Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzbanek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzbanek. Pokaż wszystkie posty

lutego 29, 2020

Człowiek uczy się całe życie... dr.Mateusz Grzesiak i komplet porcelany dla książkomaniaków

Człowiek uczy się całe życie... dr.Mateusz Grzesiak i komplet  porcelany dla książkomaniaków

O tym, że wciąż wierzę w człowieka



Matka natura obdarowała mnie tyloma sprzecznościami, że czasem dziwię się, że to wszystko razem współgra w jednym miejscu, znaczy we mnie konkretnie.
Życie nauczyło mnie czytać drogowskazy, ale mimo ostrożności, zdarza się, że dam się wciągnąć w jakiś boczny nurcik niezbadany i nagle jestem nie tam, gdzie myślałam... do tego nie specjalnie zaskoczona, bo intuicja przecież znaki dymne wysyłała.
Na szczęście dość szybko moja busola odnajduje właściwy kurs. 
Te boczne odnogi to nic innego, jak ludzie, którzy uczą rozumu :)

Taka refleksja spłynęła na mnie niedawno i chcąc jakoś to przerobić, zamieniam swoje myśli w literki, by jako wzrokowiec, przeczytać i zapamiętać te drobne nauki, które pozostawiają mi inni ludzie i za które dziękuję, bo nie ma lepszej metody, niż praktyka ;)

Wciąż jednak wierzę w człowieka i wciąż wierna jestem swoim ideałom, gdzie słowo jest mi droższe od pieniędzy, gdzie lubię być potrzebna, bezinteresowna, a lojalnością, mimo że należy się najpierw mi samej, dzielę się z tymi, którzy na nią zasługują.
I kiedy tak sobie rozmyślam nad intencjami różnych ludzi, którym wydaje się, że wiedzą już wszystko, że mają rację, że nikt nie może mieć innego zdania, a jeśli ma, to już nie jest to wygodne, przychodzi do mnie odpowiedź w postaci na przykład mądrego tekstu, który tak pięknie wyjaśnia te mechanizmy i porusza wiele innych tematów dotyczących człowieka.  


Dr. Mateusz Grzesiak



Moje ostatnie odkrycie to Mateusz Grzesiak - nazywany w mediach najpopularniejszym psychologiem w Polsce, posiada tytuł magistra psychologii i prawa, oraz doktorat z zarządzania, a to nie koniec jego dorobku...
Autor wielu książek i artykułów, mentor i wykładowca, człowiek orkiestra.
Motto którym się kieruje - ,,Stwórz życie, w jakim jesteś najlepszą wersją siebie, masz, czego pragniesz, pomagasz innym i zmieniasz świat''

Pierwszy jego tekst na jaki wpadłam :

Kiedyś zrozumiesz, że…
…życie to zbieranie doświadczeń, a nie rzeczy. Że kilkoro przyjaciół jest ważniejszych niż tłumy nieznanych osób. Że jeden partner na stałe jest lepszy niż wielu od czasu do czasu. Że pieniądze szczęścia nie dają dopiero wtedy, gdy się je ma. Że większość problemów pochodzi z kultury i rodziny, w której się wychowałeś i nie ma nic z Tobą wspólnego. Że największą inwestycją są umiejętności. Że 99% Twoich zmartwień nigdy się nie urzeczywistni. Że to, co czujesz, jest ważniejsze niż społeczne zasady. Że świadomość myśli, zachowań i emocji jest potrzebna w każdej dziedzinie życia. Że wszyscy przechodzą przez podobne etapy w życiu. Że wcale nie byłeś taki mądry, jak myślałeś. Że nie doceniałeś tego, co miałeś, i przeceniałeś to, czego nie miałeś. Że najwięcej do powiedzenia o Tobie mają ci, którzy Cię nie znają. Że jakość życia jest tym lepsza, im bardziej jesteś sobą. Że mając dobry pomysł i determinację oraz ciężko pracując, można osiągnąć wszystko. Że fajnie jest, gdy pomagasz innym. Że wszystko, co się wydarzyło w Twoim życiu, było potrzebne, byś dziś był tu, gdzie jesteś. Że intuicja jest równie ważna, co wiedza. Że to, co kiedyś Cię martwiło, było nic niewartą błahostką. Że chcesz pomagać innym bardziej niż sobie i że bez pomocy sobie nie można pomóc innym. Że z każdego, nawet najgorszego, wydarzenia można wyciągnąć wnioski. Że dopóki nie wybaczysz, nie uwolnisz się od przeszłości. Że ludzi poznaje się w momentach kryzysowych, a nie wtedy, gdy wszystko dobrze idzie. Że masz gorsze zdanie o sobie niż inni o Tobie. Że mało kto Cię tak naprawdę zna. Że nikt za Ciebie nie rozwiąże Twoich problemów. Że nie można uciec od siebie. Że oszukiwałeś siebie bardziej niż inni Ciebie. Że bałeś się przyznać, że się bałeś, i że wstydziłeś się wstydu. Że miłość jest bezpieczniejsza niż udawana obojętność. Że straciłeś czas na wymówki. Że częściej wygrywałeś dzięki swojej pracy niż szczęściu. Że zrobiłeś w życiu rzeczy, dzięki którym innym jest lepiej. Że jesteś OK.
Ściskam
Mat

Nie zamierzam przedrukowywać wszystkiego na jego temat, ale zostawię Wam linki, byście mogli sami dotrzeć, poczytać, odnieść się i zostać, lub zignorować....
O nim samym TUTAJTUTAJ i TUTAJ 



Dla książkomaniaków



Wiedzę czerpiemy w różnoraki sposób, czytając, słuchając, rozmawiając, podróżując, doświadczając, obserwując itd. dopiszcie tu swoje propozycje :)

Przy okazji tematu, dziś coś dla miłośników czytania, książkomaniaków, książkoholików i książkożerców. Komplet, który powstał jeszcze w zeszłym roku i dopiero dziś doczekał się publikacji.
Zdjęć sporo, nie najlepszej może jakości, bo kiedy brak dobtrego światła, moje zapędy fotograficzne się kończą i wychodzi to, co poniżej, mimo szczerych chęci...


39 komentarzy:

stycznia 27, 2019

Urodziny bloga, niespodziewajka i Świeradów Zdrój na porcelane

Urodziny bloga, niespodziewajka i Świeradów Zdrój na porcelane

Małe podsumowanie?


Niedawno skończył się rok.
Zazwyczaj wtedy każdy robi jakieś podsumowania, zaczyna wdrażać postanowienia, obiecując poprawę i tłumaczy się z niewykonania poprzednich. 
U mnie nic takiego nie nastąpiło, bo mi na to moja przekora wrodzona nie pozwala.
Bo wymyśliłam sobie, że u mnie to ma być jakoś wyjątkowo, inaczej, niebanalnie...
Czasem sama nie wiem o co mi chodzi, ale chodzi mi o to bardzo mocno :) 
I dziś nagle mnie olśniło.
Przecież właśnie mnęły dwa lata mojego blogowania.
Minęły jak z bicza strzelił.
Jakby to było wczoraj, klepałam pierwszy powitalny post post, a głowa pełna była tematów.
Tutaj wspomnę kopniaka w tyłek od Małgorzaty z bloga Daylicooking, która mnie mocno zmotywowała i jakby do dna dzisiejszego czuję jej palec na pulsie. Nie sposób nie pomyśleć o Beti, pierwszej blogerce jaką poznałam z bloga Kruche babeczki... 
Mają dziewczyny charyzmę :)

I teraz jak nie podsumować?
Chociaż w skrócie... bo nie lubię długiego przynudzania.
Nie mam zamiaru wyliczać po kolei co się zdarzyło, bo wszystko bowiem co miało miejsce, wydarzyć się miało. Wydarzyć się musiało, bym mogła dziś z zupełnie innej perspektywy patrzeć i kontynuować proces rozwoju.

Dwa lata temu


Co było dwa lata temu?
Gdzie byłam?
Kim byłam?

Dokładnie dwa lata temu czułam, że dotarłam do muru, którego nie mam zamiaru rozbijać głową.
Pracowałam wtedy w salonie jubilerskim, w galerii handlowej, w osłabionym składzie od ponad pół roku i liczyłam, że nowy rok przyniesie mi jakieś rozwiązanie, zdając sobie sprawę, że to nie nastąpi.
Wręcz przeciwnie, działo się coraz więcej spraw, które wywoływały mój wewnętrzny bunt.
Jestem pokorna niepokornie...
Rozpoczynał się piąty rok tkwienia w toksycznej sytuacji, a nie ma nic gorszego niż tolerowanie ludzkiej głupoty w imię lojalności.
Dopiero później dotarło do mnie, że lojalność to wspaniała cecha, jeśli jest się lojalnym najpierw w stosunku do samej siebie.
Ta nauka zajęła mi sporo czasu, na szczęście miałam swoje malowanie.
Wszystko jest po coś.
Później już się potoczyło.
Zmiany, zmiany, zmiany...
Inwestycja w rozwój i pierwszy udział w konferencji blogerskiej w Poznaniu.
Tam dostaje się zastrzyk wiedzy i motywacji, a co najważniejsze, poznaje się innych blogerów.
Idąc tą drogą intuicyjnie robiłam swoje.
Wspierał mnie Pan mąż, bo Kocikowa Dolina zaczynała nabierać rozmachu i wychodzić po za hobby. Trzeba było wypróbować czy jest szansa, by to wszystko mogło stać się pasjonującym zawodem.
W międzyczasie kolejne blogerskie zjazdy, kolejne warsztaty i nabieranie doświadczenia.
Poznawanie możliwości socjalmediów i poznawanie blogerów, których blogi się czytało.
Rok temu zastanawiałam się czy jestem blogerką ...

Dzisiaj... 


Masa pomysłów zaowocowała napisaniem projektu i pozyskaniem środków na dalszy rozwój.
Mam swoją firmę i tworzę powoli pracownię plastyczną w nieco szerszym zakresie.
Nie mówiłam o tym wcześniej, bo ne wiedziałam, czy moje działania będą owocne.
Co jeszcze?


Niespodziewajka 


W drugie urodziny bloga dostałam informację, że Kocikowa Dolina została doceniona przez portal www.kobietytomy.pl, który ulokował mnie wśród czterech polskich projektantów, proponujących coś wyjątkowego na prezent...
Sami poczytajcie TUTAJ
Oczywiście jestem zaskoczona i uradowana i pięknie dziękuję za wyróżnienie :)


Świeradów Zdrój


Dziś pokażę Wam komplet porcelanki, który nie był łatwy w wykonaniu.
Dlaczego akurat dziś  Świeradów Zdrój?
Po pierwsze primo 😂  szykuje mi się wyjazd do sanatorium, który jest ciągiem dalszym historii o lojalności...
Po drugie primo 😂 chętnie odwiedziłabym właśnie to miejsce, niestety takich życzeń NFZ nie spełnia, hahaha...
Po trzecie primo 😂 porównując umiejętności te sprzed dwóch lat, a obecne... progres jest widoczny, to zaprezentuję...












                                                Pozdrawiam Kochani - Kasia

28 komentarzy:

listopada 28, 2018

Życie mija jak sen.. więc żyjmy naprawdę i spotkajmy się kiedyś przy kominku z filiżanką herbaty...

Życie mija jak sen.. więc żyjmy naprawdę i spotkajmy się kiedyś przy kominku z filiżanką herbaty...

Apetyt na życie


Ostatnio doświadczam różnych skrajności... tak po prostu. 
To coś w rodzaju chodzenia po schodach, co któryś stopień... i to raz w górę, raz w dół.
Raz się uśmiecham, bo coś tam sobie wymyśliłam, by za chwilę poczuć lęk, czy dam radę, bo może to nie jest aż takie dobre, jak myślę... 
Jako urodzona optymistka przeganiam te głupie myśli na cztery wiatry, chociaż życie i tak ma scenariusze do rozdania.
Kolejny raz splot pewnych zdarzeń uświadomił mi, że tak naprawdę to niczego nie da się zaplanować... a komu się zdaje, że można, to tylko mu się zdaje... i to nie prawda, że wszystko co  dobre i złe przydarza się innym, bo ci inni to przecież także my.
Są radości, które niosą nadzieję i za moment wielki smuteczek, bo życie potrafi pokazać figę z makiem i to niespodziewanie.

Zagmatwałam, jak to ja...
U mnie wszystko w porządku i niech tak będzie jak najdłużej.
Smuteczki zawitały jednak na tyle blisko, że mocno mną wstrząsnęły i daję upust pisząc to wszystko, a że jest jak zwykle środek nocy, to wychodzi co wychodzi.

Sama nigdy nie umiałam planować długoterminowo, jeśli pojawia się jakiś pomysł, jego realizacja przebiega zazwyczaj spontanicznie.
Więc jeśli masz apetyt na życie, żyj naprawdę, żyj jak potrafisz najpełniej... 

  • bo akurat nie zawsze zapisujesz swoje genialne pomysły na kartce, a podobno każdego dnia conajmniej dwa takie wpadają nam do głowy i wtedy coś Cię może jednak ominąć.
  • bycie dobrym najpierw dla siebie to taki zdrowy egoizm, bo jeśli Tobie będzie dobrze, to wszystkim wokół także, pomyśl o tym. 
  • czego nie zgarniesz teraz, późnej straci na wartości albo się przedawni. Więc jak? Garściami?
  • nie trać czasu na czekanie, w trakcie oczekiwania też żyj i ciesz się tym co masz.
  • śmiej się, kiedy tylko nadarza się sposobność, śmech pozwala się zdystansować.
  • pozwól sobie na siebie, nie tylko dla siebie, niech inni też Ciebie doświadczą. 
  • omijaj szerokim łukiem tych, którzy w Ciebie wątpią, to są ich wątpliwości, nie Twoje.
  • kochaj
  • spełniaj marzenia.
  • nie bój się decydować.
  • nie bój się próbować.
  • nie bój się pomylić.
  • nie bój się żyć, nigdy nie wiesz ile jeszcze...

Przy kominku


A jeśli odważysz się na siebie, złapiesz życie za ogon i popędzisz za marzeniami, być może spotkamy się po latach z filiżanką herbaty przy kominku i uśmiechniemy do swoich myśli mówiąc...
-  dobrze to wszystko zostało rozegrane.

Przy okazji zostawiam Wam klimatyczną filiżankę z dzbankiem. Słoneczny komplet chyba pasowałaby do tego kominka i wieczoru wspomnień.
Jak Wam się podoba?


8 komentarzy:

września 28, 2018

Cztery pory roku... rozważania o czasie i porcelana urodzinowa Violi

Cztery pory roku... rozważania o czasie i porcelana urodzinowa Violi

Czas...


Czymże jest tak naprawdę?
Jaka jest definicja czasu i która jest prawdziwa?
Człowiek od zawsze stara się go zmierzyć, określić, podzielić, pojąć... tylko ujarzmić jeszcze nie potrafi, chociaż...jest tu wiele znaków zapytania, bo kto wie , czy gdzieś, coś, ktoś... 
Na przestrzeni dziejów spierali się ówcześni mędrcy w tej kwestii, fizycy oraz filozofowie. 
Newton, Einstein, Arystoteles i Platon. Kto ma rację?
Jako że bywam niepoprawną romantyczką, lubię teorię św. Augustyna. Według niego czas jest bezcenny i nierozłączny ze zmianą, stanowiący pewien wymiar świata materialnego i wiąże się z przemijalnością... jakoś znajomo to brzmi, prawda? W końcu tak uczono nas postrzegać świat...
Choć najbardziej prawdopodobną teorią jest myśl fiozoficzna Martina Heideggera, który napisał w ,,Sein und Zeit'' - czas nie ,,jest,, obecny ani w podmiocie, ani też w przedmiocie, nie jest wewnątrz bytu, ani na jego zewnątrz i ,,jest,, on ,,wcześniej,, od wszelkiej subiektywności, ponieważ stanowi warunek możliwości nawet dla owego ,,wcześniej,, .
Jak wiec w ogóle ,,jest''?

Dobrze, że wolno nam postrzegać śwat po swojemu i z biegiem czasu sami decydujemy w co wierzymy, w czas liniowy czy może jednak nieliniowy, który pozwala zerknąć w czwarty wymiar...

Czasem mam różne zajawki i tak sobie lubię sięgnąć głębiej :)


Cztery pory roku 


Dziś skupmy się na czasie, który natura sama dzieli na dzień i noc, oraz cztery pory roku w naszym klimacie... gdzie akurat mamy cudowną, złotą polską jesień.
Niedawno z żalem żegnałam lato, a tu zanim się obejrzymy, zima nas będzie czarować bielą i znowu z niecierpliwością szukać będziemy oznak wiosny... 
Rok za rokiem te zmiany następują coraz szybciej, od kilku lat mówi się, że czas na ziemi zaczął przyspieszać. 
Ponoć najłatwiejszym sposobem by niekiedy wyjść poza ten czas liniowy i zwiać od tego nienaturalnego pędu w jakm żyjemy, dla zabawy, chociaż w weekendy nie korzystać z zegarów. Wsłuchać się w rytm własnego ciała i zyskać wiecej czasu do przeżycia... Poczuć wibracje ziemi...
Co Wy na to? 

Porcelana urodzinowa 


Viola zamarzyła o wyjątkowym prezencie urodzinowym i już od początku roku zapowiadała mi co mnie czeka. 
Okazuje się, że czas pędzi i nie będę już powtarzać jak... a ja jak ci drogowcy, których zima zaskakuje co roku.
Skąd ten cały dzisiejszy wpis o czasie?
Przez klejne urodziny Violi, jej pomysł na temat porcelany i moje zaskoczenie, że to ostatni dzwonek był...
Duuuużo pracy i duuużo zdjęć, a oto efekty :


34 komentarze:

lipca 07, 2018

Tu jest mój dom i kraina szcześliwości jako temat na porcelanie

Tu jest mój dom i kraina szcześliwości jako temat na porcelanie

O domu


Piękny czas mamy.
Jest się czym cieszyć, więc się cieszę. 
Natura tuż przed naszymi oczami codziennie działa cuda, obdarowując widokami, zapachami, owocami.
Jestem w trakcie czytania książki Bożeny Pajdosz PUCH NIEMARNY, w której odnalazłam taki piękny, radosny, zwyczajny a jednak niezwyczajny opis krainy szczęśliwości. Zatrzymałam się nad tym dłużej, zastanowiłam... 
Autorka umiejscowiła akcję w okolicy, w której sama żyje.
Zrobiła to tak umiejętnie i skutecznie, że skłoniła mnie do własnych przemyśleń, a w głowie zrodził się pewien pomysł... 
Ciepło pomyślałam o miejscu, w którym żyję, które ja kiedyś wybrałam... a może to ono wybrało mnie... kto wie jak to naprawdę jest... Wciąż trzymam się tego, że nie ma przypadków i że wszystko jest po coś...

Na Podkarpacie trafiłam z powodu miłości.
Dla jednych banał, dla innych marzenie.
Różowe okulary mają magiczną moc, tak, tak... i jak w jednym z najpopularniejszych powiedzeń, rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady, tak ja zostawiłam wszystko i wyjechałam na Podkarpacie... po swoje ,,Wszystko''
Tęskniłam za tym, co zostawiłam i tęsknię do dziś... i już zawsze będę rozdarta na pół.
Tęsknię za czymś, co jest w mojej głowie, za dzieckiem, którym byłam, za dziewczyną, która podjęła dorosłe decyzje i za młodą kobietą, która dała radę...

Urodziłam się chyba z pojemnym sercem, bo tęsknię za wszystkim co pokocham.
To dlatego co jakiś czas odzywa się we mnie włóczęga i wracam do miejsc, które skradły mi kawałek serca, chociaż w międzyczasie odkrywam kolejne...
Życia będzie mało.

Ech, odbiegłam od tematu.
I to wszystko przez książkę.
Recenzja niebawem, wtedy wybaczycie moje bujanie w obłokach, a w planach jeszcze wycieczka do miejsc, o których czytam... ale to będzie temat innego wpisu.

Dziś mogę dzielić się własną krainą szczęśliwości.
W głowie rodzi się plan, by... pokazać Wam kilka miejsc, które składają się na nią...
Czasem wystarczy przeczytać jakieś ważne zdanie i trybik przeskakuje bez większego trudu, pomagając odkryć i otworzyć kolejne drzwi... z tej krainy szczęśliwości do krainy możliwości :)


Kraina szczęśliwości na porcelanie


Nie tak dawno ktoś stwierdził w którymś z komentarzy, że piszę o wszystkim na swój własny sposób... 
Oczywiście że tak, inaczej nie potrafię. 
Może po części dlatego zaglądacie do Kocikowej Doliny...
Przy okazji rozważań o krainie szcześliwości, pokażę Wam komplet w tym właśnie klimacie... Sielskość, natura, urokliwe chwile... można je zamknąć na porcelanie i można też uchwycić obiektywem... 
Dziś wszystkiego po odrobinie. 


21 komentarzy:

maja 26, 2018

Dzień Matki i prowansalskie klimaty, po które trzeba jechać do Anglii

Dzień Matki i prowansalskie klimaty, po które trzeba jechać do Anglii

Mama...


Co czujesz na dźwięk tego słowa?
Jaka jest pierwsza myśl?
Co widzisz, kiedy zamykasz oczy?
Jak w kalejdoskopie przeskakują obrazy... pory roku zmieniają się, powtarzając swój rytm... rosną Twoje dzieci, bo i Ty już urosłaś... sama jesteś mamą...
Co one będą czuć na dźwięk słowa mama?
Może kiedyś też pochylą się nad tym pytaniem, kto wie... dziś mogę mówić tylko za siebie...
Bez specjalnej chronologii i bez przynudzania, bo tego nikt nie lubi i w ogromnym skrócie, napiszę o tym, co mi pierwsze na myśl przyszło...
Gruszki :)
To ona nauczyła mnie smaku gruszek.
Do dziś, kiedy mam wybór, sięgam po nie bezwarunkowo... po słodkie, pękate i soczyste.
Dzięki niej lubię książki... uwielbiam literki i to, jak można nimi żonglować... nauczyła mnie czytać, bo sama miała do nich słabość i biblioteczkę pełną skarbów, do dziś pamiętam niektóre tytuły. 
Pozwalała czytać dorosłe książki.
Moja mama...
Uzdolniona plastycznie, z wyobraźnią... mam to po niej :)
Mądra życiowo i pokorna, cierpliwa do granic absurdu niekiedy... moja mama... wiecznie zapracowana, nie skarżąca się, bo i komu...
Dziś wiem, że nauczyła mnie wszystkiego co mogła, a resztę przekazała w genach.
Na przykład intuicję.
Nigdy nie mówiła jak żyć, pozwalała na potknięcia, na naukę na własnych błędach.
Jak anioł czuwała... wiem, bo robię podobnie...
I chociaż wydaje nam się, że jesteśmy tacy mądrzy, że tacy nowocześni, to... pewne prawdy zawsze będą takie same... nie ma silniejszej miłości, niż miłość matki...
Też Cię kocham mamo, chociaż Ci tego nie mówię... doceniam jednak wszystko, co tylko umiem sobie uświadomić... i często żałuję, że nie jestem bliżej, ale ktoś tak to wszystko właśnie poukładał.
Dziękuję że jesteś i bądź ja najdłużej, bo jesteś mi potrzebna.

Lawendowe klimaty


Dzień Matki powinien być częściej niż tylko raz w roku, bo zostając matką, jest się nią każdego dnia, bez względu na wiek dziecka i odległość...
Dziś prowansalskie klimaty zdawałoby się, a tu niespodzianka.
Na porcelanie została uwieczniona angielska farma lawendy.
Tam, gdzie te łany lawendy, tam serce matki... 
Dla mamy od córki, by zmniejszyć ilość kilometrów między nimi...
Pomoże? Jak myślicie?


24 komentarze:

kwietnia 12, 2018

Windą do nieba i gołębie Pani Młodej

Windą do nieba i gołębie Pani Młodej

Windą do nieba 


Któż nie zna tego przeboju?
Chyba każdy potrafi chociaż refren zaśpiewać :)
Sezon wesel już się rozpoczął i za chwilę na każdym weselu zabrzmi :

Już mi niosą suknię z welonem, 
Już Cyganie czekają z muzyką...

...a goście chętnie będą śpiewać.

Tytuł brzmi obiecująco, dobrze się kojarzy, melodia w ucho wpada i śpiew sam płynie...
A im później ją zagrają, tym głośniej każdy śpiewa :) 
Sama śpiewam... bo umiem...
Ale wiecie co?
Tak naprawdę to przecież ta piosenka jest smutna...
Ona go nie kocha, wychodzi za mąż z rozsądku, bo utarło się, że trzeba kogoś mieć.
No żal dziewczyny i jego też właściwie.

Liczę jednak na to, że większość ludzi decyduje się na życie we dwoje z miłości..
...inaczej to nie ma sensu.

Nawet jeśli piosenka nam się podoba :)

Gołębie Pani Młodej


Tak sobie dziś tu rozaważałam z przymrużeniem oka o tej windzie do nieba... bo kilka dni temu Marsz Mendelsona zabrzmiał pewnej parze... dla której w pracowni namalował się wyjątkowy komplet porcelany. 
Dlaczego wyjątkowy?
Bo zasiadły na nim dwa gołębie, które osobiście ustrzeliła obiektywem aparatu sama Pani Młoda.
Pomysł niebanalny... przemyślana personalizacja. 
Ciekawi efektu ? 
A ja ciekawa jestem reakcji obdarowanych :)


21 komentarzy:

lutego 20, 2018

Małe tęsknoty, wielkie radości, wyjątkowi goście i porcelana malowana intuicyjnie

Małe tęsknoty, wielkie radości, wyjątkowi goście i porcelana malowana intuicyjnie

Miejsce którego nie ma



Kiedy powstawała Kocikowa Dolina, myślałam, że tworzę ją dla siebie... tymczasem wciąż okazuje się, że po za mną, bywa tu sporo ludzi.
Od dawna jestem świadoma, że moje miejsce nie jest już tylko moje
Nawet kiedy mnie akurat nie ma, to drzwi w Kocikowej Dolinie można otworzyć sobie samemu... 
Klucz i tak zostawiam pod kamieniem, więc kto ma ochotę, może wpaść i się rozgościć.
Niektórzy przemykają cichutko bez słowa, inni zostawią pozdrowienie... czasem ktoś karteczkę z paroma zdaniami na stole zostawi...

Nie wiem jak Wy widzicie to miejsce. 
Ja w tej chwili mam przed oczami drewniany dom z tarasem na całą jego szerokość i schodami, prowadzącymi prosto z niego, gdzieś na ogród, który nieco dalej przemienia się w łąkę...
Na tarasie huśtawka, jakiś fotel... stolik... świeca...
W mojej głowie istnieje taki zakątek. Co jakiś czas zmienia się trochę otoczenie, ale to na potrzeby okoliczności... czasem w pobliżu jest las, czasem staw z pomostem...
Wszystko można sobie wymyślić.

***

Moje myśli niepokorne i odważne
oplatają ciemną nocą mą świadomość,
gdzie początek jest pragnienia, a gdzie koniec,
gdzie skraj marzeń, zakazanych uczuć wolność...

Potajemnie narysuję wzór na radość
biorąc w dłonie przestrzeń, tą spomiędzy wierszy
i zaproszę swego gościa na swój taras
i ugoszczę po królewsku, jak należy...

A muzyką będą śwerszcze niestrudzone
płomień świecy drżąc na ścianie delikatny,
opromieni każdą myśl, jaka tu dotrze
pozostawi na dnie serca swoje ślady...


Wyjątkowi goście


Co jakiś czas w moje progi trafia ktoś specjalny.
Takie spotkania zawsze głęboko mnie poruszają i dają możliwość podjęcia się prawie niemożliwego... gdzie na koniec okazuje się, że udało się jednak sprostać.
Oni nie trafiają tu przez przypadek. Wiem to...
Z tymi specjalnymi, rozmowa na pozór zagmatwana na wstępie, daje najbardziej spektakularne efekty końcowe, oraz wiele wzruszeń pomieszanych z radością.
Dziś pokażę Wam porcelanę, na której powstało odbicie obrazu noszonego głęboko w sercu...
Pomiędzy tulipanami a starym pniem jabłoni, zapisane są emocje, małe tęsknoty, radość i wzruszenie.
Pani Kasiu.
Dziękuję za zaufanie :)
Intuicja to najlepszy doradca.


28 komentarzy:

grudnia 30, 2017

Koniec roku... czas na podsumowania, nowe plany i gwazdkowych prezentów ciąg dalszy

Koniec roku... czas na podsumowania, nowe plany i gwazdkowych prezentów ciąg dalszy

Bilans zysków i strat


Kolejny raz dobijam do brzegu kolejnego roku. 
Tak sobie myślę, że z każdym brzegiem przychodzi mi to coraz łatwiej...
To był dobry rok.
Inny niż poprzednie, co często podkreślałam w różnych wpisach.
Mimo tego, że czasem nie było łatwo, to... było warto, a skoro wierzę, że nie ma przypadków, to znaczy, że wszystko idzie zgodnie z wyższym planem.
Ale sobie wymyśliłam :)
I wymyśliłam sobie też wiele innych rzeczy, które mają się dopiero zdarzyć. Przecież postanowiłam w tym roku spełniać marzenia, a więc konsekwentnie idę w tą stronę...
Dodam tylko, że moje marzenia nie są wcale ściśle określone... ucierpiałaby wtedy moja elastyczność...
A nowe plany?
Wymyśliłam sobie, że po prostu będę starała się być szczęśliwa tak, jak do tej pory, a więc żyjąc w zgodzie z sobą i robiąc wszystko to, co kocham :)
By nie przynudzać...
Bilans zysków zawsze na plusie.
Każdy koniec to też nowy początek.
Wystarczy pozytywne nastawienie i właśnie z takim robimy skok w kolejny rok.



Druga odsłona...


Pisałam Wam tu w listopadzie o Przygodzie z błękitami, lazurami i turkusami
Możecie sami sprawdzić TUTAJ
Dziś mogę już opublikować drugi komplet, bo gwiazdka minęła, prezenty się otworzyły, przynosząc radość obdarowanym, a mnie samej pomysł na fajny wypoczynek w bliżej nieokreślonym terminie...
A więc voile...
...na koniec grudnia trochę morskiej bryzy i pozdrowienia z Madery...





















                                                          Pozdrawiam nocą - Kasia :)





20 komentarzy:

grudnia 16, 2017

Łapy, łapy, cztery łapy... i kolejne portrety pupili

Łapy, łapy, cztery łapy... i kolejne portrety pupili

Dom bez zwierząt jest tylko zwykłym domem


Nie wyobrażam sobie swojego domu bez moich kotów.
Wszyscy, którzy zaglądają do mnie wiedzą, że jestem kociarą do kwadratu :)
No kocham te futra mruczące, tą bystrość umysłu i indywidualność, a one kochają mnie...
...za żarcie i za wzięcie, jak to koty. Ważne, że rozumiemy się doskonale.

W domach otwartych dla zwierząt zawsze mieszkają dobrzy i pozytywnie nastawieni ludzie.
Moja babcia twierdziła, że ktoś, kto nie posiada w domu zwierzaka, nie zasłuży sobie na niebo... i wtedy pjawił się kot, który w tym domu przeżył ponad dwadzieścia lat.
Ot, taka anegdotka...

Tak jak ja kocham koty, tak inni kochają swoje psy.
Też je uwielbiam, nie myślcie że nie... a obcuję z nimi niemalże na codzień, bo za ścianą mam hodowlę i całą ich gromadkę...

Hodowców podziwiam za odpowiedzialność, konsekwencję i miłość ogromną do swoich pupili.
Gdybym nie poznała takich miejsc i takich ludzi, nie miałabym pojęcia ile troski, zabiegów, wyrzeczeń i poświęcenia kosztuje taka pasja... i że to wszystko płynie z potrzeby serca.

Dziś przedstawiam Wam hodowlę MALTAYED , w której mieszkają i przyjaźnią się z sobą wspaniałe samoyedy i maltańczyki.
W życiu bym nie przypuszczała, że jest to możliwe... a jednak
Maltańczyki to małe, białe duszki... samoyedy natomiast, to wspaniałe, białe psy o wyglądzie wilka i łagodności owieczki. Jestem nimi zauroczona.

Właściciele hodowli stworzyli kochający dom, pełen ludzkiej i psiej miłości, przez co dom staje się niezwykły, a sami jego gospodarze jawią się jako ludzie wyjątkowi.

Motto hodowli mówi nam wszystko :

,,Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być bedakiem, ale mając psa jesteś bogaty''   -  Louis Sabin


Portrety pupili


Dziś prezentuję Wam Kirę i Wolfa. Wspaniałe samoyedy z HODOWLI MALTAYED 
sportretowane na komplecie porcelany firmy Lubiana.
Czajnik i kubki z linii Victoria idealnie nam tu się wpasowały.

Z resztą.. oceńcie sami. Kira i Wolf na ostatnim zdjeciu w całej okazałości.


13 komentarzy:

listopada 30, 2017

O podróży życia zapisanej na porcelanie i o podróży w swój własny rozwój

O podróży życia zapisanej na porcelanie i o podróży w swój własny rozwój

Nostalgia w odcieniach błękitu


Dziś moja przygoda z błękitami, lazurami i turkusami, o których wspominałam tutaj jakiś czas temu, dobiegła końca.
Właśnie dziś, wypuszczone z moich dłoni, czyjeś zwizualizowane marzenie... trafiło do rąk rozmarzonej właścicielki.  
Trafiło do kogoś, dla kogo maluje się jeszcze piękniej, niż pięknie, bo do kobiety o ogromnej wrażliwości, która swoimi opowieściami, zdjęciami i entuzjazmem, przyczyniła się do pobudzenia mojej wyobraźni.
Ogromna odpowiedzialność spoczywa na twórcy, gdy podejmuje się takiego zadania.
Nigdy nie wiem jaki będzie efekt końcowy i czy wstrzelę się w czyjś gust... W takich chwilach pomaga mi moja intuicja i często cała masa otrzymanych odpowiedzi.

W najśmielszych snach nie przypuszczałam, że podróżując wraz z innymi, podróżuję także w głąb siebie i wciąż rozwijam skrzydła.
Dziś już nie potrafię inaczej żyć. 
O tej ogromnej potrzebie tworzenia już Wam kiedyś opowiadałam, ale nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie Wy, którzy mnie motywujecie, dajecie swoje błogosławieństwo na dalszą drogę i wolną rękę w tym tworzeniu, a zatem swoje zaufanie.
Dziękuję. 
To wielka rzecz.

Północne Włochy


Zastanawiałam się co jest moją mocną stroną w malowaniu, czy jest coś, co w pewien sposób pozwoli mi błysnąć wśród tylu wspaniałych koleżanek i kolegów, wypracować własny styl...
I wiecie co?
Chyba już nie ucieknę od krajobrazów...
Od Was dowiaduję się rzeczy, zdawałoby się... oczywistych, a moja nocna Kaśka po fachu stwierdziła, że mam romantyczny styl malowania.
Dziś wielki dzień, bo pokażę Wam podróż zapisaną na porcelanie - malowaną właśnie w taki sposób.

Sami oceńcie jak to ze mną jest :)


26 komentarzy:

października 25, 2017

Skrzydeł dodają mi Ci, którzy we mnie wierzą... i astry w kremie

Skrzydeł dodają mi Ci, którzy we mnie wierzą... i astry w kremie

Jestem dla siebie surowym krytykiem



Kiedy kupiłam pierwsze farby i kubki, żeby mogły powstać świąteczne prezenty dla najbliższych, w ogóle nie brałam pod uwagę, że kiedyś pójdę tą drogą.
Coś tam sobie wtedy wymyśliłam ambitnie i... w trakcie żałowałam, że się do tego w ogóle zabrałam.
Początki zazwyczaj bywają trudne.
Od tego czasu minęło kilka lat.
Sporo tych kubasków i filiżanek powstało w międzyczasie, bo byli chętni na te moje bohomazy... czasem nie wiem czy z litości je chcieli, czy rzeczywiście były w miarę ładne :)
Miałam to szczęście, że na początku nie spotkałam się ze specjalnie ostrą krytyką, a byli też tacy, którzy zachęcili do działania...
Wspomnę tu Karolę i Beti. Dziewczyny, jesteście w tej historii.
Kolejne ważne słowa padły z ust Magdy - w tych kubkach jest cząstka Ciebie samej - powiedziała.
I to była woda na młyn...
Nie wiem kiedy moja pasja stała się na tyle ważna, że obecnie staje się sposobem na życie :)
Wciąż doskonalę i rozwijam warsztat.
Skrzydeł dodają mi Ci, którzy mi ufają.
Dziękuję kochani za to, że wierzycie iż sobie poradzę ze wszystkim :)
Moje skrzydła są coraz mocniejsze dzięki Wam.


Komplet do kawy w odcieniach kremu waniliowego


Teraz pokażę Wam jedną z ostatnich prac Kocikowej Doliny.
Za każdym razem zastanawiam się, czy dałam z siebie wszystko, by klient był zadowolony. Za każdym razem drżę z niepokoju, czy wizja twórcy pokryje się z wizją zamawiającego.
Pani Dagmara mnie jednak uspokoiła...


31 komentarzy:

marca 06, 2017

W oczekiwaniu na wiosnę, równoległa rzeczywistość i pachnący groszek na serwisie

W oczekiwaniu na wiosnę, równoległa rzeczywistość i pachnący groszek na serwisie

Po weekendzie...



Trzy wolne dni w domu, w tym weekend... nooo... to jest coś, co nie często mi się zdarza. Zazwyczaj planuję wtedy jakiś wyjazd... żeby mieć pseudo poczucie wolności, żeby poczuć, że ten wolny czas naprawdę się zdarzył. 
Tym razem zaplanowałam pomieszkać w domu i zrobić całą masę rzeczy.


Równoległa rzeczywistość 


W mojej głowie rodziły się różne pomysły... już widziałam ich efekty i że to wszystko w zaplanowanym tempie... i uśmiechałam się do siebie, bo tyle sobie naobiecywałam...
Trzy dni... Wiecie ile to jest trzy dni?

Okazało się, że to wcale nie tak wiele...

Z tych wszystkch planów zrealizowałam tylko kino, które zupełnie nie było w planach ;)
Cała Kaśka... 
Za to poczułam powiew wiosny... ludzie, życie wraca... 

Okazało się też, że nie tylko ja żyję w dwóch rzeczywistościach,  o tym samym zjawisku opowiedziała mi Dorota...rzeczowo i na spokojnie.
Wychodzi na to, że obie prowadzimy podwójne życie :)
Macie podobnie?

Pachnący groszek z Kocikowej Doliny


Tak bardzo zatęskniłam za zielenią trawy i kolorami, że chętnie przypomnę serwis, na którym znajdziecie to wszystko...
Malowany dla kogoś wyjątkowego w podziękowaniu za wspaniały czas...
Na tej porcelanie zapisane są wszystkie momenty razem spędzone, wszystkie imiona, uśmiechy, wszystkie pytania i odpowiedzi...


















   



9 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger