Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lubiana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lubiana. Pokaż wszystkie posty

lipca 07, 2018

Tu jest mój dom i kraina szcześliwości jako temat na porcelanie

Tu jest mój dom i kraina szcześliwości jako temat na porcelanie

O domu


Piękny czas mamy.
Jest się czym cieszyć, więc się cieszę. 
Natura tuż przed naszymi oczami codziennie działa cuda, obdarowując widokami, zapachami, owocami.
Jestem w trakcie czytania książki Bożeny Pajdosz PUCH NIEMARNY, w której odnalazłam taki piękny, radosny, zwyczajny a jednak niezwyczajny opis krainy szczęśliwości. Zatrzymałam się nad tym dłużej, zastanowiłam... 
Autorka umiejscowiła akcję w okolicy, w której sama żyje.
Zrobiła to tak umiejętnie i skutecznie, że skłoniła mnie do własnych przemyśleń, a w głowie zrodził się pewien pomysł... 
Ciepło pomyślałam o miejscu, w którym żyję, które ja kiedyś wybrałam... a może to ono wybrało mnie... kto wie jak to naprawdę jest... Wciąż trzymam się tego, że nie ma przypadków i że wszystko jest po coś...

Na Podkarpacie trafiłam z powodu miłości.
Dla jednych banał, dla innych marzenie.
Różowe okulary mają magiczną moc, tak, tak... i jak w jednym z najpopularniejszych powiedzeń, rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady, tak ja zostawiłam wszystko i wyjechałam na Podkarpacie... po swoje ,,Wszystko''
Tęskniłam za tym, co zostawiłam i tęsknię do dziś... i już zawsze będę rozdarta na pół.
Tęsknię za czymś, co jest w mojej głowie, za dzieckiem, którym byłam, za dziewczyną, która podjęła dorosłe decyzje i za młodą kobietą, która dała radę...

Urodziłam się chyba z pojemnym sercem, bo tęsknię za wszystkim co pokocham.
To dlatego co jakiś czas odzywa się we mnie włóczęga i wracam do miejsc, które skradły mi kawałek serca, chociaż w międzyczasie odkrywam kolejne...
Życia będzie mało.

Ech, odbiegłam od tematu.
I to wszystko przez książkę.
Recenzja niebawem, wtedy wybaczycie moje bujanie w obłokach, a w planach jeszcze wycieczka do miejsc, o których czytam... ale to będzie temat innego wpisu.

Dziś mogę dzielić się własną krainą szczęśliwości.
W głowie rodzi się plan, by... pokazać Wam kilka miejsc, które składają się na nią...
Czasem wystarczy przeczytać jakieś ważne zdanie i trybik przeskakuje bez większego trudu, pomagając odkryć i otworzyć kolejne drzwi... z tej krainy szczęśliwości do krainy możliwości :)


Kraina szczęśliwości na porcelanie


Nie tak dawno ktoś stwierdził w którymś z komentarzy, że piszę o wszystkim na swój własny sposób... 
Oczywiście że tak, inaczej nie potrafię. 
Może po części dlatego zaglądacie do Kocikowej Doliny...
Przy okazji rozważań o krainie szcześliwości, pokażę Wam komplet w tym właśnie klimacie... Sielskość, natura, urokliwe chwile... można je zamknąć na porcelanie i można też uchwycić obiektywem... 
Dziś wszystkiego po odrobinie. 


21 komentarzy:

sierpnia 02, 2017

Muzyka jako zamiennik ciszy i muzyczna filiżanka

Muzyka jako zamiennik ciszy i muzyczna filiżanka

Muzyka we mnie gra



Wychowałam się w domu, w którym muzyka była obecna na każdym kroku. 
Do dziś znam teksty szlagierów sprzed lat...
Pamiętam wspaniałe radio z zielonym okiem, kremowymi gałkami i.... adapterem w górnej jego części. Obok stos płyt...  Alibabki, Jacek Lech, Skalodowie, Brekaut, Abba. To zaledwie początek listy jaką mam w głowie.
Byłam córką najstarszego z braci i miałam fantastyczne dzieciństwo, bo dom pełen ludzi nie pozwalał na nudę. Dorastałam więc sobie z rodzeństwem mojego ojca, które przeżywało swoje młodzieńcze szaleństwa a muzyka kształtowała moją wrażliwość.
Babcia miała anielską cierpliwość do tych swoich cudownych dzieci :)
Mieszkaliśmy w osobnym pokoju ale i tak wiecznie siedziałam na głowie taty siostrze i najmłodszemu z braci... 
Chodziłam z nimi na randki i podglądałam przez specjalny otwór w drzwiach ;)
Dom tętnił życiem w soboty. Młodzież szykowała się na zabawy, muzyka brzmiała od rana...
Później nadszedł czas szpulowego magnetofonu marki Grundig...
Cudowne lata mojego dzieciństwa.
Kochałam to miejsce. 
Kiedy rodzice wybudowali dom i wyprowadziliśmy się z naszego pokoju, wciąż tam wracałam i... wracam do dziś...

Chociaż tamta młodzież ma już wnuki, chociaż nie ma już radia z zielonym okiem, nie ma babci ani dziadka... to jest to miejsce, ten dom, dziś już nieco większy, ale wciąż tętniący życiem... ta ulica, taka sama jak wtedy.
A ja?
Kiedy tęsknota sięgnie zenitu, siadam za kierownicę i pędzę w poszukiwaniu okruchów tamtych lat, a radio w samochodzie wystukuje rytm kilometrom...
Muzykę mam we krwi, zabrałam ją z sobą z tamtego domu.


Muzyczna filiżanka



Pisząc dziś o tym co mi w duszy gra, pokażę Wam filiżankę dla miłośników nutek...
Zwyczajna, czarno biała... jedynie wzór nadaje jej charakteru.







                                                  Tak nostalgicznie... muzycznie... dobranoc...
19 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger