Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maszyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maszyna. Pokaż wszystkie posty

stycznia 24, 2018

U babci jest słodko, świat pachnie szarlotką... i kubki dla babci i dziadka

U babci jest słodko, świat pachnie szarlotką... i kubki dla babci i dziadka

Babcia


Byłam najstarszą wnuczką swojej babci. 
Cała reszta dzieciaków zjawiła się nieco później, więc miałam ją na wyłączność przez jakiś czas.
Co prawda był jeszcze Robert, ale on miał inną swoją babcię i tej naszej nie poznał tak, jak ona by tego chciała...
Chyba dobrze, że babcia nie miała pod opieką więcej wnuków w tym samym czasie co mnie. Było ze mnie diablę wcielone i wszędzie mnie było pełno.
Żeby czymś zająć ciekawską Kaśkę, bo ciekawość życia objawiła się zaraz po przyjściu na świat i dodam, że nie minęła, nauczyła mnie haftować i robić na szydełku. Później, kiedy udawało mi się sięgać nogami do pedałów, pokazała jak posługiwać się maszyną do szycia...
Uwielbiałam chodzić z nią na zakupy do ,,łaskowskiego'' sklepu.
Zawsze pozwalała mi oderwać kawałek gorącego chleba, który smakował jak delicja.
Babcia była silną kobietą. 
Prawdziwa góralka, która nigdy nie przestała tęsknić za rodzinnymi stronami.
To ona wpoiła mi miłość do góralszczyzny.
- Kasia chodź szybko, górale śpiewają... wołała mnie przed telewizor i wtedy płakała...
Zawsze miałam swoje kierpce. Był też gorset haftowany przez babcię, który czasem pozwalała mi założyć i chusta z frędzlami. Gorset tenże był inspiracją do wykonania mojego pierwszego w życiu haftu. Jako siedmio-ośmiolatka absorbowałam otoczenie zapamiętale i bez przerwy...
Czasem przejmował mnie dziadek, bo babcia miała na głowie kuchnię po za mną.
Babcia gotowała pyszny kapuśniak, który smakował jak kwaśnica w Zakopanem. 
Szarlotka, jak szarlotka... ale sernik z przypalonym wierzchem, to był wypiek najlepszy pod słońcem.


Dziadek


Spokojny i ustępliwy. 
W domu berło należało do babci.
Dziadek miał swoje tak zwane pole. Jako wszędobylska dziewczynka, chętnie mu towarzyszyłam w wyprawach i różnych zajęciach. Chodziliśmy zbierać jarzębinę, gotowaliśmy ziamniaki w łupinach dla kur, gdzie poźniej taki ziemniak mogłam zjeść...
Czasem szłam spać do dziadka i wtedy opowiadał przeróżne historie. Te o wojnie były najbardziej interesujące... dziadek opowiadać umiał... a babcia nas uciszała...
Wspomnienia z tamtego okresu są bezcenne, i chociaż pisałam tutaj o kilku epizodach, to będę wracać jeszcze nie raz, bo najlepsze historie pisze samo życie.
Jakie to szczęście, że pozostają wspomnienia, kiedy wszystko takie ulotne...


Kubki dla babci i dziadka


Już mogę pokazać personalizowane kubeczki z okazji ich święta. Od wnuka, który nie mógł ich wręczyć osobiście, ale pamiętał :)
Babcia Stasia kocha szycie i ogród, natomiast dziadek Andrzej to budowlaniec... sami rozumiecie dlaczego takie, a nie inne powstały wzory... ale za to kolorowo i na wesoło.


20 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger