lutego 24, 2021

Kolejne urodziny, Rubikon i kubki z okładkami powieści Jolanty Kosowskiej

Kolejne urodziny, Rubikon i kubki z okładkami powieści Jolanty Kosowskiej

Wpis urodzinowy



Cztery lata minęły jak z bicza strzelił i to na tyle szybko, że urodziny świętować będę prawie z miesięcznym opóźnieniem. 
Przeoczyłam, pomyliłam, zapomniałam...  
Ale co się dziwić.  
Wystarczy spojrzeć w PESEL i wszystko jasne 😏
 
Skoro już uprzytomniłam sobie, że mi te fajerwerki z szampanem koło nosa przeleciały...  ech, no dobra, zimne ognie i  Prosecco z Lidla brzmi bardziej prawdopodobnie, to mi się trochę na wspominki zebrało.
Bo wyobraźcie sobie cztery lata. 
Cóż to jest.
A jednak kosmos.

Co roku pisząc kilka słów z okazji blogowych urodzin, wracam myślami do pierwszego w życiu wpisu TUTAJ i uśmiecham się do tamtej Kaśki, która po roku płodnego blogowania zastanawiała się czy jest blogerką... 
O matko, chyba nigdy wcześniej ani nigdy później nie byłam nią bardziej, niż wtedy. 
Sami możecie poczytać TUTAJ
Ależ ja miałam dużo do gadania...😉
Natomiast rok temu już całkiem świadomie podsumowałam TUTAJ swoje działania, by dziś znowu świętować, chociaż z poślizgiem.

Cztery lata, obfitujące w skrajne wydarzenia, zmiany, rozwój osobisty oraz zawodowy. 
Każdy rok zupełnie inny, każdy niosący nowe doświadczenia, które doprowadziły mnie do tu i teraz.
A ja wciąż nie mam dość tej drogi i ciągle niesie mnie mój niepokorny apetyt na życie, chociaż od jakiegoś czasu lubię sobie spojrzeć na całokształt z dystansem i pomyśleć...  jest dobrze, bo będąc sama sobie sterem i okrętem, kochając to, co robię, nigdy nie jestem w pracy. 
Ahoj kapitanie ! Płyniesz w dobrą stronę.
Chociaż nieraz usłyszę - przecież Ty nic nie robisz.
Pozory mylą.
Nic to też jest coś, czy jakoś tak 😏



Rubikon


Często spotykamy się z tym określeniem, kiedy w naszym życiu wydarza się coś, co sprawia, że przekraczamy własne granice... obojętnie gdzie one się znajdują i na jakiej płaszczyźnie.
Nazwę tą zawdzięczamy Juliuszowi Cezarowi, bo do dziś dzień Rubikon jest synonimem przekroczenia granicy, zza której nie ma odwrotu... cytując za Newsweekiem.

Moim przekroczeniem Rubikonu było wykonanie kompletu składającego się z jedenastu kubków, na których znalazły się okładki wszystkich, wydanych do tej pory powieści polskiej pisarki Jolanty Kosowskiej  
W moim dorobku malarskim to największe jak dotąd wyzwanie, wymagające ogromnej precyzji, które pozwoliło mi jednak sprawdzić siebie i pokazać samej sobie, na co mnie stać. 
Pamiętajcie, że nie jestem kopistką i często pozwalam sobie na siebie w realizacjach.
Piszę o tym, bo pokażę Wam to, co powstało, oraz te wszystkie piękne okładki, które są pierwowzorem.

37 komentarzy:

stycznia 09, 2021

Zimowe refleksje, dzień świstaka i sielskie klimaty w zimowej odsłonie

Zimowe refleksje, dzień świstaka i sielskie klimaty w zimowej odsłonie

Refleksje wśród śniegu


Czekałam na ten nowy rok jak na zbawienie jakieś, mając przeświadczenie, że jeśli coś wyznacza początek i koniec, to właśnie tak stanie się tym razem...
Poprzedni wszystkim nam zafundował tak wiele skrajnych emocji, że stałam się jedynie obserwatorem zdarzeń, żeby móc się zdystansować do tego, w jakiej rzeczywistości przyszło nam żyć i dlaczego.
No cóż... niewiele się zmienia, a moje oczy coraz szerzej otwierają się ze zdumienia.
Ograniczenia wszelkie, które dotykają absurdu, budzą mój wewnętrzny sprzeciw.
Odzywa się we mnie dzika natura, która nie potrafi żyć na uwięzi i wtedy jedynym azylem jest moja pracownia, gdzie wszystko dzieje się jakby ponadto.

Wielkie plany dla Kocikowej Doliny wciąż są w fazie rozwoju, bo mimo utrudnień nie przestaję działać.
Wszystko jest opóźnione o rok, bo sezon minął bezpowrotnie, ale nie tylko ja musiałam być elastyczna i cierpliwa. 
Widocznie tak miało być i  mój czas dopiero się zbliża


Dzień świstaka


Sama nie wiem który już raz obiecuję wrócić do systematycznych publikacji na blogu.
Obiecuję i wierzę w te swoje obietnice, po czym dzień się kończy i znowu po dłuższej nieobecności, ale jednak z czułością zaglądam na swój blog, a tam co?
Dzień świstaka ;)
Więc zasiadam przed komputerem z paznokciami gotowymi do stukania i stukam.
Stuk, puk, klik, klik...


Sielskie klimaty


I nastała jasność kiedy śnieg okrył ziemię, otulił drzewa i przykrył szarość, nadając niepowtarzalny klimat, który kocham od dziecka.
I jakoś tak poweselał świat i mimo mrozu, cieplej mi na duszy.
Zimowe klimaty to stały punkt programu w Kocikowej Dolinie.
Cisza na blogu nie oznacza ciszy w pracowni...
W tym czasie namalowało się wiele nowości, bo na szczęście odnajdujecie mnie na wszystkich internetowych płaszczyznach , za co jestem ogromnie wdzięczna.

Nareszcie i tutaj pokażę Wam zimę, która cieszyła Wasze oczy, kiedy śniegu brakowało.

29 komentarzy:

lipca 22, 2020

Czekasz na tę jedną chwilę i coś dla nowożeńców w stylu retro

Czekasz na tę jedną chwilę i coś dla nowożeńców w stylu retro

Na dobre i na złe...


O ślubach i weselach głośno, w końcu sezon trwa, więc obojętnie co bym tu nie napisała, nie przyćmię ostatnich wydarzeń jakie możemy obserwować na firmamencie...
Dzieją się cuda na kiju, które nie wiem, czy bardziej śmieszą, szokują, czy raczej uświadamiają prosty lud, że równość w niektórych środowiskach inny ma wymiar.
Każda miłość jest pierwsza, najgorętsza, najszczersza... śpiewano, ale granice absurdu dostrzega większość, mam nadzieję.
Ja to jednak starej daty jestem, taka retro Kaśka, chociaż w sercu zawsze maj i dusza niepokorna :) 



W stylu retro


I dotarłam do chwili, gdzie chciałabym jakoś zgrabnie, bez przynudzania połączyć słowa klucze... ślub, retro, podróże i pasja.
Wstęp o ślubach już był.
To teraz będzie o ślubie, na który czekali oboje, czekali na tą jedną chwilę...
Marsz Mendelsona wybrzmiał dla nich niedawno, a ja nareszcie mogę pokazać Wam coś, co namalowałam z myślą o tej wyjątkowej parze, o której opowiedziała mi ich przyjaciółka.
Cudowni oboje, o wspólnych pasjach do podróży oraz starych samochodów, nie mają szans na nudę w życiu, potrafią patrzeć w tą samą stronę i czerpać radość.
Słodkiego, miłego dla Was.
Teraz część wizualna.
Wybaczcie ilość zdjęć, ale wpis jest krótki, to chociaż będzie co pooglądać ;)


Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku.
Antoine de Saint-Exupéry


24 komentarze:

lipca 15, 2020

Powroty, makowa porcelana i dom Marianków

Powroty, makowa porcelana i dom Marianków

Czas wracać


Kiedy powstawał blog, moja głowa pełna była słów, które bardzo potrzebowałam z siebie wydać na świat. Tematów było na tyle dużo, że z łatwością stukałam w klawiaturę, zamieniając myśli w słowa... później zaskakiwaliście mnie ilością komentarzy, a ja cieszyłam się jak dziecko.
Czas pozwolił mi drobnymi krokami budować to moje miejsce, co spowodowało, że pisanie, które przecież tak dużo mi daje, odpuściłam na konto tworzenia dla Was.
Nie ukrywam, że dopadł mnie także brak pisarskiej weny, co pewnie dotyczy większości blogerów.
Nagle zabrakło tematów, zabrakło też wiary, czy treści są na tyle dobre, żeby puszczać je w obieg... Za nic nie chciałam banałów czy też miernego pisania dla samego pisania, nie mniej jednak artystycznie Kocikowa Dolina wciąż się rozwijała.
Tu nie ustaję i nie odpuszczam, bo na szczęście nie pozwalacie mi na to...
Zawsze powtarzam, że wszystko jest po coś.
Być może trzeba mi było skupienia, kolejnego przewartościowania i kolejnej rozmowy z samą sobą.
Brzmi dziwnie, ale ja nigdy nie byłam szablonowa.
Być może trzeba mi było powodu...
Aż tu niedawno nadszedł mail, który mocno mnie poruszył, bo dotarł aż do serca.
To była niedluga wiadomość, ale na tyle istotna, że nagle blokady same puściły a okiennice otworzyły się szeroko i wpuściły świeżość i jasność...
Dziękuję Pani Sylwio, że przypomniała mi Pani dlaczego mi się chciało.
Czas wracać.


Makowa porcelana



Piękny czas mamy...
Natura obdarowuje nas kolorami, formami, zapachami, czasem nie wiem jak to uchwycić, unieść i zachować. 
Jako miłośniczka życia, radość czerpię skąd tylko się da... a i tak wciąż nienasycona.
Niedawno zachwycałam się polem maków, które mimo swej ulotności, tego roku wyjątkowo długo radowały oczy.
Nie mogłam się oprzeć, by nie zatrzymać ich w kadrze i nie utrwalić na porcelanie.
I tak powstała makowa filiżanka urodzinowa, a skoro maki, to sesja w plenerze, w bardzo wyjątkowym dla mnie miejscu, o którym mam nadzieję napiszę kiedyś więcej, bo warto jest pokazać światu, że istnieją ludzie z pasją, którzy takie miejsca tworzą.


Dom ,,Marianków"



Jest takie zaczarowane miejsce nieopodal Kocikowej Doliny, gdzie zaglądam z nieukrywaną przyjemnością i wciąż nie gasnącym zachwytem.
Wystarczy kilkunastominutowy spacer asfaltową drogą, by dotrzeć do miejsca, gdzie droga łagodnie, ale stanowczo zakręca.
Idąc, już z daleka widać bocianie gniazdo i bramę wjazdową w postaci słupów, bo teren ogrodzony jest roślinnością wszelaką... zatem żadna typowa brama nigdy nie powstała.
Wkraczając na posesję, po prawej stronie znajduje się staw, a dwa kroki dalej oczom ukazuje się stary, bez mała stuletni dom Marianków, bo tak ich nazywamy wśród znajomych.
Każdy kto choć raz tam się zapuścił, poczuje się, jakby wkroczył w inny wymiar, cofnął się w czasie, jakby otworzył furtkę do tajemniczego ogrodu...
Stary, drewniany dom z duszą wita ganeczkiem, na którym stoi stół nakryty zazwyczaj kraciastym obrusem przez pogodną Panią domu, by za chwilę pojawił się uśmiechnięty Pan domu w zawadiackim kapeluszu na głowie, częstujący swojskim winem lub zakwasem z buraków... czym chata bogata.
Tą opowieść snuć można w odcinkach, bo każdy zakątek tego miejsca ma osobną historię, każdy przedmiot duszę, dom zamieszkuje artysta, a dobrym duchem tego domu jest jego żona.
Są tam też dwa koty, a na strychu kto wie czy nie mieszka dytko ;)

Być może wrócę jeszcze do tej historii...
Tymczasem przed Wami sesja makowej filiżanki i sam dom


26 komentarzy:

lutego 29, 2020

Człowiek uczy się całe życie... dr.Mateusz Grzesiak i komplet porcelany dla książkomaniaków

Człowiek uczy się całe życie... dr.Mateusz Grzesiak i komplet  porcelany dla książkomaniaków

O tym, że wciąż wierzę w człowieka



Matka natura obdarowała mnie tyloma sprzecznościami, że czasem dziwię się, że to wszystko razem współgra w jednym miejscu, znaczy we mnie konkretnie.
Życie nauczyło mnie czytać drogowskazy, ale mimo ostrożności, zdarza się, że dam się wciągnąć w jakiś boczny nurcik niezbadany i nagle jestem nie tam, gdzie myślałam... do tego nie specjalnie zaskoczona, bo intuicja przecież znaki dymne wysyłała.
Na szczęście dość szybko moja busola odnajduje właściwy kurs. 
Te boczne odnogi to nic innego, jak ludzie, którzy uczą rozumu :)

Taka refleksja spłynęła na mnie niedawno i chcąc jakoś to przerobić, zamieniam swoje myśli w literki, by jako wzrokowiec, przeczytać i zapamiętać te drobne nauki, które pozostawiają mi inni ludzie i za które dziękuję, bo nie ma lepszej metody, niż praktyka ;)

Wciąż jednak wierzę w człowieka i wciąż wierna jestem swoim ideałom, gdzie słowo jest mi droższe od pieniędzy, gdzie lubię być potrzebna, bezinteresowna, a lojalnością, mimo że należy się najpierw mi samej, dzielę się z tymi, którzy na nią zasługują.
I kiedy tak sobie rozmyślam nad intencjami różnych ludzi, którym wydaje się, że wiedzą już wszystko, że mają rację, że nikt nie może mieć innego zdania, a jeśli ma, to już nie jest to wygodne, przychodzi do mnie odpowiedź w postaci na przykład mądrego tekstu, który tak pięknie wyjaśnia te mechanizmy i porusza wiele innych tematów dotyczących człowieka.  


Dr. Mateusz Grzesiak



Moje ostatnie odkrycie to Mateusz Grzesiak - nazywany w mediach najpopularniejszym psychologiem w Polsce, posiada tytuł magistra psychologii i prawa, oraz doktorat z zarządzania, a to nie koniec jego dorobku...
Autor wielu książek i artykułów, mentor i wykładowca, człowiek orkiestra.
Motto którym się kieruje - ,,Stwórz życie, w jakim jesteś najlepszą wersją siebie, masz, czego pragniesz, pomagasz innym i zmieniasz świat''

Pierwszy jego tekst na jaki wpadłam :

Kiedyś zrozumiesz, że…
…życie to zbieranie doświadczeń, a nie rzeczy. Że kilkoro przyjaciół jest ważniejszych niż tłumy nieznanych osób. Że jeden partner na stałe jest lepszy niż wielu od czasu do czasu. Że pieniądze szczęścia nie dają dopiero wtedy, gdy się je ma. Że większość problemów pochodzi z kultury i rodziny, w której się wychowałeś i nie ma nic z Tobą wspólnego. Że największą inwestycją są umiejętności. Że 99% Twoich zmartwień nigdy się nie urzeczywistni. Że to, co czujesz, jest ważniejsze niż społeczne zasady. Że świadomość myśli, zachowań i emocji jest potrzebna w każdej dziedzinie życia. Że wszyscy przechodzą przez podobne etapy w życiu. Że wcale nie byłeś taki mądry, jak myślałeś. Że nie doceniałeś tego, co miałeś, i przeceniałeś to, czego nie miałeś. Że najwięcej do powiedzenia o Tobie mają ci, którzy Cię nie znają. Że jakość życia jest tym lepsza, im bardziej jesteś sobą. Że mając dobry pomysł i determinację oraz ciężko pracując, można osiągnąć wszystko. Że fajnie jest, gdy pomagasz innym. Że wszystko, co się wydarzyło w Twoim życiu, było potrzebne, byś dziś był tu, gdzie jesteś. Że intuicja jest równie ważna, co wiedza. Że to, co kiedyś Cię martwiło, było nic niewartą błahostką. Że chcesz pomagać innym bardziej niż sobie i że bez pomocy sobie nie można pomóc innym. Że z każdego, nawet najgorszego, wydarzenia można wyciągnąć wnioski. Że dopóki nie wybaczysz, nie uwolnisz się od przeszłości. Że ludzi poznaje się w momentach kryzysowych, a nie wtedy, gdy wszystko dobrze idzie. Że masz gorsze zdanie o sobie niż inni o Tobie. Że mało kto Cię tak naprawdę zna. Że nikt za Ciebie nie rozwiąże Twoich problemów. Że nie można uciec od siebie. Że oszukiwałeś siebie bardziej niż inni Ciebie. Że bałeś się przyznać, że się bałeś, i że wstydziłeś się wstydu. Że miłość jest bezpieczniejsza niż udawana obojętność. Że straciłeś czas na wymówki. Że częściej wygrywałeś dzięki swojej pracy niż szczęściu. Że zrobiłeś w życiu rzeczy, dzięki którym innym jest lepiej. Że jesteś OK.
Ściskam
Mat

Nie zamierzam przedrukowywać wszystkiego na jego temat, ale zostawię Wam linki, byście mogli sami dotrzeć, poczytać, odnieść się i zostać, lub zignorować....
O nim samym TUTAJTUTAJ i TUTAJ 



Dla książkomaniaków



Wiedzę czerpiemy w różnoraki sposób, czytając, słuchając, rozmawiając, podróżując, doświadczając, obserwując itd. dopiszcie tu swoje propozycje :)

Przy okazji tematu, dziś coś dla miłośników czytania, książkomaniaków, książkoholików i książkożerców. Komplet, który powstał jeszcze w zeszłym roku i dopiero dziś doczekał się publikacji.
Zdjęć sporo, nie najlepszej może jakości, bo kiedy brak dobtrego światła, moje zapędy fotograficzne się kończą i wychodzi to, co poniżej, mimo szczerych chęci...


39 komentarzy:

stycznia 29, 2020

Iść w stronę słońca, trzecie urodziny bloga i wulkan energii na porcelanie

Iść w stronę słońca, trzecie urodziny bloga i wulkan energii na porcelanie

Blogerką być


Na początku była chęć przełamania stereotypów, jak zawsze właściwie. Pokornie niepokorna to moje drugie imię, byle nie z tłumem, byle w stronę słońca.
A skoro już te farby były...
I tak minęło kilka lat :) 

Właśnie blogowi stuknęło trzy, chociaż maluję dekadę.
Cóż to jest, ktoś powie i pewnie będzie miał rację, ale...
Dopiero wczoraj stawiałam pierwsze kroki w tej przestrzeni, pełna weny twórczej, dziecięcej wręcz ciekawości i chęci dzielenia się, pisząc swój post powitalny 
Pierwszy rok był najbardziej płodny w posty, dziś to ja jestem pełna podziwu dla tej świeżynki, jaką byłam wtedy. Pierwszy rok dał mi rozwinąć pióro, poznać cudwnych ludzi i wejść w blogosferę. Podsumowanie samą mnie zaskoczyło :)
Kolejny natomiast pokazał, że w pewnym sensie, to blogowanie pomogło mi odnaleźć właściwą drogę, tą w stronę słońca. To był rok zmian, trudnych, ale właściwych decyzji jak się okazuje. 
Bilans  dodatni kochani :)


W stronę słońca


Trzy lata blogowania, to nie samo blogowanie.
To przede wszystkim ludzie 💓💓💓💓💓
Ludzie, dla których piszę, tworzę i dzięki którym tu jestem.
To cała masa napisanych literek, postawionych kropeczek, to malowana porcelana, szkło, drewno, tkaniny, to ogromna ilość wykonanych zdjęć i niesamowici ludzie blogosfery działający w socjalmediach, od których wciąż mogę i chcę się uczyć.

Trzy lata temu nikt nie wiedział o co chodzi z tą Kocikową Doliną.
Nazwa dziwaczna, logo narysowane na kolanie...
Dziś Kocikowa Dolina to nie tylko miejsce w internecie.
To sposób na życie dla pokornie niepokornej, czy jak kto woli... niepokornie pokornej ;)
Dziś moja pasja jest moją drogą, drogą w stronę słońca, która daje mi wciąż nową energię do działania i pomysły przynajmniej na kilka żyć :)
Tak podsumowując kończę o tych trzech latach blogowania.


Wulkan energii na porcelanie


Żeby było na temat, że ta energia, że wulkan i że droga w stronę słońca, że pomysłów pełna głowa i ochota wciąż i że PESEL mi w niczym nie przeszkadza...
Poczytaliście to teraz coś dla oczu :)
Dawka energii na porcelanie.
Komplet malowany dla kogoś bardzo wyjątkowego.


34 komentarze:

stycznia 19, 2020

Zapisane w gwiazdach, podwójnie dorosła i kolejne kubki ze znakami zodiaku

Zapisane w gwiazdach, podwójnie dorosła i kolejne kubki ze znakami zodiaku

Szalony rok


Każdy koniec roku zmusza do podsumowań i refleksji, nawet tych, którzy starają się być oryginalni i udają, że to ich zupełnie nie dotyczy.  
Każdy początek natomiast, do składania sobie obietnic i robienia postanowień na kolejny, nawet tych, którzy zapominają o nich już pod koniec stycznia :)

A jaki był dla mnie?
Pełen wyzwań przede wszystkim, mega kreatywny, różnorodny pod każdym względem, szalony i bardzo długi, chociaż minął szybko...
Wiecie co?
Żaden poprzedni rok nie był nawet w połowie taki zwariowany jak ten.


Zapisane w gwiazdach


Od zawsze wiem, że szczęście to ja mam w gwiazdach zapisane, uwielbiam też wierzyć, że dostajemy pewne cechy wraz z datą urodzenia.
Takie rzeczy po prostu się wie... z resztą, gdzieś kiedyś pisałam już o tym.
Jako zodiakalna waga, którą lubię w sobie, jestem pod wpływem żywiołu powietrza, co w pełni usprawiedliwia pewne rzeczy.
Ale skromnie to zabrzmiało ;)
Kiedy byłam młodą dziewczyną, spotkałam na swojej drodze ludzi, którzy zajmowali się astrologią, dla mne czarna magia, która tylko potwierdziła to, co już sama wiedziałam. Dodali tylko, że co dekadę, od daty urodzenia zaczynając, czeka mnie coś specjalnego, wyjątkowego lub ważnego...
Nie wiem jak to się stało, ale 2019 to była jakaś kumulacja :)

Rok pełen wyzwań, bo w domu trwała jesień średniowiecza pod tytułem remont parteru, który wymagał masy decyzji, kreatywności, łączenia materiałów, dobierania kolorów, dodatków i szukania po całej Polsce drzwi na przykład.  
Równocześnie kończył się czas na rozliczenie mojego projektu, po drodze siedemdziesiąte urodziny mojej mamy, sanatorium wzywało, by stawić się początkiem marca, remont wciąż trwał.
Wszystko działo się równocześnie.
Marzyłam, by odpocząć od decyzji, od ciężaru ich podejmowania, od ciągłej obecności wszechobecnego bałaganu.
Wsiadłam za kierownicę i pojechałam odpocząć. Każdy powinien móc to zrobić.
A później już się potoczyło...
Każdy miesiąc tego intensywnego roku miał dla mnie prezent.
Wyjazdy, wesele i bal urodzinowy... tym razem mój :)


Podwójnie dorosła


To były najlepsze urodziny w moim życiu.
Trudno było przywyknąć do tej cyfry z przodu, bo jakiś czas temu ustaliłam swój wiek na czterdzieści osiem i trzymałam się go kurczowo dwa lata :)
Ta pięćdziesiątka taka jakaś dorosła mi się wydawała, zbyt dorosła jak dla mnie... ale kurczę, tym razem nie ja tu ustalałam zasady...
Jeszcze raz dziękuję wszystkim, że zechcieli świętować ze mną ten czas.
Dziękuję, że raz w życiu mogłam zostać królową balu, dziękuję za Waszą kreatywność i że wam się chciało.
Uwierzcie, doceniam z całego serca. Byliście wspaniali.
Nigdy wcześniej nie byłam na takiej imprezie, gdzie wszyscy dali się wciągnąć w pewien scenariusz i bawili się z całego serca :)
Swoim dzieciom i mężowi dziękuję za niespodziankę rocznicowo urodzinową.
Spędzić pięćdziesiątkę w Barcelonie razem z Wami - bezcenne.

To nie koniec...

Jeszcze Barcelona w duszy mi grała, jeszcze sangrija nie przestała krążyć w żyłach, a już witałam Rzym.
W październiuku zrealizował się urodzinowy prezent dla mojej mamy, pięciodniowa rzymska przygoda, którą zafundowaliśmy jej wraz z bratem, chociaż pojechałam tylko ja... i Stefan.
Poznałam przy okazji fantastycznych ludzi, z którymi mam kontakt do teraz.
Piękne miejsca, niesamowite zabytki, które znałam tylko ze zdjęć, cholernie bolące nogi i na koniec nadmorskie plażowanie w październiku, kiedy u nas był już mrozik... tego nie da się zapomnieć.
Listopad i grudzień był pracowity jeszcze bardziej niż na przełomie roku, co pozwoliło mi realizować się zawodowo.
Czyż to wszystko to nie jest szczęście zapisane w gwiazdach?
Czy data urodzenia i znaki zodiaku nie bywają kluczowe?
Ja tak właśnie lubię myśleć, a myśl tworzy rzeczywistość :)


Znaki zodiaku


Temat znaków zodiaku, szczęścia zapisanego w gwiazdach przewija sie w tym poście, więc czas pokazać tematycznie pasujące tu kubki.
Malowałam je jeszcze latem, ale zostawiłam na okoliczność tego wpisu...


36 komentarzy:

grudnia 31, 2019

Życzenia Noworoczne i klimatyczne, zimowe filiżanki.

Życzenia Noworoczne i klimatyczne, zimowe filiżanki.

Tym razem dla mnie samej


W przyszłym roku życzę sobie:
Miłości, nadal tej bezwarunkowej
Ludzi wokół siebie, którzy są bezwarunkowo
Zwięrząt, szczęśliwych w domu
Wdzięczności, aby nie zapominać
Pracy, zapierającej dech, mnóstwo
Światła, w sercu
Błysku, w oczach
Radości, jak najwięcej
Bycia sobą, zawsze
Ciepła i wyrozumiałości, dla siebie i innych
Czasu, dla siebie
Rozwoju, na wszystkich poziomach
Siły, aby opanować wyzwania
Jeśli błędów, to aby jak najmniej i wynoszenia z nich wniosków
Dążenia swoją drogą, tak jak chcę, a nie jak powinnam
Wybaczania, szybkiego
Zdrowia, szczęścia, bez szukania
Wiary w siebie, bez zwątpień
Wytrwałości, we wszystkim
Wyolbrzymiania, ale szczęścia i radości
Śmiechu i uśmiechów, dużo wokół siebie i do siebie
Prawdziwych przyjaciół, bezwarunkowych z serca i z sercem
Świadomości, coraz głębszej
Wiedzy, nauki na każdym kroku
Marzeń i celów, spełnienie
Tych małych i dużych, krok po kroku
Bycia pomocą, światłem i inspiracją, dla innych
Przekazywania wiedzy, każdemu kto poczuje
Śmiechu, pokoju i pokoju, głębokiego, w sercu
Połączenia, z duszą
Schylania się/patrzenia z góry, aby podać rękę pomocną
Pokazywania ludziom świat, oczami zwierząt
Budowanie zaufania, poczucia bezpieczeństwa i bezwarunkowej miłości, zwierzętom
Dziękuję, że mogę być i będę najlepszą opcją SIEBIE
dziękuję że zawsze są ze mną 🦄🐲😇🐾🦉🦄😇🙏😊
(treść zapożyczona, nie znam autora, ale mocno utożsamiam się z treścią)

Zimowy klimat na filiżankach


W tym roku zima nas nie obsypała śniegowym puchem... poskąpiła tak wyczekiwanej bieli. 
I jakże to, tak całkiem bez śniegu?
No cóż... klimat trzeba stworzyć samemu.
Udekorowałam dom, choinka pyszni się ozdobami, a dla Was powstawały klimatyczne filiżanki z nowo zaprojektowanym wzorem.
Bardzo się cieszę, że mogłam go dla Was malować.


18 komentarzy:

października 25, 2019

Historia jednej miłości... filiżanki dla dwojga

Historia jednej miłości... filiżanki dla dwojga

Jesienne powitanie


Witajcie po przerwie kochani

Kocikowa Dolina mimo zmniejszonej ostatnio aktywności blogowej, działa intensywnie, rozwija się i stara sprostać wyzwaniom.
Mam wrażenie, że ostatnio jestem wszędzie, bez przerwy i wciąż.
Bardzo trudno jest być wszędzie :) 
Kto zagląda do Kocikowej Doliny przez inne kanały, ten wie nieco więcej... oj, napiszę pewnie niezłe podsumowanie tego szalonego roku w grudniu.

Chociaż kocham literki i kropeczki, to tak samo kocham pędzle i farby i to, że mogę dzięki Wam przeżywać z Wami rozmaite historie, które przecież towarzyszą każdemu zamówieniu.
Kiedy zasiadam do pisania, zawsze obawiam się, żeby nie pisać banałów, żebyście czytali z zainteresowaniem... tu mam na myśli tych, którzy lubią poczytać, bo wzrokowcom zawsze mam coś do pokazania ;)


Historia jednej miłości...


Zacznę od tego, że nie wierzę w przypadki...
Jeszcze latem napisała do mnie przemiła Pani Karolina.
Bardzo jej zależało, żebym stworzyła komplet filiżanek dla bliskich jej ludzi, którzy stawiają ważne kroki w przyszłość.
Od słowa do słowa, czytając historię tych dwojga, w głowie powstawał zarys tego, co chciałam umieścić im, jako znak, że to już czas, jako amulet, który w jakiś sposób pomoże spojrzeć we wspólną przyszłość, pomoże uwierzyć...

Ona - piękna, młoda, pełna apetytu na życie, z psem u boku, zakochana w morzu i w nim.
On - ostrożny, po przejściach, marzący o wspólnym domu, z nadzieją patrzący w przyszłość.

Tych informacji otrzymałam nieco więcej, by móc spersonalizować tą porcelanę w taki sposób, by nabrała mocy sprawczej :) 
Dzieli ich tylko odległość...
W takich sytuacjach mam poczucie misji i w malowanie wkładam przesłanie.


Góra z górą się nie zejdzie...


Napisałam, że nie wierzę w przypadki, a nie rozwinęłam tej myśli.
Do sedna...
Zawsze po ustaleniach wszelkich, nadchodzi czas na wymianę potrzebnych danych i od słowa do słowa, okazało się że...
...filiżanki pojadą do miejsca, gdzie się wychowałam, spędziłam dzieciństwo i młodość, że pojadą w moje strony, gdzie została połowa mojego serca, a osoba, która jakimś cudem trafiła na mnie w tym jakże przepastnym i wielopłaszczyznowym świecie internetu jest związana z ludźmi, których znałam, z którymi też związane było moje życie.
I co?
Góra z górą się nie zejdzie, powiadają, a ludzkie losy się przeplatają...

A teraz pokażę Wam co powstało z opowiadań i mojej wyobraźni.



30 komentarzy:

września 01, 2019

Nowy rok szkolny, dziadek Bolek i jarzębinowy komplet filiżanek

Nowy rok szkolny, dziadek Bolek i jarzębinowy komplet filiżanek

Wakacje, znów będą wakacje


Wrzesień przywitał nas ciepłem promieni słonecznych. 
W powietrzu unosi się zapach wysuszonech traw, ziół i ten unikalny, ciepły wciąż powiew dojrzałego powietrza... tak, tak o tym myślę, kiedy zamykam oczy i wciągam do płuc to wszystko na raz, by wystarczyło mi na długo.
Właśnie zaczyna się nowy rok szkolny.
Ten czas zawsze kojarzy mi się z jarzębiną, białymi podkolanówkami i moim dziadkiem...
Kiedy byłam małą dziewczynką, świat wyglądał zupełnie inaczej.
Po za tym, że wszystko było jakby większe, to byłam też bliżej natury.
Nikt wtedy nie siedział w domu na własne życzenie. Nikomu z nas nie śniło się o komputerach, kiedy całkiem sprawnie liczyło się na liczydle, wiedzy szukało się w encyklopedii, doświadczenia w książkach, a przygód na własną rękę z całą gromadą dzieciaków z okolicy.
O przygodach z dziecństwa powstanie kiedyś wpis... bo warto wspomnieć tu choć kilka, najbliższych mi postaci i opowiedzieć niektóre historie. 
Jak to dobrze, że nie było wtedy telefonów komórkowych, a rodzice wierzyli, że mają grzeczne dzieci...


Dziadek Bolek


Jako mała dziewczynka, mieszkałam w wielopokoleniowym domu, w którym w 3 pokojach mieszkało osiem osób. Tam to dopiero się działo...
Kiedyś opowiadałam o tym nieco TUTAJ i TUTAJ...
Dziś znów przybliżę postać dziadka Bolka, dzięki któremu wiedziałam jak pozyskać sok z brzozy... że szyszki to świetny materiał na opał, jak wygląda rumianek i inne zioła, oraz to, że jarzębinę można wykorzystać nie tylko do robienia korali :)
I ja dziś o tej jarzębinie właśnie chciałam, a rozpisałam się o zupełnie innych rzeczach...
Dziadek, niewysoki człowiek o spokojnym usposobieniu, miał swoje patenty na różne rzeczy.
Do obcinania jarzębiny służył specjalny przyrząd, który pozwalał mu sięgnąć precyzyjnie po kiść, stojąc pod drzewem. Spryciarz zamontował sekator na baaardzo długiej, prostej tyczce, dowiązał mocny sznurek i pociągając za niego, ciął w odpowiednim miejscu, a piękne, czerwone korale lądowały na płachcie rozłożonej pod drzewem. Moim zadaniem było zbierać cenne owoce.
Czułam się bardzo potrzebna, a babcia miała ze mną chwilę spokoju...
Później wieźliśmy tą jarzębinę do leśniczówki, a dziadek miał dodatkowe dukaty :)


Jarzębina 


I tym sposobem dotarłam do sedna...
Komplet jarzębinowych filiżanek  mam Wam do pokazania. 
Końcówka lata i słoneczne kolory zamknięte na porcelanie będą rozświetlać niejeden zimowy dzień.
Jak Wam się podoba ?







                                Cudownej niedzieli kochani, korzystajcie z promieni słonecznych








40 komentarzy:

lipca 10, 2019

Hej wesele i kolejna winda do nieba... teoria kurczenia się świata i filiżanki dla pary młodej w stylu hiszpańskim

Hej wesele i kolejna winda do nieba... teoria kurczenia się świata i filiżanki dla pary młodej w stylu hiszpańskim

Świat się kurczy?

Od dłuższego czasu obserwuję zjawisko kurczenia się świata.
Tak dokładniej, od chwili, kiedy moje dzieci zaczęły wchodzić w dorosłe życie. 
Proces już trwa jakiś czas... nie ma się co oszukiwać.
Jestem z epoki Toniego Halika, gdzie opowieści z podróży egzotycznych pokazywano w tv i całej rodzinie obiad stygł na talerzu, a czasem i w buzi otwartej ze zdziwienia.
A dzisiaj?
Dzisiaj świat to globalna wioska.
Nie jeden raz Janusz z Grażyną bili brawo po wylądowaniu na obcej ziemi w tropikalnych upałach 35'C+ z zamiarem tygodniowego życia w luksusie...
Co tu kryć, wszyscy zaczynaliśmy jak oni, niekoniecznie borąc udział w klaskaniu :)
Dziś to takie naturalne, że wszyscy, wszędzie już byli. 
Byli tam, gdzie biura podróży mogą zawieźć spragnionych wypoczynku ludzi, bo sama też to sprawdziłam.
Ale ja nie o tym. To tylko wprowadzenie miało być.



Malaga, Tiki -Taki i Kasztanki


Za chwilę zgubię myśl przewodnią i plan na połączenie wszystkich wątków...
Co z tym kurczącym się światem ?
A tylko to, że w tym samym czasie wieczory panieńskie potrafią się rozciągnąć do tygodnia i wychodzi na to, że mamy jakąś tam równowagę :)
Bo gdyby świat nie zmalał, nie byłoby to takie proste... 
Dziś podróżnikiem zostaje ten, kto zna języki, ma pomysł, kasę (może być karta kredytowa) i czas. 
Wtedy Malaga na wyciągnięcie ręki, wieczór panieński rozciąga się do granic możliwości...
Wspaniała wyprawa bez pośredników staje się możliwa, a wspomnienia zostają  na całe życie.
I jak tu nie pozazdrościć?
Tym, którym w liście podróżnika czegoś brakuje, pozostaje tymczasem zadowolić się pysznymi czekoladkami z Wawelu - Malaga, Tiki - Taki i Kasztanki... co kto woli, i nie jest to wpis sponsorowany :)



Filiżanki dla pary młodej


Tym rozważaniem o kurczeniu się świata dotarłam do najważniejszej części wpisu.
Tydzień panieński w Maladze był nespodzianką dla Gabi, a że jest to przyjaciółka mojej córki, uchylono mi rąbka tajemnicy i dziś miałam możliwość napisać cokolwiek, a nie tylko wrzucić Wam tu zdjęcia malowanych przeze mnie filiżanek.
Kolejna winda do nieba pojechała. 
Kolejne wesele już się odbyło...
Z opowiadań wiem, że było wspaniałe.
Na pamiatkę tych ważnych chwil, upominek dla nowożeńców.
Niech temperatura w ich związku zawsze będzie na plusie... niech spijają szczęście co dnia... dla Gabi przemyciłam nieco Malagi i hiszpańskich klimatów z panieńskiego wyjazdu. 
Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia dla Was.


32 komentarze:

czerwca 23, 2019

Dzień ojca... refleksja po latach i stare księgi na filiżankach

Dzień ojca... refleksja po latach i stare księgi na filiżankach

Córeczka tatusia



Już od dawna nie obchodzę dnia ojca. 
Ktoś z góry zdecydował, że wykonał On swoje zadanie i odwołał go z tego planu, niestety zbyt wcześnie... ale nie martwcie się, to nie będzie smutny wpis, bo to nie był smutny facet.

Jakie mam wspomnienia?
Bardzo różne... bo tatuś nie był wcale idealny, ani jako tatuś, ani jako mąż.
Miał natomiast swój niezaprzeczalny urok i  ludzie naprawdę go lubili.
To po nim odziedziczyłam radość dziecka, kolor oczu i wzrost krasnala, bo tatuś tylko duchem był wielki, a mnie, gdyby tak dobrze rozwałkować... kto wie, czy kariery w modelingu bym nie zrobiła... no nikt nie wpadł na pomysł.
Pamiętam jak potrafił się wszystkim cieszyć, obojętnie, czy spotkało go coś fajnego, czy może akurat zrobił komuś kawał... radość dziecka była na pierwszym planie.
Potrafił z wielką powagą wpuszczać ludzi w maliny i opowiadał historie, które do dziś żyją w ludzkiej pamięci, o czym jeszcze nie dawno przekonał się mój brat.
Najgłośniejsza była historia o przygarnięciu kobiety z dwójką dzieci (oczywiście mowa o mamie i jego własnych dzieciach) Ulitował się, wziął do domu i zaopiekował... a ludzie wierzyli...
Inną była opowieść o ociepleniu domu śniegiem. Kiedy ktoś poddał w wątpliwość metodę, pytając, czy śnieg się nie roztopi, z pewnością siebie odpowiedział, skądże, jak się dobrze ubije... przecież jego dom właśnie tak był ocieplony. 
Tych anegdotek jest cały worek i brakłoby mi nocy, by przytoczyć ich więcej, lub odwagi, by upublicznić resztę... niech więc te dwie nakreślą nieco poczucie humoru mojego taty.
Mnie też wkręcił nie jeden raz.
Historyjka z bocianem na dachu, zagadkami i odgadywaniem figur... o matko boska elektryczna, jaką on miał fantazję. 
Miał też tupet.
Kiedy do domu wpadała młodzież, tuż przed dziewiętnastą, delikatnie pukał do mojego pokoju mówiąc... 
- Kasia!
- co!
- bajka...
Dziś uśmiecham się na to wspomnienie, jednak wtedy nie bylo mi do śmiechu.
Kiedy zaczął przyjeżdżać do mnie mój mąż... jak u Karguli i Pawlaków pilnował mojej cnoty, pukał i przyciszał radio, lub sprawdzał, czy kaloryfery są ciepłe, albo czy sąsiad z naprzeciwka jest w domu. Dodam, że w całym domu mieliśmy kaloryfery, a okno pokoju rodziców wychodziło na dom tego samego sąsiada :)
Bardziej w skrócie się nie dało, to i tak mała część pomysłów, które tatuś serwował na zawołanie.

Mam po Nim coś jeszcze.
Mam ciekawość świata i duszę włóczęgi.
Żadne z nas nie dało się zamknąć w ramach na dłużej.
Zabierał mnie z sobą wszędzie.
Nawet do knajpy :)
Kedyś zabrał mnie z wózkiem na spacer i zapomniał przywieźć do domu (opowieść znam z ust świadka naocznego - mamy)
Do dziś lubię galaretkę z bitą śmetaną, którą jadłam, kiedy tatuś delektował się piwem i towarzystwem kolegów w Jagódce. To przez Niego znali mnie wszyscy. Ale było fajnie :)
Dziś byłaby z tego afera w telewizji i bylibyśmy sławni, a tak? 
Miałam wesołe dzieciństwo mimo wszystko :)
Co mu zawdzięczam jeszcze ?
Dostałam od Niego imię.
Powiada się, że to właśnie ojciec powinien dać córce imię, by miało swoją moc... i coś w tym jest.
Córeczka tatusia... to powtarzała mi moja mama od zawsze...
Nie odziedziczyłam jednak po Nim tego tupetu, a szkoda.
Tupet i to specyficzne poczucie humoru dostał mój brat.
Ja za to mam cierpliwość po mamie :)


Refleksja po latach


Dzień ojca w tym roku przyniósł mi refleksję o przemijaniu i  wspomnienie o Nim. 
Przemijanie jest wpisane w nasze życie i jedno bez drugiego nie istnieje, ale dzięki temu, że  skrzyżowały się drogi moich rodziców, że wybrali właśnie siebie, podjęli wyzwanie i dali radę, jestem ja, moje dzieci, mój brat i jego dzieci...
Chociaż nie było czasem do śmiechu, to uzmysłowiłam sobie, że z biegiem lat coraz częściej wracam tylko do pięknych wspomnień i na głos mówię, że gdyby tu był, tak bardzo byłby dumny z nas wszystkich, bo też dajemy radę... i chociaż nie ma go z nami fizycznie, to dostrzegam go w moim bracie, w moim synu, w oczach mojej córki i synu mojego brata. 


Stare księgi na fiiżankach


Koniecznie chciałam Wam pokazać filiżanki, z których jestem dumna... malowane na pamiątkę wspólnych chwil, dla miłośniczek książek i języka polskiego.
Co to ma wspólnego z tym wpisem?
Nikt nie czytał książek tak szybko, jak mój ojciec... trochę z przodu, trochę z tyłu, w międzyczasie środek, omijając opisy.
Widok ojca z książką w dłoni - bezcenny :) dodam, że to był naprawdę mądry facet i posiadał dużą wiedzę... 


38 komentarzy:

czerwca 01, 2019

Dzień dziecka... życzenia dla dorosłych i filiżanka z Paryżem

Dzień dziecka... życzenia dla dorosłych i filiżanka z Paryżem

Przecież dorośli też byli dziećmi


Zastanawialiście się kiedyś dlaczego stając się dorosłymi, gubimy po drodze najważniejsze cechy, które w dzieciństwie były takie oczywiste? Mam tu na myśli spontaniczność, szczerość, dziecięcą wrażliwość i prawdziwą radość.
Dziś Dzień Dziecka... 
Może to czas, by obudzić je także w sobie?
Świat dzieci rządzi się swoimi prawami.
Jedynie ono potrafi szczerze i bez zażenowania powiedzieć na głos, że coś jest brzydkie, czy niesmaczne, jeśli uzna, że właśnie takie jest... dopiero my, dorośli uczymy je naginać prawdę z różnych, banalnych często powodów, chćby dlatego, by nie urazić cioci Helenki i nie powiedzieć wprost, że jej ciasto to zakalec.
I tutaj mała anegdotka.
Przyjeżdżając do rodzinnego domu, staram się mieć coś ze sobą dla dzieci i kupuję bratanicy i bratankowi trochę zakazanych słodkości, oraz jakieś jadalne wynalazki, ostatnio między innymi żelki w kształcie hamburgera...
Amelka grzecznie podziękowała z uśmiechem, natomiast Marcelek, najszczerzej jak tylko dziecko potrafi powiedział - zjadłem tego hamburgera całego, chociaż był ohydny :)
Szczerość dziecka totalnie mnie rozbroiła...

Świat widziany oczyma dziecka jest innym światem, niż nasz świat dorosłych.
Tam szybko zapomina się o sprzeczkach czy zdartym kolanie, nie ma tam obłudy i wszystko zawsze dobrze się kończy.
Pamiętacie go?
Dzieci są takie prawdziwe, wierzą w dobro, potrafią się cieszyć, celebrują każdą chwilę, a wszystko co robą, robią z pasją i traktują jak wielką przygodę...
Zachwycają się swoimi odkryciami i potrafią marzyć.


Dorosłe marzenia, to też marzenia


Kochani dorośli.
W Dniu Dziecka przypomnijmy sobie o tej umiejętności.
Nie bójmy się marzeń.
Nasze dorosłe marzenia, to także marzenia... inne niż te dziecięce, ale przecież droga do ich realizacji pozwala nam wciąż iść do przodu.
Pozwólmy sobie czasem na spontaniczność, pozwólmy sobie na zachwyt, bo świat wciąż jest piękny i tajemniczy, jak za czasów naszego dzieciństwa... tylko zapomnieliśmy o tym wszystkim w tej naszej oczywistości.
Zacznijmy częściej korzystać z wybraźni, bo kto potrafi z niej korzystać, może dotrzeć wszędzie...


Filiżanka z Paryżem


Przy okazji mojego rozważania o marzeniach i ich realizacji, dziś pokażę Wam urodzinową filiżankę, którą malowałam na zamówienie pewnej żony dla ukochanego męża...
Ona kocha jego, on kocha Francję, Francja jest cudowna, sama sprawdziłam... kto raz się tam znajdzie, już zawsze pozostanie pod jej urokiem.
Zaraz, zaraz... a o co chodzi z tymi marzeniami i tą Francją?
Chyba coś tu poplątałam.
Teraz to już nie wiem, czy to ja marzę, by znowu tam pojechać, czy to ten mąż, tamtej żony ma takie marzenie... z resztą, jak tu można myśleć logicznie o tej porze...



37 komentarzy:

maja 15, 2019

Influencer Live Poznań - trzecie spotkanie i urodzinowy kubek z aniołem, który wcale nie jest aniołem ;)

Influencer Live Poznań - trzecie spotkanie i urodzinowy kubek z aniołem, który wcale nie jest aniołem ;)

Relacja subektywna


W internetach krąży już wiele relacji z poznańskiego wydarzenia pod nazwą Influencer Live Poznań.
Opisano już chyba wszystko, co bylo do opisania, a może i węcej...
Nie będę oryginalna.
Napiszę i ja coś od siebie :)
Dla tych, którzy nie bardzo wiedzą czym jest to wydarzenie dodam, że jest to chyba najważniejsze spotkanie twórców internetowych wszelkich, możliwych dziedzin.
To było już trzecie moje spotaknie z blogerską społecznścią w Poznaniu.
Każde przyniosło zupełnie co innego.
Pamiętam swoje pierwsze zetknięcie, kiedy jako świeżak, pod skrzydłami Małgosi z Daylicooking starałam się ogarnąć to wszystko, z długopisem i notesem biegałam na wszystkie warsztaty, prelekcje... wciąż zdziwiona, co ja tu właściwie robię.
Wtedy zobaczyłam swoje możliwości z zupełnie innej perspektywy.
Energia i motywacja sprawiła, że rok później byłam już o wiele dalej.
Relacja z tamtej konferencji TUTAJ

Jak było w tym roku?
Jak w domu.
Wchodząc na wydarzenie pozytywna energia była wręcz namacalna.
Atmosfera wypełniona uśmiechem i życzliwością.
Tym razem dokładnie wiedziałam po co jadę... dostałam jeszcze więcej -  Ola Budzyńska kolejny raz mnie olśniło na Twojej prelekcji. Wykorzystam to.
Dużo wiedzy do zabrania z każdej sali, czasem trudno było wybrać.
Co po za tym?
Ponownie ludzie.
Ci, których już znałam i czekałam na ponowne spotkanie.
Wymienię choćby Weronikę i Mariusza z Z Pracowni fotograficznej Krawczyńscy,  Kingę, czyli dla mnie ,,Baba z wiankiem'' z bloga  Po prostu mama, Felcję z bloga Redaguje, Danusię z bloga Nauczona,  Piotruś i Natalia - Sposób na wszystko, przelotem Dizajnuch wpadł powiedzieć dzień dobry i uścisnęłyśmy się z Tysią z bloga Tysia Gotuje
Ci, których znałam z sieci, chciałam poznać osobiście i zamienić kilka słów - czyli Aga z bloga Blogierka i Madzia z bloga Madziof oraz nowe, wspaniałe osoby, które pojawiły się na mojej drodze i tu wspomnę wspaniałą Madzię z bloga Magdablog :)

Kurczę, wyliczam jakbym wróciła z gali Oscarów...
...ale wszyscy Ci ludzie są tak wyjątkowi, że zasługują by o nich wspomnieć, żeby do nich dotrzeć, poczytać, skorzystać z porad i zabrać dla siebie to, czym się dzielą.

Wielkie brawa dla organizatorów za całokształt. Szacun dla Was, bo robicie kawał dobrej roboty, dzięki Wam to wszystko o czym piszę, jest możliwe i  znowu daliście radę.
Sponsorzy kolejny raz stanęli na wysokości zadania - nakarmili, napoili... burgery vege pyszne, były też konkursy i dobra zabawa na afterku :)


Kubek z aniołem


Gdzie jest mój kubek z aniołem, ja się pytam?
Tak mnie witała za każdym razem moja blogowa koleżanka Kinga, nazwana rok temu przeze mnie Babą z wiankem (co się ogólnie przyjęło)
Na szczęście w tym roku nadarzyła się okazja podarować jej kubek mojego autorstwa.
Okazało się bowiem, że na Influencer Live Poznań będzie świętować swoje urodziny. Skoro miał być tort... pomyślałam o niespodziance.
Kubek powstał spontanicznie i z czystej sympatii, natomiast  wzór anioła zamierzony, mocno inspirowany pewnym zdjęciem...


35 komentarzy:

kwietnia 07, 2019

Na huśtawce... opowieści sanatoryjne i jaworowa filiżanka

Na huśtawce... opowieści sanatoryjne i jaworowa filiżanka

Góra i dół


Tego mi było trzeba...
Odpoczynku. 
Po raz pierwszy w życiu wylogowałam się na dłużej ze swojej codzienności i poddałam regeneracji.
Byłam przekonana, że coś takiego nie jest możliwe, kiedy w domu trwa remont, a pracy zawodowej też nie ubywa.
A jednak...
Kaśka wyjechała, a karawana szła dalej. 
Nie miałam pojęcia, że byłam aż tak bardzo zmęczona.
Ostatnie pół roku czułam się jak na huśtawce, góra, dół, góra, dół... co raz szybciej, co raz mocniej, co raz wyżej. 
W bardzo krótkim czasie wiele decyzji, obowiązków i ogrom odpowiedzialności wyssały ze mnie energię. 
Wiedząc, że lecę na oparach, zatankowalam samochód i do sanatorium...


Koszary


Moc wracała wraz z kilometrami na liczniku...
Uwielbiam prowadzić swoją starą almerę. Dobrze się rozumiemy po tylu latach razem.
Wymyśliłam sobie, że NFZ wyśle mnie w góry, a tymczasem mknęłam na Pomorze.
Połczyn Zdrój. 
Dalej się nie dało. 
Przede mną ok. 800 km. wypoczynku z międzylądowaniem u mamy :) a przy okazji sprawdzian dla mnie, jako kierowcy. 
Czekała mnie podróż sentymentalna, bo znałam te strony. 
Na miejsce dotarłam prawie planowo. Prawie - może wrócę do tego ,,prawie'' przy okazji.
Piękny, zabytkowy kompleks, położony na obrzeżach parku wyglądał imponująco.
No dobrze, pomyślałam, to zaczynamy tą regenerację...
Po zakwaterowaniu się w upragnionej jedynce, zarezerwowanej duuużo wcześniej, pieszczotliwie nazwanej przez Alicję schowkiem na szczotki, poddałam się koszarowym zwyczajom.
Dlaczego koszarowym?
Opowiem w późniejszym czasie :)
cdn. 


Jaworowa filiżanka



Pisząc o huśtawce, z której ostatnio trudno było mi zeskoczyć, mam okazję pokazać Wam jaworową filiżankę z huśtawką właśnie.
Miało być drzewo, huśtawka i jaworowe liście...
Oto co powstało.


25 komentarzy:

stycznia 27, 2019

Urodziny bloga, niespodziewajka i Świeradów Zdrój na porcelane

Urodziny bloga, niespodziewajka i Świeradów Zdrój na porcelane

Małe podsumowanie?


Niedawno skończył się rok.
Zazwyczaj wtedy każdy robi jakieś podsumowania, zaczyna wdrażać postanowienia, obiecując poprawę i tłumaczy się z niewykonania poprzednich. 
U mnie nic takiego nie nastąpiło, bo mi na to moja przekora wrodzona nie pozwala.
Bo wymyśliłam sobie, że u mnie to ma być jakoś wyjątkowo, inaczej, niebanalnie...
Czasem sama nie wiem o co mi chodzi, ale chodzi mi o to bardzo mocno :) 
I dziś nagle mnie olśniło.
Przecież właśnie mnęły dwa lata mojego blogowania.
Minęły jak z bicza strzelił.
Jakby to było wczoraj, klepałam pierwszy powitalny post post, a głowa pełna była tematów.
Tutaj wspomnę kopniaka w tyłek od Małgorzaty z bloga Daylicooking, która mnie mocno zmotywowała i jakby do dna dzisiejszego czuję jej palec na pulsie. Nie sposób nie pomyśleć o Beti, pierwszej blogerce jaką poznałam z bloga Kruche babeczki... 
Mają dziewczyny charyzmę :)

I teraz jak nie podsumować?
Chociaż w skrócie... bo nie lubię długiego przynudzania.
Nie mam zamiaru wyliczać po kolei co się zdarzyło, bo wszystko bowiem co miało miejsce, wydarzyć się miało. Wydarzyć się musiało, bym mogła dziś z zupełnie innej perspektywy patrzeć i kontynuować proces rozwoju.

Dwa lata temu


Co było dwa lata temu?
Gdzie byłam?
Kim byłam?

Dokładnie dwa lata temu czułam, że dotarłam do muru, którego nie mam zamiaru rozbijać głową.
Pracowałam wtedy w salonie jubilerskim, w galerii handlowej, w osłabionym składzie od ponad pół roku i liczyłam, że nowy rok przyniesie mi jakieś rozwiązanie, zdając sobie sprawę, że to nie nastąpi.
Wręcz przeciwnie, działo się coraz więcej spraw, które wywoływały mój wewnętrzny bunt.
Jestem pokorna niepokornie...
Rozpoczynał się piąty rok tkwienia w toksycznej sytuacji, a nie ma nic gorszego niż tolerowanie ludzkiej głupoty w imię lojalności.
Dopiero później dotarło do mnie, że lojalność to wspaniała cecha, jeśli jest się lojalnym najpierw w stosunku do samej siebie.
Ta nauka zajęła mi sporo czasu, na szczęście miałam swoje malowanie.
Wszystko jest po coś.
Później już się potoczyło.
Zmiany, zmiany, zmiany...
Inwestycja w rozwój i pierwszy udział w konferencji blogerskiej w Poznaniu.
Tam dostaje się zastrzyk wiedzy i motywacji, a co najważniejsze, poznaje się innych blogerów.
Idąc tą drogą intuicyjnie robiłam swoje.
Wspierał mnie Pan mąż, bo Kocikowa Dolina zaczynała nabierać rozmachu i wychodzić po za hobby. Trzeba było wypróbować czy jest szansa, by to wszystko mogło stać się pasjonującym zawodem.
W międzyczasie kolejne blogerskie zjazdy, kolejne warsztaty i nabieranie doświadczenia.
Poznawanie możliwości socjalmediów i poznawanie blogerów, których blogi się czytało.
Rok temu zastanawiałam się czy jestem blogerką ...

Dzisiaj... 


Masa pomysłów zaowocowała napisaniem projektu i pozyskaniem środków na dalszy rozwój.
Mam swoją firmę i tworzę powoli pracownię plastyczną w nieco szerszym zakresie.
Nie mówiłam o tym wcześniej, bo ne wiedziałam, czy moje działania będą owocne.
Co jeszcze?


Niespodziewajka 


W drugie urodziny bloga dostałam informację, że Kocikowa Dolina została doceniona przez portal www.kobietytomy.pl, który ulokował mnie wśród czterech polskich projektantów, proponujących coś wyjątkowego na prezent...
Sami poczytajcie TUTAJ
Oczywiście jestem zaskoczona i uradowana i pięknie dziękuję za wyróżnienie :)


Świeradów Zdrój


Dziś pokażę Wam komplet porcelanki, który nie był łatwy w wykonaniu.
Dlaczego akurat dziś  Świeradów Zdrój?
Po pierwsze primo 😂  szykuje mi się wyjazd do sanatorium, który jest ciągiem dalszym historii o lojalności...
Po drugie primo 😂 chętnie odwiedziłabym właśnie to miejsce, niestety takich życzeń NFZ nie spełnia, hahaha...
Po trzecie primo 😂 porównując umiejętności te sprzed dwóch lat, a obecne... progres jest widoczny, to zaprezentuję...












                                                Pozdrawiam Kochani - Kasia

28 komentarzy:

stycznia 18, 2019

Dziwny jest ten świat... ołowiane puzzle i gdzie jest miłość ?

Dziwny jest ten świat... ołowiane puzzle i gdzie jest miłość ?

Zamiast podsumowania roku


Ostatnimi czasy czuję się jakbym miała zwolnione obroty.
Ja wiem, że temat ten przewija się przez moje posty od dłuższego czasu, ale nie napiszę przecież, że wszystko się pięknie układa, jak puzzle dla dzieci...
Wiecie co?
To raczej puzzle, które są z ołowiu i ciężko je dopchnąć jeden do drugiego, chociaż dokładnie wiadomo gdzie pasuje każdy kawałek.
Ale wydumałam...
W przedświątecznym poście pisałam Wam, że Kocikowa Dolina wciąż się rozwija.
Z mojego niewielkiego centrum dowodzenia światem, jakim była malinowa kanapa i malutkiego kącika, gdzie powstawały wszystkie malowane dla Was rzeczy, wkrótce przenoszę się do swojej pracowni. 
Szumnie brzmi :) 
Dodam więc... do pracowni, która jest w trakcie... hmm... w trakcie dopychania innych puzzli, zanim będzie można się w niej rozgościć.
A jaśniej, to sprawa wygląda tak, że parter wciąż jest gruzowiskiem, projekt na mojej głowie, inny ważny projekt trzeba było rozliczyć i zamknąć, płytki się same nie wybiorą, drzwi zdalnie też da się wynaleźć, ale trzeba to zrobić, fachowcy mają poślizg... zanim będzie można ruszyć pomieszczenie pracowni, trzeba wykonać inne remonty... a cierpliwość moja wytrenowana, podpowiada w środku... Kaśka, tylko spokój może Cię uratować.
No to stukam nareszcie zbyt długimi paznokciami w klawiaturę, uspokajam się...
Nie ma wyjścia, trzeba to przetrwać.
Po wszystkim zrobimy parapetówkę i wszystko Wam wtedy pokażę, a będzie co oglądać, bo plany zacne... i sama jestem ciekawa co nakombinowałam :)



Mimo wszystko... o miłości


W internetach ostatnio smutno.
Dziwny jest ten świat, niczym hymn wyśpiewał nam Czesław.
Ale ja nie chcę dziś o smutkach, bo już napisano i powiedziano wszędzie i wszystko... 
Zamiast o nienawiści, napiszę o miłości.
Dziś o miłości, która jest dorosła i pewnie niejedno widziała i niejedno przetrwała, bo ta prawdziwa pozwala najpierw doświadczyć, później pojąć wszystko.
Ona... energetyczna miłośniczka książek, piękna i mądra.
On... pasjonat modelarstwa, pogodny i cierpliwy.
Oni razem... świetna para :)
Właśnie kilka dni temu świętowali 46 rocznicę ślubu. 
Ileż trzeba mieć miłości w sobie, by pokonać taką trasę razem...
Brawo Wy :)
Niezły wynik. 
Z tej okazji malowały się w Kocikowej Dolinie filiżanki dla tej pary.
Niech Wam służą wiele lat... 


28 komentarzy:

grudnia 22, 2018

HEJ LUDZIE, IDĄ ŚWIĘTA - świąteczne życzenia i porcelana w świątecznej odsłonie

HEJ LUDZIE, IDĄ ŚWIĘTA - świąteczne życzenia i porcelana w świątecznej odsłonie

Kochani



Z tego miejsca chcę Wam życzyć najwspanialszych Świąt.
Spędźcie je tak, by serce się radowało a uśmiech gościł na twarzach, spędźcie je z tymi, którzy są dla Was ważni i których kochacie.
Życzę Wam także szczęśliwego Nowego Roku.
Niech będzie wyjątkowy pod każdym względem i przyniesie nam wszystkim same dobre chwile.

Dziękuję za Waszą obecność tutaj, za zaufanie, jakim mnie obdarzacie, pozwalając tworzyć dla Was i Waszych bliskich i za to, że dziś mogę pisać to wszystko...


Hej Ludzie, Idą Święta...



Śnieg cicho pada,
Jakby ktoś świat pudrował.
Świerk się rozgadał.
Lecą z chmur dobre słowa
Na szare dni, na złe sny, ludzkie spory.
Coś w jednej chwili zmienia nas,
A to magia świąt.

Na twarzy płatki.
Nie ma dwóch takich samych.
Na szybach kwiatki.
To Pan Mróz, malarz znany.
Ktoś patrzy w mrok.
Ujrzeć chcę pierwszą gwiazdkę,
A ona jest w oczach tych,
Co kochają nas.

Refren: 
Hej ludzie, idą święta.
Świeci gwiazda uśmiechnięta.
Znowu jest w prezentach cały świat.
Hej ludzie, idą święta.
Niech się otwierają serca.
Zacznie się od nowa liczyć czas.

Wśród kolęd ścisk,
Każda chce się usłyszeć.
A Cicha Noc,
Zanucić chce Wśród Nocnej Ciszy.
Na rynku tłum, szopek moc,
tych krakowskich.
Przez moment znów dzieckiem bądź
W ten radości dzień.

Hej ludzie, idą święta.
Świeci gwiazda uśmiechnięta.
Znowu jest w prezentach cały świat.
Hej ludzie, idą święta.
Niech się otwierają serca.
Zacznie się od nowa liczyć czas.

Śnieg cicho pada,
Jakby ktoś świat pudrował
Nie patrz na innych
Sam coś zrób
By nikt nie był...sam

Gil w świątecznej odsłonie

Tym razem namalowałam coś dla siebie... z potrzeby serca i dla samej radości tworzenia.
Grafika nie jest moim pomysłem, ale zachwyciła na tyle, bym zapragnęła spróbować swoich pędzli,  a pochodzi ze strony Cytaty, aforyzmy, sentencje.
Jak Wam się podoba ?


19 komentarzy:

grudnia 20, 2018

Marzenia się spełniają... i coś o Magii grudniowej nocy na porcelanie

Marzenia się spełniają... i coś o Magii grudniowej nocy na porcelanie

Mniej znaczy więcej...


Ja wiem, że ostatnio mało bywam w tej części Kocikowej Doliny... nie znaczy to jednak, że nie dbam o to moje małe magiczne miejsce, które sama przecież stworzyłam.
Dla siebie i dla Was...

Nie martwcie się, pod moją nieobecność okna i drzwi są zabezpieczone :)
Przecież sypie śnieg.
Ci, co bywali i wciąż zaglądają, wiedzą, że klucz jest tam gdzie zawsze... pod kamieniem.
Kto zapragnie odpocząć, może się rozgościć, a TUTAJ są wskazówki
Najpierw Kocikowa Dolina była wyzwaniem. Musiałam nauczyć się posługiwać narzędziami, które umożliwiały jakiekolwiek dzałania.
Wkrótce okazało się, że miejsce nabiera kształtów i że bywanie w nim to wspaniały relaks, który po czasie stał się naturalną potrzebą, a było i tak, że terapią w trudnym okresie zmian.
Kocikowa Dolina zaistniała sobie w mojej głowie, później w sieci, a od jakiegoś czasu ma jeszcze bardziej realny wymiar niż dotąd i adres...
Mimo mojej nieobecności, miejsce to wciąż się rozwija moi mili i mam nadzieję, że razem przetrwamy dość intensywny okres kolejnych zmian.
Jestem pewna, że marzenia sprzed lat mają realną szansę zaistnieć, bo pokornie niepokorna wciąż czuję potrzebę rozwoju na własnych warunkach... TUTAJ to wszystko było jeszcze nieco surowe, ale konsekwencja i intuicja wciąż prowadzą mnie w dobrym kierunku.

Podjełam działania, by Kocikowa Dolina już niedługo wyszła do Was z jeszcze szerszą ofertą.
Najpierw była myśl... a myśl tworzy rzeczywistość.
Znalazłam się w odpowiednim czasie i miejscu, wykorzystując dane mi możliwości, wkrótce będę działać...
To ,,WKRÓTCE,, mam nadzieję już bardziej mi się nie rozjedzie czasowo, bo dużo dzieje na raz, ale pewnie tak mi to ktoś zaplaował... cierpliwość mam wytrenowaną :)


Przedświąteczny czas



W wielu domach rozpoczął się przedświąteczny rozgardiasz.
Domy lśnią, migają światełka, szykują się świąteczne prezenty, pachną pierniki i ubierają się choinki... 
Cała reszta magii już na wyciągnięcie ręki.
Tak. 
Dla mnie Boże Narodzenie to magia.
Za każdym razem wyczuwa się podniosły nastrój. Mimo zmęczenia, każdy jest uśmiechnięty, każdy na coś czeka...
W tym roku pierwszy raz od wielu lat, prawie nic nie muszę... a przy tym spełnię jeszcze jedno swoje marzenie.  
Mam to szczęście, że jeszcze raz dane mi będzie wrócić na Wigilię do miejsca mojego dzieciństwa.
Do domu, który tak naprawdę mnie ukształtował, do miejsca, w którym pozostał dobry duch i miłość do góralszczyzny, gdzie każdy może być sobą... jeśli sam sobie na to pozwoli. 
Kiedyś już Wam TUTAJ  pisałam o tym miejscu.
Tym razem okruchów tamtych lat będę szukać wraz ze swoimi bliskimi... zawsze chciałam by mogli  poczuć ten klimat, przecież to także ich korzenie.


Będąc w klimacie świąt, pokażę Wam filiżanki malowane dla Gabrieli Gargaś.
Inspircją były okładki książek - Lato utkane z marzeń, oraz Magia grudniowej nocy.
Już kiedyś miałam tą przyjemność i kocikowe porcelanki trafiły w jej ręce...
Zerkinjcie TUTAJ.


9 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger