząć. Każdy powinien móc to zrobić.
A później już się potoczyło...
Każdy miesiąc tego intensywnego roku miał dla mnie prezent.
Wyjazdy, wesele i bal urodzinowy... tym razem mój :)


Podwójnie dorosła


To były najlepsze urodziny w moim życiu.
Trudno było przywyknąć do tej cyfry z przodu, bo jakiś czas temu ustaliłam swój wiek na czterdzieści osiem i trzymałam się go kurczowo dwa lata :)
Ta pięćdziesiątka taka jakaś dorosła mi się wydawała, zbyt dorosła jak dla mnie... ale kurczę, tym razem nie ja tu ustalałam zasady...
Jeszcze raz dziękuję wszystkim, że zechcieli świętować ze mną ten czas.
Dziękuję, że raz w życiu mogłam zostać królową balu, dziękuję za Waszą kreatywność i że wam się chciało.
Uwierzcie, doceniam z całego serca. Byliście wspaniali.
Nigdy wcześniej nie byłam na takiej imprezie, gdzie wszyscy dali się wciągnąć w pewien scenariusz i bawili się z całego serca :)
Swoim dzieciom i mężowi dziękuję za niespodziankę rocznicowo urodzinową.
Spędzić pięćdziesiątkę w Barcelonie razem z Wami - bezcenne.

To nie koniec...

Jeszcze Barcelona w duszy mi grała, jeszcze sangrija nie przestała krążyć w żyłach, a już witałam Rzym.
W październiuku zrealizował się urodzinowy prezent dla mojej mamy, pięciodniowa rzymska przygoda, którą zafundowaliśmy jej wraz z bratem, chociaż pojechałam tylko ja... i Stefan.
Poznałam przy okazji fantastycznych ludzi, z którymi mam kontakt do teraz.
Piękne miejsca, niesamowite zabytki, które znałam tylko ze zdjęć, cholernie bolące nogi i na koniec nadmorskie plażowanie w październiku, kiedy u nas był już mrozik... tego nie da się zapomnieć.
Listopad i grudzień był pracowity jeszcze bardziej niż na przełomie roku, co pozwoliło mi realizować się zawodowo.
Czyż to wszystko to nie jest szczęście zapisane w gwiazdach?
Czy data urodzenia i znaki zodiaku nie bywają kluczowe?
Ja tak właśnie lubię myśleć, a myśl tworzy rzeczywistość :)


Znaki zodiaku


Temat znaków zodiaku, szczęścia zapisanego w gwiazdach przewija sie w tym poście, więc czas pokazać tematycznie pasujące tu kubki.
Malowałam je jeszcze latem, ale zostawiłam na okoliczność tego wpisu...


36 komentarzy:

czerwca 01, 2017

Dzień Dziecka i porcelana dla najmłodszych

Dzień Dziecka i porcelana dla najmłodszych

Nigdy nie byłam nadgorliwą matką



To będzie wpis, za który pewnie dostanę po uszach, bo oficjalnie moje dzieci nie lubią upubliczniania, chyba że sami zdecydują się na uchylenie rąbka tajemnicy.
W tym przypadku ,,rąbek'' należy do mnie, więc daję sobie prawo zrobić po mojemu.
Nigdy nie byłam nadgorliwą matką.
Ktoś po przeczytaniu tego nagłówka może pobłądzić, więc będę w skrócie prostować...
Nikt nas nie uczy wychowywania dzieci... o samej pielęgnacji możemy poczytać w książkach lub skorzystać z porad doświadczonych. Wszystko co robimy, robimy intuicyjnie, z serca, często zapomiając o głowie :) Ot, taka słabość bezwarunkowa, która często pozwala przymknąć oko. 
Nikt też nie lubi dobrych rad, rad jak powinien wychowywać te swoje cuda...
Biorąc się za ten post, miałam w głowie cały sens. Teoretycznie to było do przeskoczenia, ale jak zawrzeć całe życie w kilku zdaniach?

Dwoje. Córka i syn. Oboje diametralnie różni, choć wychowani pod jednym dachem.
Tak szybko mi umknął ten czas.
Jeszcze ,,wczoraj''  jako maluchy wierzyli we wszystko, co im mówiłam.
Dziś żartobliwie wypominają mi zakupy dla ,,takiej pani'' która nigdy nie przyszła :)
Jeszcze ,,wczoraj'' czytaliśmy razem Brzechwę, a dziś to Oni podrzucają ciekawe propozycje.
Jeszcze ,,wczoraj'' dyskutowaliśmy po nocach na wszystkie tematy...
...i na szczęście, do dziś jesteśmy w stanie dyskutować dalej :)

Czasem nie było łatwo. Czasem z bólem serca patrzyłam jak zmagają się ze swoimi sprawami, jak uczą się podejmować decyzje, brać odpowiedzialność, wyciągać wnioski...
Nie przeszkadzałam im w tym.
Nie zabraniałam wszystkiego, wręcz odwrotnie... pozwalałam.
Wszystko czego doświadczyli na własnej skórze, kształtowało ich charaktery.
To nie są idealni ludzie, bo takich nie ma.
Ale są to ludzie, na których ktoś, kiedyś będzie mógł liczyć, bo mają wspaniałe wnętrza.

Dlaczego nie byłam nadgorliwą matką?
Bo im nie prasowałam od chwili, kiedy nauczyli się obsługiwać żelazko, bo kiedy zaspali do szkoły, nie za każdym razem odwoziłam pod drzwi główne... bo mi się nie chciało robić pierogów ruskich, bo nie odrabiałam za nich pracy domowej... i nie napisałam prezentacji :)

Dziś patrząc na swoje dzieci myślę sobie... cholera, kawał dobrej roboty tutaj wykonaliśmy.
Piszę o tym z wielką miłością i wzruszeniem i mam nadzieję, że poniosą to dalej, we własne życie.


                                 Wszystkiego najlepszego w dniu Waszego święta :)



Dla najmłodszych


Dziś się rozpisałam nieco, ale to i tak wszystko w skrócie...
Gdybym zechciała opowiadać o wszystkich zajęciach sportowych mojej córki, włącznie z unihokejem, o koronie i lornetce albo o zajawkach gitarowych syna, o le parkour, karate i jak tańczył breakdance, o zlotach motocyklowych i patyczakach w domu... i w tym miejscu naprawdę kończę :)

Teraz trochę porcelanki nareszcie. Porcelanka malowana dla różnych znajomych dzieciaczków.
Dla Szymonka, Nikoli, Michaśki, Kacperka, Michałka, Julki... 
Kolejność przypadkowa :)
Ostrzegam też, że prace powstawały w różnym czasie i mogą nie być doskonałe :)


18 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger