Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla pary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla pary. Pokaż wszystkie posty

lipca 22, 2020

Czekasz na tę jedną chwilę i coś dla nowożeńców w stylu retro

Czekasz na tę jedną chwilę i coś dla nowożeńców w stylu retro

Na dobre i na złe...


O ślubach i weselach głośno, w końcu sezon trwa, więc obojętnie co bym tu nie napisała, nie przyćmię ostatnich wydarzeń jakie możemy obserwować na firmamencie...
Dzieją się cuda na kiju, które nie wiem, czy bardziej śmieszą, szokują, czy raczej uświadamiają prosty lud, że równość w niektórych środowiskach inny ma wymiar.
Każda miłość jest pierwsza, najgorętsza, najszczersza... śpiewano, ale granice absurdu dostrzega większość, mam nadzieję.
Ja to jednak starej daty jestem, taka retro Kaśka, chociaż w sercu zawsze maj i dusza niepokorna :) 



W stylu retro


I dotarłam do chwili, gdzie chciałabym jakoś zgrabnie, bez przynudzania połączyć słowa klucze... ślub, retro, podróże i pasja.
Wstęp o ślubach już był.
To teraz będzie o ślubie, na który czekali oboje, czekali na tą jedną chwilę...
Marsz Mendelsona wybrzmiał dla nich niedawno, a ja nareszcie mogę pokazać Wam coś, co namalowałam z myślą o tej wyjątkowej parze, o której opowiedziała mi ich przyjaciółka.
Cudowni oboje, o wspólnych pasjach do podróży oraz starych samochodów, nie mają szans na nudę w życiu, potrafią patrzeć w tą samą stronę i czerpać radość.
Słodkiego, miłego dla Was.
Teraz część wizualna.
Wybaczcie ilość zdjęć, ale wpis jest krótki, to chociaż będzie co pooglądać ;)


Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku.
Antoine de Saint-Exupéry


24 komentarze:

października 25, 2019

Historia jednej miłości... filiżanki dla dwojga

Historia jednej miłości... filiżanki dla dwojga

Jesienne powitanie


Witajcie po przerwie kochani

Kocikowa Dolina mimo zmniejszonej ostatnio aktywności blogowej, działa intensywnie, rozwija się i stara sprostać wyzwaniom.
Mam wrażenie, że ostatnio jestem wszędzie, bez przerwy i wciąż.
Bardzo trudno jest być wszędzie :) 
Kto zagląda do Kocikowej Doliny przez inne kanały, ten wie nieco więcej... oj, napiszę pewnie niezłe podsumowanie tego szalonego roku w grudniu.

Chociaż kocham literki i kropeczki, to tak samo kocham pędzle i farby i to, że mogę dzięki Wam przeżywać z Wami rozmaite historie, które przecież towarzyszą każdemu zamówieniu.
Kiedy zasiadam do pisania, zawsze obawiam się, żeby nie pisać banałów, żebyście czytali z zainteresowaniem... tu mam na myśli tych, którzy lubią poczytać, bo wzrokowcom zawsze mam coś do pokazania ;)


Historia jednej miłości...


Zacznę od tego, że nie wierzę w przypadki...
Jeszcze latem napisała do mnie przemiła Pani Karolina.
Bardzo jej zależało, żebym stworzyła komplet filiżanek dla bliskich jej ludzi, którzy stawiają ważne kroki w przyszłość.
Od słowa do słowa, czytając historię tych dwojga, w głowie powstawał zarys tego, co chciałam umieścić im, jako znak, że to już czas, jako amulet, który w jakiś sposób pomoże spojrzeć we wspólną przyszłość, pomoże uwierzyć...

Ona - piękna, młoda, pełna apetytu na życie, z psem u boku, zakochana w morzu i w nim.
On - ostrożny, po przejściach, marzący o wspólnym domu, z nadzieją patrzący w przyszłość.

Tych informacji otrzymałam nieco więcej, by móc spersonalizować tą porcelanę w taki sposób, by nabrała mocy sprawczej :) 
Dzieli ich tylko odległość...
W takich sytuacjach mam poczucie misji i w malowanie wkładam przesłanie.


Góra z górą się nie zejdzie...


Napisałam, że nie wierzę w przypadki, a nie rozwinęłam tej myśli.
Do sedna...
Zawsze po ustaleniach wszelkich, nadchodzi czas na wymianę potrzebnych danych i od słowa do słowa, okazało się że...
...filiżanki pojadą do miejsca, gdzie się wychowałam, spędziłam dzieciństwo i młodość, że pojadą w moje strony, gdzie została połowa mojego serca, a osoba, która jakimś cudem trafiła na mnie w tym jakże przepastnym i wielopłaszczyznowym świecie internetu jest związana z ludźmi, których znałam, z którymi też związane było moje życie.
I co?
Góra z górą się nie zejdzie, powiadają, a ludzkie losy się przeplatają...

A teraz pokażę Wam co powstało z opowiadań i mojej wyobraźni.



30 komentarzy:

lipca 10, 2019

Hej wesele i kolejna winda do nieba... teoria kurczenia się świata i filiżanki dla pary młodej w stylu hiszpańskim

Hej wesele i kolejna winda do nieba... teoria kurczenia się świata i filiżanki dla pary młodej w stylu hiszpańskim

Świat się kurczy?

Od dłuższego czasu obserwuję zjawisko kurczenia się świata.
Tak dokładniej, od chwili, kiedy moje dzieci zaczęły wchodzić w dorosłe życie. 
Proces już trwa jakiś czas... nie ma się co oszukiwać.
Jestem z epoki Toniego Halika, gdzie opowieści z podróży egzotycznych pokazywano w tv i całej rodzinie obiad stygł na talerzu, a czasem i w buzi otwartej ze zdziwienia.
A dzisiaj?
Dzisiaj świat to globalna wioska.
Nie jeden raz Janusz z Grażyną bili brawo po wylądowaniu na obcej ziemi w tropikalnych upałach 35'C+ z zamiarem tygodniowego życia w luksusie...
Co tu kryć, wszyscy zaczynaliśmy jak oni, niekoniecznie borąc udział w klaskaniu :)
Dziś to takie naturalne, że wszyscy, wszędzie już byli. 
Byli tam, gdzie biura podróży mogą zawieźć spragnionych wypoczynku ludzi, bo sama też to sprawdziłam.
Ale ja nie o tym. To tylko wprowadzenie miało być.



Malaga, Tiki -Taki i Kasztanki


Za chwilę zgubię myśl przewodnią i plan na połączenie wszystkich wątków...
Co z tym kurczącym się światem ?
A tylko to, że w tym samym czasie wieczory panieńskie potrafią się rozciągnąć do tygodnia i wychodzi na to, że mamy jakąś tam równowagę :)
Bo gdyby świat nie zmalał, nie byłoby to takie proste... 
Dziś podróżnikiem zostaje ten, kto zna języki, ma pomysł, kasę (może być karta kredytowa) i czas. 
Wtedy Malaga na wyciągnięcie ręki, wieczór panieński rozciąga się do granic możliwości...
Wspaniała wyprawa bez pośredników staje się możliwa, a wspomnienia zostają  na całe życie.
I jak tu nie pozazdrościć?
Tym, którym w liście podróżnika czegoś brakuje, pozostaje tymczasem zadowolić się pysznymi czekoladkami z Wawelu - Malaga, Tiki - Taki i Kasztanki... co kto woli, i nie jest to wpis sponsorowany :)



Filiżanki dla pary młodej


Tym rozważaniem o kurczeniu się świata dotarłam do najważniejszej części wpisu.
Tydzień panieński w Maladze był nespodzianką dla Gabi, a że jest to przyjaciółka mojej córki, uchylono mi rąbka tajemnicy i dziś miałam możliwość napisać cokolwiek, a nie tylko wrzucić Wam tu zdjęcia malowanych przeze mnie filiżanek.
Kolejna winda do nieba pojechała. 
Kolejne wesele już się odbyło...
Z opowiadań wiem, że było wspaniałe.
Na pamiatkę tych ważnych chwil, upominek dla nowożeńców.
Niech temperatura w ich związku zawsze będzie na plusie... niech spijają szczęście co dnia... dla Gabi przemyciłam nieco Malagi i hiszpańskich klimatów z panieńskiego wyjazdu. 
Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia dla Was.


32 komentarze:

stycznia 18, 2019

Dziwny jest ten świat... ołowiane puzzle i gdzie jest miłość ?

Dziwny jest ten świat... ołowiane puzzle i gdzie jest miłość ?

Zamiast podsumowania roku


Ostatnimi czasy czuję się jakbym miała zwolnione obroty.
Ja wiem, że temat ten przewija się przez moje posty od dłuższego czasu, ale nie napiszę przecież, że wszystko się pięknie układa, jak puzzle dla dzieci...
Wiecie co?
To raczej puzzle, które są z ołowiu i ciężko je dopchnąć jeden do drugiego, chociaż dokładnie wiadomo gdzie pasuje każdy kawałek.
Ale wydumałam...
W przedświątecznym poście pisałam Wam, że Kocikowa Dolina wciąż się rozwija.
Z mojego niewielkiego centrum dowodzenia światem, jakim była malinowa kanapa i malutkiego kącika, gdzie powstawały wszystkie malowane dla Was rzeczy, wkrótce przenoszę się do swojej pracowni. 
Szumnie brzmi :) 
Dodam więc... do pracowni, która jest w trakcie... hmm... w trakcie dopychania innych puzzli, zanim będzie można się w niej rozgościć.
A jaśniej, to sprawa wygląda tak, że parter wciąż jest gruzowiskiem, projekt na mojej głowie, inny ważny projekt trzeba było rozliczyć i zamknąć, płytki się same nie wybiorą, drzwi zdalnie też da się wynaleźć, ale trzeba to zrobić, fachowcy mają poślizg... zanim będzie można ruszyć pomieszczenie pracowni, trzeba wykonać inne remonty... a cierpliwość moja wytrenowana, podpowiada w środku... Kaśka, tylko spokój może Cię uratować.
No to stukam nareszcie zbyt długimi paznokciami w klawiaturę, uspokajam się...
Nie ma wyjścia, trzeba to przetrwać.
Po wszystkim zrobimy parapetówkę i wszystko Wam wtedy pokażę, a będzie co oglądać, bo plany zacne... i sama jestem ciekawa co nakombinowałam :)



Mimo wszystko... o miłości


W internetach ostatnio smutno.
Dziwny jest ten świat, niczym hymn wyśpiewał nam Czesław.
Ale ja nie chcę dziś o smutkach, bo już napisano i powiedziano wszędzie i wszystko... 
Zamiast o nienawiści, napiszę o miłości.
Dziś o miłości, która jest dorosła i pewnie niejedno widziała i niejedno przetrwała, bo ta prawdziwa pozwala najpierw doświadczyć, później pojąć wszystko.
Ona... energetyczna miłośniczka książek, piękna i mądra.
On... pasjonat modelarstwa, pogodny i cierpliwy.
Oni razem... świetna para :)
Właśnie kilka dni temu świętowali 46 rocznicę ślubu. 
Ileż trzeba mieć miłości w sobie, by pokonać taką trasę razem...
Brawo Wy :)
Niezły wynik. 
Z tej okazji malowały się w Kocikowej Dolinie filiżanki dla tej pary.
Niech Wam służą wiele lat... 


28 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger