Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stokrotki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stokrotki. Pokaż wszystkie posty

stycznia 18, 2019

Dziwny jest ten świat... ołowiane puzzle i gdzie jest miłość ?

Dziwny jest ten świat... ołowiane puzzle i gdzie jest miłość ?

Zamiast podsumowania roku


Ostatnimi czasy czuję się jakbym miała zwolnione obroty.
Ja wiem, że temat ten przewija się przez moje posty od dłuższego czasu, ale nie napiszę przecież, że wszystko się pięknie układa, jak puzzle dla dzieci...
Wiecie co?
To raczej puzzle, które są z ołowiu i ciężko je dopchnąć jeden do drugiego, chociaż dokładnie wiadomo gdzie pasuje każdy kawałek.
Ale wydumałam...
W przedświątecznym poście pisałam Wam, że Kocikowa Dolina wciąż się rozwija.
Z mojego niewielkiego centrum dowodzenia światem, jakim była malinowa kanapa i malutkiego kącika, gdzie powstawały wszystkie malowane dla Was rzeczy, wkrótce przenoszę się do swojej pracowni. 
Szumnie brzmi :) 
Dodam więc... do pracowni, która jest w trakcie... hmm... w trakcie dopychania innych puzzli, zanim będzie można się w niej rozgościć.
A jaśniej, to sprawa wygląda tak, że parter wciąż jest gruzowiskiem, projekt na mojej głowie, inny ważny projekt trzeba było rozliczyć i zamknąć, płytki się same nie wybiorą, drzwi zdalnie też da się wynaleźć, ale trzeba to zrobić, fachowcy mają poślizg... zanim będzie można ruszyć pomieszczenie pracowni, trzeba wykonać inne remonty... a cierpliwość moja wytrenowana, podpowiada w środku... Kaśka, tylko spokój może Cię uratować.
No to stukam nareszcie zbyt długimi paznokciami w klawiaturę, uspokajam się...
Nie ma wyjścia, trzeba to przetrwać.
Po wszystkim zrobimy parapetówkę i wszystko Wam wtedy pokażę, a będzie co oglądać, bo plany zacne... i sama jestem ciekawa co nakombinowałam :)



Mimo wszystko... o miłości


W internetach ostatnio smutno.
Dziwny jest ten świat, niczym hymn wyśpiewał nam Czesław.
Ale ja nie chcę dziś o smutkach, bo już napisano i powiedziano wszędzie i wszystko... 
Zamiast o nienawiści, napiszę o miłości.
Dziś o miłości, która jest dorosła i pewnie niejedno widziała i niejedno przetrwała, bo ta prawdziwa pozwala najpierw doświadczyć, później pojąć wszystko.
Ona... energetyczna miłośniczka książek, piękna i mądra.
On... pasjonat modelarstwa, pogodny i cierpliwy.
Oni razem... świetna para :)
Właśnie kilka dni temu świętowali 46 rocznicę ślubu. 
Ileż trzeba mieć miłości w sobie, by pokonać taką trasę razem...
Brawo Wy :)
Niezły wynik. 
Z tej okazji malowały się w Kocikowej Dolinie filiżanki dla tej pary.
Niech Wam służą wiele lat... 


28 komentarzy:

stycznia 24, 2018

U babci jest słodko, świat pachnie szarlotką... i kubki dla babci i dziadka

U babci jest słodko, świat pachnie szarlotką... i kubki dla babci i dziadka

Babcia


Byłam najstarszą wnuczką swojej babci. 
Cała reszta dzieciaków zjawiła się nieco później, więc miałam ją na wyłączność przez jakiś czas.
Co prawda był jeszcze Robert, ale on miał inną swoją babcię i tej naszej nie poznał tak, jak ona by tego chciała...
Chyba dobrze, że babcia nie miała pod opieką więcej wnuków w tym samym czasie co mnie. Było ze mnie diablę wcielone i wszędzie mnie było pełno.
Żeby czymś zająć ciekawską Kaśkę, bo ciekawość życia objawiła się zaraz po przyjściu na świat i dodam, że nie minęła, nauczyła mnie haftować i robić na szydełku. Później, kiedy udawało mi się sięgać nogami do pedałów, pokazała jak posługiwać się maszyną do szycia...
Uwielbiałam chodzić z nią na zakupy do ,,łaskowskiego'' sklepu.
Zawsze pozwalała mi oderwać kawałek gorącego chleba, który smakował jak delicja.
Babcia była silną kobietą. 
Prawdziwa góralka, która nigdy nie przestała tęsknić za rodzinnymi stronami.
To ona wpoiła mi miłość do góralszczyzny.
- Kasia chodź szybko, górale śpiewają... wołała mnie przed telewizor i wtedy płakała...
Zawsze miałam swoje kierpce. Był też gorset haftowany przez babcię, który czasem pozwalała mi założyć i chusta z frędzlami. Gorset tenże był inspiracją do wykonania mojego pierwszego w życiu haftu. Jako siedmio-ośmiolatka absorbowałam otoczenie zapamiętale i bez przerwy...
Czasem przejmował mnie dziadek, bo babcia miała na głowie kuchnię po za mną.
Babcia gotowała pyszny kapuśniak, który smakował jak kwaśnica w Zakopanem. 
Szarlotka, jak szarlotka... ale sernik z przypalonym wierzchem, to był wypiek najlepszy pod słońcem.


Dziadek


Spokojny i ustępliwy. 
W domu berło należało do babci.
Dziadek miał swoje tak zwane pole. Jako wszędobylska dziewczynka, chętnie mu towarzyszyłam w wyprawach i różnych zajęciach. Chodziliśmy zbierać jarzębinę, gotowaliśmy ziamniaki w łupinach dla kur, gdzie poźniej taki ziemniak mogłam zjeść...
Czasem szłam spać do dziadka i wtedy opowiadał przeróżne historie. Te o wojnie były najbardziej interesujące... dziadek opowiadać umiał... a babcia nas uciszała...
Wspomnienia z tamtego okresu są bezcenne, i chociaż pisałam tutaj o kilku epizodach, to będę wracać jeszcze nie raz, bo najlepsze historie pisze samo życie.
Jakie to szczęście, że pozostają wspomnienia, kiedy wszystko takie ulotne...


Kubki dla babci i dziadka


Już mogę pokazać personalizowane kubeczki z okazji ich święta. Od wnuka, który nie mógł ich wręczyć osobiście, ale pamiętał :)
Babcia Stasia kocha szycie i ogród, natomiast dziadek Andrzej to budowlaniec... sami rozumiecie dlaczego takie, a nie inne powstały wzory... ale za to kolorowo i na wesoło.


20 komentarzy:

maja 23, 2017

Zaczarowany ogród w obiektywie i na porcelanie

Zaczarowany ogród w obiektywie i na porcelanie

Paleta barw




Zapomniałam że mam taki ogród.
Ktoś pomyśli... no stuknięta kobieta, i pewnie będzie miał rację :) Sama wątpię często w to, czy moja normalność mieści się w normie, a jeśli już, to jaka jest tolerancja i kto te normy ustalał ;) 
Po namyśle stwierdzam jednak, że taki stan coraz bardziej mi się podoba. 
Wciąż od nowa uczę się oglądać świat, i za każdym razem dziwię się, że jest taki piękny.
Dziś pogoda współpracowała z obiektywem... 
Zapraszam Was do siebie po garść kolorów, po kilka stokrotek i po odrobinę magii jaką można dostrzec w naturze.
Nadwornym opiekunem ogrodu jest mój osobisty Pan mąż. To właśnie jego zasługa, że ogród wybucha całą paletą barw w odpowiednim momencie. 
Rododendrony i azalie odwdzięczyły się w tym roku.
Ja się czasem dorzucam z drobnymi wskazówkami... które niespecjalnie cieszą ogrodnika, za co później mi się dostaje, bo on udziela mi wskazówek, kiedy taki ogród przenoszę na porcelanę :) 


Nie tylko w obiektywie 



Zaczarowany ogród można uwiecznić za pomocą obiektywu jak i za pomocą pędzla. Kwiaty to wdzięczny temat, węc często goszczą na filiżankach i kubkach.
Dziś trochę jednego i drugiego.
Dodam tylko, że większość zdjęć zrobiłam w ogrodzie, węc wszystko się zgadza :)


14 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger