Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romantycznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romantycznie. Pokaż wszystkie posty

lipca 10, 2018

Dobra książka na weekend - PUCH NIEMARNY B. Pajdosz

Dobra książka na weekend - PUCH NIEMARNY  B. Pajdosz

Romans, nie romans...


Kiedy otrzymałam recenzencki egzemplarz powieści, pomyślałam że będzie leciutko i przyjemnie.
Książka, którą trzymałam w dłoniach, nie specjalnie gruba, kusiła obiecująco tylną okładką.
W srodku dedykacja... na samą myśl uśmiecham się. 
Przyjemnie spędzę któryś weekend... to przyszło mi do głowy.
Ponieważ do czytania zasiadam kiedy tylko mogę, bo większość czasu zajmuje mi jednak malowanie, książka swoje musiała odczekać...
Jako twórcę rysunków, wzorów i różnych grafik, zastanowiła mnie okładka.
Surowa, bez zbędnych ozdobników, wręcz dopominająca się uwagi...
I to ostrzeżenie.
Uwaga ! Romans

Otworzyłam ją nareszcie i... 
...nie było leciutko.

Nie szukajcie banalnego romansu... taniej opery mydlanej, bo czeka Was głębia i wielopłaszczyznowość ludzkiej natury, wielobarwmość emocjonalna i sztuka wyboru.

Małgorzata, zatwardziała singielka na zewnątrz, w środku wulkan kobiecości.
Pełna tłumionych pragnień, rzuciła się w objęcia swej pasji, jaką jest winnica.
Wypadek sprawił, że wylądowała z połamanymi rękami w szpitalu i tu zaczyna pękać kokon, w którym czuła się bezpiecznie...
Skoro szpital, to pojawia się lekarz, idealnie pasujący do Małgosi, z tym że to trzeba będzie dopiero odkryć i udowodnić.
Jest miłość, są rozterki, jest zaborczość i są lęki..
Jak myślicie?
Czy będzie dobre zakończenie?


''Dlaczego tak trudno być kobietą? I dlaczego jeszcze trudniej być z kobietą? ''


Czytając, historię Małgorzaty, kobiety która jest na półmetku swej kobiecości, która pewne rzeczy ma już za sobą, ale która też wciąż ma jeszcze szansę, by zbudować przyszłość, popłynęłam.
Dałam się wciągnąć w jej życie, jej pasję, jej ukochane miejsca, które wybrała do życia.
Często wzbudzała we mnie sprzeczne odczucia. Jej rozterki, decyzje wydawały się zbyt emocjonalne, innym razem dopatrywałam się za mało zaangażowania.

Autorka opisuje swą bohaterkę, jakby się znały od zawsze, jakby były spokrewnione lub spędzały z sobą większość czasu... pewnie coś w tym jest, bo cała akcja dzieje się w podobnych okolicznościach przyrody, w jakich mieszka, żyje i pracuje sama pisarka.
Jest oczywiste, że najprawdziwsze opowieści pochodzą z życia, dodając wątek przewodni, powstaje smaczna historia z winem w tle, z miłością do zgarnięcia i pięknem miejsca w którym można zacząć coś wspaniałego...

Nie mogę streścić Wam książki, bo uważam, że warto mieć swój własny egzemplarz i warto przeczytać ją po swojemu...
Moją czytałam z ołówkiem w dłoni, zaznaczając delikatnie niektóre fragmenty czy też tak bliskie mi zdania, czasem zaskakująco oczywiste stwierdzenia, ale też pięknie napisane słowa, jak słowa klucze do tejemniczych drzwi...

Wejdźcie przez te drzwi za Małgorzatą...
Będziecie zaskoczone, bo możecie spotkać same siebie. 

Którą z nas nie władają instynkty i potrzeby duszy... (słowa żywcem wyjęte z tej książki)

Jakubów...

Kochani, odszukajcie to miejsce w książce, a później odszukajcie je na mapie...
W książce wieś opisana jest z wielką miłością i w tak namacalny sposób, że czuje się klimat tego miejsca.
Pochwalę się tutaj, że będę miała sposobność zobaczyć i poczuć to wszystko, a przede wszystkim poznać Panią Bożenę Pajdosz osobiście, zobaczyć winnicę, w której Małgosia pielęgnuje winorośle ze szczepów Hibernal, Charddonay i Pinot Blanc oraz posmakować na własnym podniebieniu efetów tej pracy, czyli opisane w książce wina - Solaris, Riesling i Hibernal...



15 komentarzy:

czerwca 07, 2017

O drodze, celu i ślubne filiżanki

O drodze, celu i ślubne filiżanki

Marzenia



         ,, Nikt nie jest za stary na marzenia. Tak jak marzenia nigdy się nie starzeją''


                                                                                                         Lucy Maud Montgomery 



Czy w dzisiejszych czasach można pozwolić sobie na posiadanie marzeń?
Jeśli można, to co z ich realizacją?
Oczywiście nie mam na myśli tych rodem z bajki...  chociaż po namyśle, czemu nie ;) 
Dziś jednak  piszę tu o tych realnych, całkiem zwyczajnych.
Pamiętam jak bardzo marzyło mi się dotknięcie płótna pędzlem zamoczonym w farbie.
Zawsze jak ćma do światła, z zachwytem lgnęłam wszędzie tam, gdzie mogłam zobaczyć jak coś się tworzy...
Pewnie już wtedy rodziła się we mnie pasja  (coś o pasji tutaj)
Dziś to marzenie w pewien sposób spełniam, co prawda wiele lat minęło (przecież miałam o wiele ważniejsze sprawy) ale jednak... 
Do teraz, będąc w miejscach, gdzie bywają tłumy turystów, na przykład na Krupówkach w Zakopanem lub na Promenadzie w mojej ukochanej Ustce, nie umiem przejść obojętnie obok artysty, zawsze się zatrzymuję i patrzę... wtedy rozmowa sama się toczy a ja oglądam  te niepowtarzalne dzieła.
Tak poznałam Panią Alinę.
Jeśli będziecie mieli okazję być latem nad Bałtykiem, na usteckiej Promenadzie znajdziecie cudowne prace Pani Aliny.
Malowane temperą na tkaninie bajkowe obrazy skradły kedyś moje serce, a że tęsknię już za Ustką i wszystkim co z nią związane, to opowiadam przy okazji o osobie, która jest jej letnią wizytówką :)
Z tego miejsca pozdrawiam Pani Alino.

No dobrze, miało być o tych marzeniach...
Okazuje się, że zanim dotarłam do miejsca w którym jestem teraz, po drodze wiele się wydarzyło. Przede wszystkim spotykałam ludzi, dzięki którym nauczyłam się tyle... Jedni uczyli tego co piękne i dobre, inni ostrożnści, jeszcze inni gościli przez chwilę i szli dalej...
Droga, którą idę wciąż do przodu, to nic innego jak ciągły rozwój, realizowanie zadań, podejmowanie wyzwań, satysfakcja z małych rzeczy...
Sama radość jaką niesie ta wędrówka okazuje się być ważnejsza od tego, dokąd zmierzam...
Nie na darmo ktoś kiedyś gdześ powiedział... że to droga jest celem a nie sam cel.
I czuję, że coś w tym jest.



W drogę


Jak już tak sobie dziś piszę o tych marzeniach, o drodze i celu, to jest okazja by pokazać ślubne zestawy dla nowożeńców, jakie powstały niedawno.
Oni też wyruszają w drogę... mam nadzieję, że pijąc razem kawę z takich filiżanek, będą mieli możliwość zatrzymać się i zauważyć jak magiczną chwilę mogą celebrować. 



18 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger