Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty

grudnia 20, 2018

Marzenia się spełniają... i coś o Magii grudniowej nocy na porcelanie

Marzenia się spełniają... i coś o Magii grudniowej nocy na porcelanie

Mniej znaczy więcej...


Ja wiem, że ostatnio mało bywam w tej części Kocikowej Doliny... nie znaczy to jednak, że nie dbam o to moje małe magiczne miejsce, które sama przecież stworzyłam.
Dla siebie i dla Was...

Nie martwcie się, pod moją nieobecność okna i drzwi są zabezpieczone :)
Przecież sypie śnieg.
Ci, co bywali i wciąż zaglądają, wiedzą, że klucz jest tam gdzie zawsze... pod kamieniem.
Kto zapragnie odpocząć, może się rozgościć, a TUTAJ są wskazówki
Najpierw Kocikowa Dolina była wyzwaniem. Musiałam nauczyć się posługiwać narzędziami, które umożliwiały jakiekolwiek dzałania.
Wkrótce okazało się, że miejsce nabiera kształtów i że bywanie w nim to wspaniały relaks, który po czasie stał się naturalną potrzebą, a było i tak, że terapią w trudnym okresie zmian.
Kocikowa Dolina zaistniała sobie w mojej głowie, później w sieci, a od jakiegoś czasu ma jeszcze bardziej realny wymiar niż dotąd i adres...
Mimo mojej nieobecności, miejsce to wciąż się rozwija moi mili i mam nadzieję, że razem przetrwamy dość intensywny okres kolejnych zmian.
Jestem pewna, że marzenia sprzed lat mają realną szansę zaistnieć, bo pokornie niepokorna wciąż czuję potrzebę rozwoju na własnych warunkach... TUTAJ to wszystko było jeszcze nieco surowe, ale konsekwencja i intuicja wciąż prowadzą mnie w dobrym kierunku.

Podjełam działania, by Kocikowa Dolina już niedługo wyszła do Was z jeszcze szerszą ofertą.
Najpierw była myśl... a myśl tworzy rzeczywistość.
Znalazłam się w odpowiednim czasie i miejscu, wykorzystując dane mi możliwości, wkrótce będę działać...
To ,,WKRÓTCE,, mam nadzieję już bardziej mi się nie rozjedzie czasowo, bo dużo dzieje na raz, ale pewnie tak mi to ktoś zaplaował... cierpliwość mam wytrenowaną :)


Przedświąteczny czas



W wielu domach rozpoczął się przedświąteczny rozgardiasz.
Domy lśnią, migają światełka, szykują się świąteczne prezenty, pachną pierniki i ubierają się choinki... 
Cała reszta magii już na wyciągnięcie ręki.
Tak. 
Dla mnie Boże Narodzenie to magia.
Za każdym razem wyczuwa się podniosły nastrój. Mimo zmęczenia, każdy jest uśmiechnięty, każdy na coś czeka...
W tym roku pierwszy raz od wielu lat, prawie nic nie muszę... a przy tym spełnię jeszcze jedno swoje marzenie.  
Mam to szczęście, że jeszcze raz dane mi będzie wrócić na Wigilię do miejsca mojego dzieciństwa.
Do domu, który tak naprawdę mnie ukształtował, do miejsca, w którym pozostał dobry duch i miłość do góralszczyzny, gdzie każdy może być sobą... jeśli sam sobie na to pozwoli. 
Kiedyś już Wam TUTAJ  pisałam o tym miejscu.
Tym razem okruchów tamtych lat będę szukać wraz ze swoimi bliskimi... zawsze chciałam by mogli  poczuć ten klimat, przecież to także ich korzenie.


Będąc w klimacie świąt, pokażę Wam filiżanki malowane dla Gabrieli Gargaś.
Inspircją były okładki książek - Lato utkane z marzeń, oraz Magia grudniowej nocy.
Już kiedyś miałam tą przyjemność i kocikowe porcelanki trafiły w jej ręce...
Zerkinjcie TUTAJ.


9 komentarzy:

grudnia 30, 2017

Koniec roku... czas na podsumowania, nowe plany i gwazdkowych prezentów ciąg dalszy

Koniec roku... czas na podsumowania, nowe plany i gwazdkowych prezentów ciąg dalszy

Bilans zysków i strat


Kolejny raz dobijam do brzegu kolejnego roku. 
Tak sobie myślę, że z każdym brzegiem przychodzi mi to coraz łatwiej...
To był dobry rok.
Inny niż poprzednie, co często podkreślałam w różnych wpisach.
Mimo tego, że czasem nie było łatwo, to... było warto, a skoro wierzę, że nie ma przypadków, to znaczy, że wszystko idzie zgodnie z wyższym planem.
Ale sobie wymyśliłam :)
I wymyśliłam sobie też wiele innych rzeczy, które mają się dopiero zdarzyć. Przecież postanowiłam w tym roku spełniać marzenia, a więc konsekwentnie idę w tą stronę...
Dodam tylko, że moje marzenia nie są wcale ściśle określone... ucierpiałaby wtedy moja elastyczność...
A nowe plany?
Wymyśliłam sobie, że po prostu będę starała się być szczęśliwa tak, jak do tej pory, a więc żyjąc w zgodzie z sobą i robiąc wszystko to, co kocham :)
By nie przynudzać...
Bilans zysków zawsze na plusie.
Każdy koniec to też nowy początek.
Wystarczy pozytywne nastawienie i właśnie z takim robimy skok w kolejny rok.



Druga odsłona...


Pisałam Wam tu w listopadzie o Przygodzie z błękitami, lazurami i turkusami
Możecie sami sprawdzić TUTAJ
Dziś mogę już opublikować drugi komplet, bo gwiazdka minęła, prezenty się otworzyły, przynosząc radość obdarowanym, a mnie samej pomysł na fajny wypoczynek w bliżej nieokreślonym terminie...
A więc voile...
...na koniec grudnia trochę morskiej bryzy i pozdrowienia z Madery...





















                                                          Pozdrawiam nocą - Kasia :)





20 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger