Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samochód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samochód. Pokaż wszystkie posty

lipca 22, 2020

Czekasz na tę jedną chwilę i coś dla nowożeńców w stylu retro

Czekasz na tę jedną chwilę i coś dla nowożeńców w stylu retro

Na dobre i na złe...


O ślubach i weselach głośno, w końcu sezon trwa, więc obojętnie co bym tu nie napisała, nie przyćmię ostatnich wydarzeń jakie możemy obserwować na firmamencie...
Dzieją się cuda na kiju, które nie wiem, czy bardziej śmieszą, szokują, czy raczej uświadamiają prosty lud, że równość w niektórych środowiskach inny ma wymiar.
Każda miłość jest pierwsza, najgorętsza, najszczersza... śpiewano, ale granice absurdu dostrzega większość, mam nadzieję.
Ja to jednak starej daty jestem, taka retro Kaśka, chociaż w sercu zawsze maj i dusza niepokorna :) 



W stylu retro


I dotarłam do chwili, gdzie chciałabym jakoś zgrabnie, bez przynudzania połączyć słowa klucze... ślub, retro, podróże i pasja.
Wstęp o ślubach już był.
To teraz będzie o ślubie, na który czekali oboje, czekali na tą jedną chwilę...
Marsz Mendelsona wybrzmiał dla nich niedawno, a ja nareszcie mogę pokazać Wam coś, co namalowałam z myślą o tej wyjątkowej parze, o której opowiedziała mi ich przyjaciółka.
Cudowni oboje, o wspólnych pasjach do podróży oraz starych samochodów, nie mają szans na nudę w życiu, potrafią patrzeć w tą samą stronę i czerpać radość.
Słodkiego, miłego dla Was.
Teraz część wizualna.
Wybaczcie ilość zdjęć, ale wpis jest krótki, to chociaż będzie co pooglądać ;)


Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku.
Antoine de Saint-Exupéry


24 komentarze:

marca 01, 2018

Podróże... małe i duże, kulinaria i sentymentalny kubek z samochodem

Podróże...  małe i duże, kulinaria i sentymentalny kubek z samochodem

Zima, zima, zima


Myślałam, że jak opublikuję trochę wiosny, to ona przyjdzie nieco wcześniej.
Niestety, nie udało się przywołać jej tulipanami... 
Zaplanowałam sobie wyjazd na moje ukochane wybrzeże, data ustalona, bilety wykupione, a tu się okazuje, że bieliznę termoaktywną do walizki zamiast bikini spakować muszę. O losie.  
Zima nie odpuszcza, nie ma lekko...
Na pogodę wpływu nie mam, geoinżynieria jest poza moim zasięgiem, ale jako wiedźma rzekoma, ewentualnie mogę pozaklinać aurę, rzucić kilka myśli w przestrzeń, powzdychać, jechać i czekać na efekty.
Włóczęgostwa nawet mrozy nie są w stanie powstrzymać ;)
Obiecałam sobie, że w miarę możliwości, raz w miesiącu wybiorę się na małą lub całkiem dużą wycieczkę... dla chcącego, to sami wiecie.
Tylko czasem się zastanawiam dokąd musiałoby mnie ponieść, żeby to była duża podróż.
Wybrzeże to marcowy temat.
Opowiem później.
A co było w lutym ?
W lutym Kraków - ulubione, jak na razie, miasto moich dzieci, gdzie mieszkają od kilku lat.
Każdy ma swoje sentymenty. U mnie na liście goszczą może inne miasta, bo i sentymenty inne, ale za to w Krakowie mam kilka ulubionych miejsc.
Jako że ta dieta cud wciąż trwa, to dziś o pysznym miejscu...
Co się nie nakarmię to dooglądam, doczytam...
Dziś polecam Wam włoską restaurację IL PIATTO  na Rakowickiej 19.
Już na wstępie, niebanalne menu uruchamia nam wyobraźnię. Interesujące połączenie składników sprawia, że czas oczekiwania wydłuża się... dobrze, że serwują smaczną poczekajkę.
Kiedy dania wjadą na stół, rozpoczyna się podróż kulinarna...
Połączenie smaków jest tak nieoczywiste, że w trakcie rozkoszowania się nimi, zdziwienie przechodzi w aprobatę i zadowolenie.
Ja testuję buraki. No lubię zwyczajnie.
Sprawdźcie kiedyś...

Samochód z przeszłości


O celu podróży już było, więc teraz z powodzeniem mogę opublikować perełkę...  
Żeby podróżować, trzeba mieć czym...
Oto Duży Fiat, wspaniały pojazd, relikt przeszłości... kiedyś szczyt  techniki na szosach, dziś zabytek sentymentalny, który niczym wehikuł czasu, cofa nas conajmniej 25 lat wstecz... mnie trochę bardziej w głąb, ale przecież się nie przyznam ;)
Sama takim pomykałam... ech...
Kubek był prezentem od Sylwii dla kogoś wyjątkowego, kto też z takim ech... spogląda na ten kubek.
Liczę, że właśnie tak jest...


26 komentarzy:

stycznia 18, 2018

Urlop od pisania i kubki dla zmotoryzowanych pasjonatów marki

Urlop od pisania i kubki dla zmotoryzowanych pasjonatów marki

Nic na siłę


Usiadłam przed klawiaturą i niczym wirtuoz, wyciągam swoje dłonie, z zamiarem wydobycia dźwięków spod klawiszy... 

Czytam wstęp i sama do siebie się uśmiecham, bo nagle widzę białe mankiety, odziane w czarne rękawy i palce rozczapierzone, zawieszone w powietrzu... które za chwilę spadną na lakierowane, czarno białe klawisze instrumentu...
A w tle akurat Andrea Bocelli mi brzmi.

Wyobraźnia to mnie raczej nie zawodzi :)

Dodam jeszcze, że ręce należą do faceta, o niesfornych, nieco dłuższych włosach... kurczę, nikogo takiego chyba nie znam... 
Twarzy nie widzę, może dlatego nie wiem kim jest ;)

Stuk, stuk, stuk.
Stukają amarantowe paznokcie, a na monitorze literki, kropeczki, jakieś ozdobniki i...
...znowu wszystko znika.
Przecież nikt nie będzie czytał banałów, wszędzie tego pod dostatkiem, taka ambitna nagle jestem :)
Moja wena wzięła sobie urlop na trochę, by poszukać swojej siostry, inspiracji.
Z resztą... takie poszukiwanie weny twórczej zdarza się co jakiś czas.
Nic na siłę.
Dobrze, że z malowaniem nigdy tak nie mam :)
To mnie trzyma w optymistycznym nastroju mimo wszystko.


Marka ma znaczenie


Wpis bez weny ubogacę zdjęciami bardzo ważnych, malowanych z pieczołowitością i według wytycznych, personalizowanych kubków, dla kilku różnych osób, które łączy jedno...
...miłość do konkretnej marki pojazdu.
Nie wiem od którego zacząć... bo każdy jest z innej bajki i każdy malowany w zupełnie innym czasie. Dwa chyba przed potopem jeszcze...
Zgadnijcie który był dla dziewczyny ;)


18 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger