Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motyle. Pokaż wszystkie posty

lipca 25, 2017

Prezent na wyjątkową okazję i dedykowane filiżanki

Prezent na wyjątkową okazję i dedykowane filiżanki

Dla wyjątkowych


Uwielbiam robić prezenty. 
Obojętnie jaka ku temu nadarzy się okazja, staram się wybrać na prezent coś, co w jakiś sposób rezonuje z obdarowaną osobą.
Już same przygotowania do zakupu dają mi ogromną przyjemność.
Od kilku lat moja rodzina i znajomi narażeni są na wytwory mojej wyobraźni i moich rąk. 
Czy im się to podoba czy też nie. Dostają jednak coś, w co wkładam cząstkę siebie. 
Chyba nie chcą robić mi przykrości, bo nikt się nie skarży...

Tworząc coś bezpośrednio dla konkretnego odbiorcy, zastanawiam się, jaki jest, co lubi, jake ma pasje, marzenia... później dobieram kształty, kolory, tematykę... 
Oczywiście istotna jest także okoliczność, a tych mamy przecież cały wachlarz.

Najmilsze są te bezinteresowne...


Dedykowane i od serca


Jak zapisać chwile spędzone razem, rozmowy, śmiech serdeczny a czasem łzy ?
Jak podziękować za spędzony wspólnie czas i okazać, jak bardzo był on  ważny ?
Na filiżance, pomiędzy kolorami a płatkami pastelowych kwiatów, zostały zapisane wszystkie imiona. 
Coś się kończy by coś innego mogło się zacząć...


Od serca...


Bezinteresownie, od serca, z czystej sympatii. 
Cudowne są takie prezenty...
Sami oceńcie i napiszcie co o tym myślicie :)
Trzy filiżanki, niby podobe a jednak różne.


21 komentarzy:

czerwca 21, 2017

O przyjaźni... i porcelanowa filiżanka w prezencie

O przyjaźni... i porcelanowa filiżanka w prezencie

Ludzie, którzy znaczą więcej niż trochę...



O przyjaźni napisano już wiele i jestem pewna, że ilu ludzi, tyle definicji... 
Niektórzy twierdzą, że jeśli przyjaźń, to na zawsze, a inni, że przyjaciół można mieć wielu i każdy jest prawdziwy.
Mamy wolną wolę i tak naprawdę prawo do określania relacji w sposób subiektywny.
No bo kim jest przyjaciel?
Zazwyczaj to osoba do zadań specjalnych... cierpliwa i niecierpliwa, łagodna i ostra, stuknięta i zrównoważona... ale zawsze uważna i nie po to, by oceniać, ale po to, by zwyczajnie być..  by w chwilach trudnych wbrew wszystkiemu przytaknąć, że jeszcze będzie dobrze, a w chwilach dzikiej radości dzielić takową.

Na różnych etapach życia, na wielu jego płaszczyznach zawiązują się przeróżne relacje
Patrząc z perspektywy lat, zawsze potrzebowałam ludzi do szczęścia.
Mój Pan Mąż określał mnie mianem ,,stadna''
Do dziś ich lubię, ale już na własnych warunkach...
Stałam się bardziej wymagająca, ostrożna i mam nadzieję bardziej uważna, traktuję ich z wzajemnością, cokolwiek to może oznaczać.
Przecież to naturalne, że chcemy być akceptowani mimo naszych różnych dziwactw, rozumiani, a nie oceniani... potrzebni dla nas samych, a niekoniecznie tolerowani dla naszej przydatności na przyszłość...

Jeśli już przytrafi nam się przyjaźń, to mamy szczęście, bez niej jesteśmy przecież niepełni. 
I nie jest istotne jak długo trwa, ważne że przyszła i została :)
O przyjaźni pisałam już kiedyś tutaj...


Z potrzeby serca


Nie przypadkowo pisałam dziś o przyjaźni. 
Temat ten pojawił się wraz z urodzinową filiżanką, malowaną dla Grażynki,
Prezent z potrzeby serca od szczerej przyjaciółki, która nie mogła wręczyć go osobiście.
Tutaj zacytuję tekst znaleziony w czeluściach internetu :

,,Przyjaźń nie zna słowa granice. Przyjaźń jest bezgraniczną wymianą myśli"


20 komentarzy:

czerwca 01, 2017

Dzień Dziecka i porcelana dla najmłodszych

Dzień Dziecka i porcelana dla najmłodszych

Nigdy nie byłam nadgorliwą matką



To będzie wpis, za który pewnie dostanę po uszach, bo oficjalnie moje dzieci nie lubią upubliczniania, chyba że sami zdecydują się na uchylenie rąbka tajemnicy.
W tym przypadku ,,rąbek'' należy do mnie, więc daję sobie prawo zrobić po mojemu.
Nigdy nie byłam nadgorliwą matką.
Ktoś po przeczytaniu tego nagłówka może pobłądzić, więc będę w skrócie prostować...
Nikt nas nie uczy wychowywania dzieci... o samej pielęgnacji możemy poczytać w książkach lub skorzystać z porad doświadczonych. Wszystko co robimy, robimy intuicyjnie, z serca, często zapomiając o głowie :) Ot, taka słabość bezwarunkowa, która często pozwala przymknąć oko. 
Nikt też nie lubi dobrych rad, rad jak powinien wychowywać te swoje cuda...
Biorąc się za ten post, miałam w głowie cały sens. Teoretycznie to było do przeskoczenia, ale jak zawrzeć całe życie w kilku zdaniach?

Dwoje. Córka i syn. Oboje diametralnie różni, choć wychowani pod jednym dachem.
Tak szybko mi umknął ten czas.
Jeszcze ,,wczoraj''  jako maluchy wierzyli we wszystko, co im mówiłam.
Dziś żartobliwie wypominają mi zakupy dla ,,takiej pani'' która nigdy nie przyszła :)
Jeszcze ,,wczoraj'' czytaliśmy razem Brzechwę, a dziś to Oni podrzucają ciekawe propozycje.
Jeszcze ,,wczoraj'' dyskutowaliśmy po nocach na wszystkie tematy...
...i na szczęście, do dziś jesteśmy w stanie dyskutować dalej :)

Czasem nie było łatwo. Czasem z bólem serca patrzyłam jak zmagają się ze swoimi sprawami, jak uczą się podejmować decyzje, brać odpowiedzialność, wyciągać wnioski...
Nie przeszkadzałam im w tym.
Nie zabraniałam wszystkiego, wręcz odwrotnie... pozwalałam.
Wszystko czego doświadczyli na własnej skórze, kształtowało ich charaktery.
To nie są idealni ludzie, bo takich nie ma.
Ale są to ludzie, na których ktoś, kiedyś będzie mógł liczyć, bo mają wspaniałe wnętrza.

Dlaczego nie byłam nadgorliwą matką?
Bo im nie prasowałam od chwili, kiedy nauczyli się obsługiwać żelazko, bo kiedy zaspali do szkoły, nie za każdym razem odwoziłam pod drzwi główne... bo mi się nie chciało robić pierogów ruskich, bo nie odrabiałam za nich pracy domowej... i nie napisałam prezentacji :)

Dziś patrząc na swoje dzieci myślę sobie... cholera, kawał dobrej roboty tutaj wykonaliśmy.
Piszę o tym z wielką miłością i wzruszeniem i mam nadzieję, że poniosą to dalej, we własne życie.


                                 Wszystkiego najlepszego w dniu Waszego święta :)



Dla najmłodszych


Dziś się rozpisałam nieco, ale to i tak wszystko w skrócie...
Gdybym zechciała opowiadać o wszystkich zajęciach sportowych mojej córki, włącznie z unihokejem, o koronie i lornetce albo o zajawkach gitarowych syna, o le parkour, karate i jak tańczył breakdance, o zlotach motocyklowych i patyczakach w domu... i w tym miejscu naprawdę kończę :)

Teraz trochę porcelanki nareszcie. Porcelanka malowana dla różnych znajomych dzieciaczków.
Dla Szymonka, Nikoli, Michaśki, Kacperka, Michałka, Julki... 
Kolejność przypadkowa :)
Ostrzegam też, że prace powstawały w różnym czasie i mogą nie być doskonałe :)


18 komentarzy:

kwietnia 11, 2017

Powód do robienia porządków i świeżutkie motyle na porcelanie

Powód do robienia porządków i świeżutkie motyle na porcelanie

Święta tuż...



Dopiero co się ekscytowałam wolnym weekendem a tu już poniedziałek minął. Czas zwariował i pędzi nie wiadomo dokąd.
Prrr... szalony... przecież ja wciąż w lesie ze wszystkim.
Wielkie plany na przedświąteczne porządki zaczynają się nieco kurczyć... co prawda wciąż optymistycznie do nich podchodzę, ale pozwalam sobie na elastyczność w tym temacie :)
Z wiekiem jestem coraz łaskawsza i wyrozumiała dla siebie ;)
Trochę w żartobliwym tonie o tych porządkach, ale trzeba przyznać, że okres przedświąteczny to motor napędowy do wszelkich takich działań.
Nie tylko ja mam powód żeby umyć okna i czasem nową firankę powiesić dla przyjemności.
Nie tylko ja czekam na dłuższy dzień i życiodajne słońce.



Motyle


W oczekiwaniu na ciepełko, kolory i światło, na okoliczność Świąt Wielkanocnych, powstały te świąteczne kieliszki do jaj, na których przysiadły barwne motyle...
One też czekają na promienie słońca.
Jest i trzeci motyl... ten najmniejszy wybrał naparsteczek.














  
5 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger