Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejsce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejsce. Pokaż wszystkie posty

lipca 26, 2018

Deszcz w Cisnej, Bieszczady na bis i kocikowe kubki w galerii

Deszcz w Cisnej,  Bieszczady na bis i kocikowe kubki w galerii

Bieszczady

Ostatnia niedziela po wielu dniach deszczu nagrodziła naszą cierpliwość prawdziwym, wakacyjnym upałem.
W planach wycieczka do Cisnej.
Nie jechaliśmy na wędrówkę, więc nareszcie można było założyć letnią kieckę i mieć gdzieś upał.
Nie dogodzi... upał źle, a jak leje to też się nie podoba.
Generalnie plan był taki, że wpadamy do Cisnej na dwie godziny i wracamy.
Według GPS-a  mieliśmy dwie i pół godziny jazdy.
Takie podróżowanie sprzyja rozmowom na tematy różne i bardzo różne...
- w Bieszczadach wcale mi się tak bardzo nie podoba... zagaił Pan mąż.
- nie ma gdzie szybko zjeść, nic tam nie ma...
Kto zna Pana męża, ten się teraz uśmiecha.
Kto nie zna, wyjaśnię dlaczego uśmiechnąć się powinien.
Pan mąż zawsze marzył o domu na odludziu gdzie słychać tylko ciszę... pisałam o tym TUTAJ do tego on nigdy niczego nie robi powoli.. jakby go diabli gnali do przodu.
Złapałam się na tym, że im szybciej on biega, tym ja spokojniej na to patrzę :)
Wszyscy znają termin Constans...
I tak sobie jadąc, rozmawialiśmy. Góry coraz bliżej, niebo coraz ciemniejsze, temperatura coraz niżej...
Dojechaliśmy.

Deszcz w Cisnej

,,Czy kto deszcz taki widział
Noe z arką by mi się przydał
Kropel głuchy rytm
Stuka w moje drzwi
Pasjans, który stawiam dziś od rana
Znów nie wyszedł mi ''

Cisna przywitała nas deszczem, ale cóż się dziwić, przecież od zawsze wiadomo, że taki jej urok, tylko dlaczego ja odkryłam ten urok dopiero teraz?
I to były Bieszczady na bis.
Runęły wszystkie stereotypy.
Deszcz w Cisnej rzeczywiście do niej pasuje i jest urokliwy jak i sama Cisna.
To nie znaczy że wciąż pada. Na dłuższą metę deszcz robi się nudny nawet dla miłośników barowej aury, ale mam nadzieję, że każdy kto tam zawita, będzie mógł poznać klimaty tego miejsca.
I teraz o odkryciach...

Krywula

Urokliwa GALERIA KRYWULA w sercu Cisnej, tuż obok najlepszej knajpy jaką jest SIEKIEREZADA z niebywałym klimatem, niebanalnym wystrojem i dobrym jedzeniem :)
Dziś  opowiem o Krywuli...
Wchodząc do środka, ma się wrażenie, jakby się przeniosło w czasie...
Na środku stoi okrągły stół, przykryty szydełkowym obrusem, zastawiony przeróżnymi dobrami natury i magicznymi przedmiotami...
Przy stole dwie wróżki, przygarniają wchodzących uśmiechem, dobrym słowem i poczuciem humoru. W rogu stoi babciny, malowany kredens, gdzie ręce same się wyciągają po pachnące mydła ręcznie robione... 
Nie wiadomo gdzie patrzeć. Dookoła na półkach masa dobrej energii zaklęta w ceramice, niebanalnych ozdobach, witrażach, porcelanie, obrazach, rzeżbach...
Naturalne kosmetyki, przednie wina z podkarpackich winnic, zioła i przyprawy...
Nie jestem w stanie opowiedzieć o wszystkim. 
Musicie sami to sprawdzić koniecznie przy okazji, bo i ja muszę tam wrócić, by dostrzec całą resztę.
Tak naprawdę to Krywula odkryła mnie... i stąd to całe zamieszanie z Cisną, odkrywaniem bieszczadzkich uroków od nowa i samej galerii.
Wśród tych wszystkich cudowności, znajdziecie na półce kocikowe kubki...
To zaszczyt dla Kocikowej Doliny móc stanąć obok prawdziwych artystów.

Na potwierdzenie mojego zachwytu, zostawiam Wam garść zdjęć... namiastkę tego klimatu.
Wychodzi na to że lipcowa podróż zaliczona, a to nie koniec...

29 komentarzy:

marca 27, 2018

Jak magnes i kubki z lokowaniem produktu

Jak magnes i kubki z lokowaniem produktu

Marcowa wyprawa



Znowu tam byłam.
Znowu pojechałam, bo głos wewnętrzny dał znać, że już czas... i znowu to samo uczucie od lat...
Za każdym razem, kiedy jadę na wybrzeże podładować baterie, czuję tą nieopisaną radość.
Radość istnienia.
Bałtyk działa na mnie jak magnes.
Uwielbiam wpatrywać się w ten ogrom, w duchu podziwiając fenomen natury. Nabieram powietrza w płuca i czuję, jak szeroko mogę rozłożyć skrzydła...
Lubię to swoje sam na sam z magią przestrzeni i szumem morza.
Taki reset należy się każdemu.
To miejsce wzywa mnie co jakiś czas, wtedy odkładam wszystko na bok, bo włóczegostwa wyzbywać się nie zamierzam, pakuję co trzeba i w drogę...
Ustka jest taka piękna.
Na przestrzeni lat wypiękniała i nabrała jeszcze większej pewności siebie. Mam tu swoje ulubione miejsca. Kiedyś o nich opowiem :)
Tak sobie myślę, żo mogłabym tu żyć, bo miejsce to ma dużo dobrej energii.



Wyjątkowe miejsca


Ja jeżdżę do Ustki, bo kiedyś przyjechałam tu i zakochałam się bez pamięci...
...ale jest wiele miejsc uroczych na wybrzeżu, wiele plaż i zakątków, które można ukochać dla samego siebie.
Dziś mam okazję pokazać Wam kubeczki malowane dla wyjątkowych przyjaciół Justynki, która ukochała inne miejsce, a mianowicie... Sarbinowo i SEA STAR PREMIUM  czyli... turkusowy luksus. Takie trochę lokowanie produktu ;)
Ale jeśli coś jest warte zareklamowania, to trzeba się tym dzielić, nich idzie w świat...
Ośrodek oferuje moc atrakcji i różne opcje wypoczynku.
Sprawdźcie sami TUTAJ  Ja co prawda nie miałam okazji tam być, ale informacje o wyjątkowości tego miejsca mam z pierwszej ręki..



27 komentarzy:

marca 01, 2018

Podróże... małe i duże, kulinaria i sentymentalny kubek z samochodem

Podróże...  małe i duże, kulinaria i sentymentalny kubek z samochodem

Zima, zima, zima


Myślałam, że jak opublikuję trochę wiosny, to ona przyjdzie nieco wcześniej.
Niestety, nie udało się przywołać jej tulipanami... 
Zaplanowałam sobie wyjazd na moje ukochane wybrzeże, data ustalona, bilety wykupione, a tu się okazuje, że bieliznę termoaktywną do walizki zamiast bikini spakować muszę. O losie.  
Zima nie odpuszcza, nie ma lekko...
Na pogodę wpływu nie mam, geoinżynieria jest poza moim zasięgiem, ale jako wiedźma rzekoma, ewentualnie mogę pozaklinać aurę, rzucić kilka myśli w przestrzeń, powzdychać, jechać i czekać na efekty.
Włóczęgostwa nawet mrozy nie są w stanie powstrzymać ;)
Obiecałam sobie, że w miarę możliwości, raz w miesiącu wybiorę się na małą lub całkiem dużą wycieczkę... dla chcącego, to sami wiecie.
Tylko czasem się zastanawiam dokąd musiałoby mnie ponieść, żeby to była duża podróż.
Wybrzeże to marcowy temat.
Opowiem później.
A co było w lutym ?
W lutym Kraków - ulubione, jak na razie, miasto moich dzieci, gdzie mieszkają od kilku lat.
Każdy ma swoje sentymenty. U mnie na liście goszczą może inne miasta, bo i sentymenty inne, ale za to w Krakowie mam kilka ulubionych miejsc.
Jako że ta dieta cud wciąż trwa, to dziś o pysznym miejscu...
Co się nie nakarmię to dooglądam, doczytam...
Dziś polecam Wam włoską restaurację IL PIATTO  na Rakowickiej 19.
Już na wstępie, niebanalne menu uruchamia nam wyobraźnię. Interesujące połączenie składników sprawia, że czas oczekiwania wydłuża się... dobrze, że serwują smaczną poczekajkę.
Kiedy dania wjadą na stół, rozpoczyna się podróż kulinarna...
Połączenie smaków jest tak nieoczywiste, że w trakcie rozkoszowania się nimi, zdziwienie przechodzi w aprobatę i zadowolenie.
Ja testuję buraki. No lubię zwyczajnie.
Sprawdźcie kiedyś...

Samochód z przeszłości


O celu podróży już było, więc teraz z powodzeniem mogę opublikować perełkę...  
Żeby podróżować, trzeba mieć czym...
Oto Duży Fiat, wspaniały pojazd, relikt przeszłości... kiedyś szczyt  techniki na szosach, dziś zabytek sentymentalny, który niczym wehikuł czasu, cofa nas conajmniej 25 lat wstecz... mnie trochę bardziej w głąb, ale przecież się nie przyznam ;)
Sama takim pomykałam... ech...
Kubek był prezentem od Sylwii dla kogoś wyjątkowego, kto też z takim ech... spogląda na ten kubek.
Liczę, że właśnie tak jest...


26 komentarzy:

lutego 20, 2018

Małe tęsknoty, wielkie radości, wyjątkowi goście i porcelana malowana intuicyjnie

Małe tęsknoty, wielkie radości, wyjątkowi goście i porcelana malowana intuicyjnie

Miejsce którego nie ma



Kiedy powstawała Kocikowa Dolina, myślałam, że tworzę ją dla siebie... tymczasem wciąż okazuje się, że po za mną, bywa tu sporo ludzi.
Od dawna jestem świadoma, że moje miejsce nie jest już tylko moje
Nawet kiedy mnie akurat nie ma, to drzwi w Kocikowej Dolinie można otworzyć sobie samemu... 
Klucz i tak zostawiam pod kamieniem, więc kto ma ochotę, może wpaść i się rozgościć.
Niektórzy przemykają cichutko bez słowa, inni zostawią pozdrowienie... czasem ktoś karteczkę z paroma zdaniami na stole zostawi...

Nie wiem jak Wy widzicie to miejsce. 
Ja w tej chwili mam przed oczami drewniany dom z tarasem na całą jego szerokość i schodami, prowadzącymi prosto z niego, gdzieś na ogród, który nieco dalej przemienia się w łąkę...
Na tarasie huśtawka, jakiś fotel... stolik... świeca...
W mojej głowie istnieje taki zakątek. Co jakiś czas zmienia się trochę otoczenie, ale to na potrzeby okoliczności... czasem w pobliżu jest las, czasem staw z pomostem...
Wszystko można sobie wymyślić.

***

Moje myśli niepokorne i odważne
oplatają ciemną nocą mą świadomość,
gdzie początek jest pragnienia, a gdzie koniec,
gdzie skraj marzeń, zakazanych uczuć wolność...

Potajemnie narysuję wzór na radość
biorąc w dłonie przestrzeń, tą spomiędzy wierszy
i zaproszę swego gościa na swój taras
i ugoszczę po królewsku, jak należy...

A muzyką będą śwerszcze niestrudzone
płomień świecy drżąc na ścianie delikatny,
opromieni każdą myśl, jaka tu dotrze
pozostawi na dnie serca swoje ślady...


Wyjątkowi goście


Co jakiś czas w moje progi trafia ktoś specjalny.
Takie spotkania zawsze głęboko mnie poruszają i dają możliwość podjęcia się prawie niemożliwego... gdzie na koniec okazuje się, że udało się jednak sprostać.
Oni nie trafiają tu przez przypadek. Wiem to...
Z tymi specjalnymi, rozmowa na pozór zagmatwana na wstępie, daje najbardziej spektakularne efekty końcowe, oraz wiele wzruszeń pomieszanych z radością.
Dziś pokażę Wam porcelanę, na której powstało odbicie obrazu noszonego głęboko w sercu...
Pomiędzy tulipanami a starym pniem jabłoni, zapisane są emocje, małe tęsknoty, radość i wzruszenie.
Pani Kasiu.
Dziękuję za zaufanie :)
Intuicja to najlepszy doradca.


28 komentarzy:

listopada 11, 2017

Pomiędzy błękitami musi być kontrast i zebra dla dwojga na filiżankach

Pomiędzy błękitami musi być kontrast i zebra dla dwojga na filiżankach

Pomiędzy błękitami...


Jak każdy twórca, uwielbiam wyzwania.
Niezwykłe zadania dają dreszcz emocji w oczekiwaniu na efekt końcowy...
Jednak zanim w swojej głowie ułożę plan działania, zobaczę zarys przyszłej pracy i zbiorę się w sobie by rozpocząć, musi upłynąć odpowiedni czas, by wszystko nabrało tak zwanej mocy urzędowej, lub bedąc bliżej prawdy... musi zacząć głośno tykać  zegar, odliczając godziny zakończenia realizacji.
To już motywuje, gwarantuję Wam :)

Jestem w trakcie niesamowitej przygody z błękitami, lazurami i turkusami... Nie mogę Wam zdradzić co się maluje w pracowni... jeszcze nie czas. 
Powiem tylko, że pierwsza część zadania zaliczona i żeby nie popaść w rutynę, trzeba mi te błękity, lazury i turkusy nieco rozmyć.
W takich chwilach dobrze jest zadziałać na zasadzie kontrastów. 
Tak jak w dobrej kuchni połączenie karmelu z solonymi orzechami, jak kozi ser z miodem... pozwala na dotykanie smaków i gwarantuje ucztę dla podniebienia, tak w pracowni takie działanie pomaga nie stracić natchnienia, wciąż malować z duszą i zagwarantować ucztę dla oczu...
Tak więc mała przerwa pomiędzy błękitami i malują się nie błękitne rzeczy, które...
...pokażę w późniejszym terminie :)

Zebra w roli kontrastu 


Ale skoro o kontrastach, miodzie z serem i karmelu z solą...
Dziś taki kontrastowy zestaw dla dwojga.
Wzór autorski... 
Voila.


19 komentarzy:

lutego 19, 2017

Osobny wpis i kubek z Roztoczem

Osobny wpis i kubek z Roztoczem

Kacho, uważam że kubek z Roztoczem zasługuje na osobny wpis na blogu...


...dziś dobitnie oświadczyła mi Karola.
Kubek ten jest jej bliski, bo był malowany na jej zamówienie właśnie. 
Co racja, to racja... 
...zatem kubek z Roztoczem na specjalnym miejscu znaleźć się musi :) 
Karolciu, opiekunko potrzebujących, mniej potrzebujących i tych, którzy w potrzebie dopiero będą...
Wpis się dokonał, a Ty jesteś jego matką chrzestną :)
Bo musicie wedzieć, że Karola ogarnia... wszystko, za wszystkich, w różnych dziedzinach i ja nie wiem jak ona to robi. Wycina, maluje, przykleja, drapie, posypuje...i ogarnia ;)
Zerknijcie na jej blog Karolina Wycina przy okazji :)


Roztocza czar


Kto zna, kto wie, kto był... zrozumie miłość do tej krainy, pewnej Karoliny :)
Na kubku okruch Roztocza... Huta Kryształowa. Nawet nazwa miejsca jest jak z bajki.
Kubek ten zamieszkał na Roztoczu u dziadzia Karoli, jako prezent :)
Myślicie że się podobał?












4 komentarze:

lutego 16, 2017

Powroty i obrazy z różnych miejsc

Powroty i obrazy z różnych miejsc

Bateria się napełnia...


Czuję kiedy ten moment następuje, bo myśli wyprzedzają rzeczywistość conajmniej o dobę...
Taka renowacja psychiczna i fizyczna tylko u mojej Doroty :)
No właśnie...
Kim jest Dorota?
... kilka słów o niej, bo i papieżowi trzeba oddać co papieskie :)


Dorota to niesamowita kobieta, siostra z wyboru i kompletnie moje przeciwieństwo. 
Poukładana pod linijkę, czego ogromnie jej zazdroszczę (żebyście widzieli jej pewną, tajemniczą szufladkę...)   😇😈
Zdecydowana i konsekwentna, zawsze mająca swoje zdanie. 
Moja elastyczność i jej czarne z białym, to jak ogień i woda, jak dzień i noc albo Jing i Jang... 
Niby nie powinno się udać, to jednak jako świadome i co tu ukrywać... dorosłe dziewczyny, szanujemy swoje poglądy i z ogromną łatwością znajdujemy wspólny mianownik a tematów do dyskusji nigdy nam nie brakuje. 
Tak więc ponad tydzień jesteśmy w stanie ze sobą przetrwać ;)
A z resztą...
Dorota to posiadaczka kota Maćka, co już chyba resztę wyjaśnia 🐱 :)

Za ten wpis pewnie zmyje mi głowę...ale co tam :)


Zatrzymać chwilę


Sama będąc w ulubionym miejscu, mam okazję pokazać Wam kilka kubków o takiej tematyce.
Chwila zatrzymana w obrazie... do której można wracać każdego dnia, na przykład delektując się pyszną, ziołową herbatą...


                                                                        Znikające miejsca


                                                                           Rzeszów





                                                                           

                                                                   Garbate żyrafki



                                                                     
                                                       

                                                                                  Paryż


                                                        Gdzieś na wodach południowych





                                                         

                                                                   






                                                           


4 komentarze:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger