Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

lutego 29, 2020

Człowiek uczy się całe życie... dr.Mateusz Grzesiak i komplet porcelany dla książkomaniaków

Człowiek uczy się całe życie... dr.Mateusz Grzesiak i komplet  porcelany dla książkomaniaków

O tym, że wciąż wierzę w człowieka



Matka natura obdarowała mnie tyloma sprzecznościami, że czasem dziwię się, że to wszystko razem współgra w jednym miejscu, znaczy we mnie konkretnie.
Życie nauczyło mnie czytać drogowskazy, ale mimo ostrożności, zdarza się, że dam się wciągnąć w jakiś boczny nurcik niezbadany i nagle jestem nie tam, gdzie myślałam... do tego nie specjalnie zaskoczona, bo intuicja przecież znaki dymne wysyłała.
Na szczęście dość szybko moja busola odnajduje właściwy kurs. 
Te boczne odnogi to nic innego, jak ludzie, którzy uczą rozumu :)

Taka refleksja spłynęła na mnie niedawno i chcąc jakoś to przerobić, zamieniam swoje myśli w literki, by jako wzrokowiec, przeczytać i zapamiętać te drobne nauki, które pozostawiają mi inni ludzie i za które dziękuję, bo nie ma lepszej metody, niż praktyka ;)

Wciąż jednak wierzę w człowieka i wciąż wierna jestem swoim ideałom, gdzie słowo jest mi droższe od pieniędzy, gdzie lubię być potrzebna, bezinteresowna, a lojalnością, mimo że należy się najpierw mi samej, dzielę się z tymi, którzy na nią zasługują.
I kiedy tak sobie rozmyślam nad intencjami różnych ludzi, którym wydaje się, że wiedzą już wszystko, że mają rację, że nikt nie może mieć innego zdania, a jeśli ma, to już nie jest to wygodne, przychodzi do mnie odpowiedź w postaci na przykład mądrego tekstu, który tak pięknie wyjaśnia te mechanizmy i porusza wiele innych tematów dotyczących człowieka.  


Dr. Mateusz Grzesiak



Moje ostatnie odkrycie to Mateusz Grzesiak - nazywany w mediach najpopularniejszym psychologiem w Polsce, posiada tytuł magistra psychologii i prawa, oraz doktorat z zarządzania, a to nie koniec jego dorobku...
Autor wielu książek i artykułów, mentor i wykładowca, człowiek orkiestra.
Motto którym się kieruje - ,,Stwórz życie, w jakim jesteś najlepszą wersją siebie, masz, czego pragniesz, pomagasz innym i zmieniasz świat''

Pierwszy jego tekst na jaki wpadłam :

Kiedyś zrozumiesz, że…
…życie to zbieranie doświadczeń, a nie rzeczy. Że kilkoro przyjaciół jest ważniejszych niż tłumy nieznanych osób. Że jeden partner na stałe jest lepszy niż wielu od czasu do czasu. Że pieniądze szczęścia nie dają dopiero wtedy, gdy się je ma. Że większość problemów pochodzi z kultury i rodziny, w której się wychowałeś i nie ma nic z Tobą wspólnego. Że największą inwestycją są umiejętności. Że 99% Twoich zmartwień nigdy się nie urzeczywistni. Że to, co czujesz, jest ważniejsze niż społeczne zasady. Że świadomość myśli, zachowań i emocji jest potrzebna w każdej dziedzinie życia. Że wszyscy przechodzą przez podobne etapy w życiu. Że wcale nie byłeś taki mądry, jak myślałeś. Że nie doceniałeś tego, co miałeś, i przeceniałeś to, czego nie miałeś. Że najwięcej do powiedzenia o Tobie mają ci, którzy Cię nie znają. Że jakość życia jest tym lepsza, im bardziej jesteś sobą. Że mając dobry pomysł i determinację oraz ciężko pracując, można osiągnąć wszystko. Że fajnie jest, gdy pomagasz innym. Że wszystko, co się wydarzyło w Twoim życiu, było potrzebne, byś dziś był tu, gdzie jesteś. Że intuicja jest równie ważna, co wiedza. Że to, co kiedyś Cię martwiło, było nic niewartą błahostką. Że chcesz pomagać innym bardziej niż sobie i że bez pomocy sobie nie można pomóc innym. Że z każdego, nawet najgorszego, wydarzenia można wyciągnąć wnioski. Że dopóki nie wybaczysz, nie uwolnisz się od przeszłości. Że ludzi poznaje się w momentach kryzysowych, a nie wtedy, gdy wszystko dobrze idzie. Że masz gorsze zdanie o sobie niż inni o Tobie. Że mało kto Cię tak naprawdę zna. Że nikt za Ciebie nie rozwiąże Twoich problemów. Że nie można uciec od siebie. Że oszukiwałeś siebie bardziej niż inni Ciebie. Że bałeś się przyznać, że się bałeś, i że wstydziłeś się wstydu. Że miłość jest bezpieczniejsza niż udawana obojętność. Że straciłeś czas na wymówki. Że częściej wygrywałeś dzięki swojej pracy niż szczęściu. Że zrobiłeś w życiu rzeczy, dzięki którym innym jest lepiej. Że jesteś OK.
Ściskam
Mat

Nie zamierzam przedrukowywać wszystkiego na jego temat, ale zostawię Wam linki, byście mogli sami dotrzeć, poczytać, odnieść się i zostać, lub zignorować....
O nim samym TUTAJTUTAJ i TUTAJ 



Dla książkomaniaków



Wiedzę czerpiemy w różnoraki sposób, czytając, słuchając, rozmawiając, podróżując, doświadczając, obserwując itd. dopiszcie tu swoje propozycje :)

Przy okazji tematu, dziś coś dla miłośników czytania, książkomaniaków, książkoholików i książkożerców. Komplet, który powstał jeszcze w zeszłym roku i dopiero dziś doczekał się publikacji.
Zdjęć sporo, nie najlepszej może jakości, bo kiedy brak dobtrego światła, moje zapędy fotograficzne się kończą i wychodzi to, co poniżej, mimo szczerych chęci...


39 komentarzy:

czerwca 23, 2019

Dzień ojca... refleksja po latach i stare księgi na filiżankach

Dzień ojca... refleksja po latach i stare księgi na filiżankach

Córeczka tatusia



Już od dawna nie obchodzę dnia ojca. 
Ktoś z góry zdecydował, że wykonał On swoje zadanie i odwołał go z tego planu, niestety zbyt wcześnie... ale nie martwcie się, to nie będzie smutny wpis, bo to nie był smutny facet.

Jakie mam wspomnienia?
Bardzo różne... bo tatuś nie był wcale idealny, ani jako tatuś, ani jako mąż.
Miał natomiast swój niezaprzeczalny urok i  ludzie naprawdę go lubili.
To po nim odziedziczyłam radość dziecka, kolor oczu i wzrost krasnala, bo tatuś tylko duchem był wielki, a mnie, gdyby tak dobrze rozwałkować... kto wie, czy kariery w modelingu bym nie zrobiła... no nikt nie wpadł na pomysł.
Pamiętam jak potrafił się wszystkim cieszyć, obojętnie, czy spotkało go coś fajnego, czy może akurat zrobił komuś kawał... radość dziecka była na pierwszym planie.
Potrafił z wielką powagą wpuszczać ludzi w maliny i opowiadał historie, które do dziś żyją w ludzkiej pamięci, o czym jeszcze nie dawno przekonał się mój brat.
Najgłośniejsza była historia o przygarnięciu kobiety z dwójką dzieci (oczywiście mowa o mamie i jego własnych dzieciach) Ulitował się, wziął do domu i zaopiekował... a ludzie wierzyli...
Inną była opowieść o ociepleniu domu śniegiem. Kiedy ktoś poddał w wątpliwość metodę, pytając, czy śnieg się nie roztopi, z pewnością siebie odpowiedział, skądże, jak się dobrze ubije... przecież jego dom właśnie tak był ocieplony. 
Tych anegdotek jest cały worek i brakłoby mi nocy, by przytoczyć ich więcej, lub odwagi, by upublicznić resztę... niech więc te dwie nakreślą nieco poczucie humoru mojego taty.
Mnie też wkręcił nie jeden raz.
Historyjka z bocianem na dachu, zagadkami i odgadywaniem figur... o matko boska elektryczna, jaką on miał fantazję. 
Miał też tupet.
Kiedy do domu wpadała młodzież, tuż przed dziewiętnastą, delikatnie pukał do mojego pokoju mówiąc... 
- Kasia!
- co!
- bajka...
Dziś uśmiecham się na to wspomnienie, jednak wtedy nie bylo mi do śmiechu.
Kiedy zaczął przyjeżdżać do mnie mój mąż... jak u Karguli i Pawlaków pilnował mojej cnoty, pukał i przyciszał radio, lub sprawdzał, czy kaloryfery są ciepłe, albo czy sąsiad z naprzeciwka jest w domu. Dodam, że w całym domu mieliśmy kaloryfery, a okno pokoju rodziców wychodziło na dom tego samego sąsiada :)
Bardziej w skrócie się nie dało, to i tak mała część pomysłów, które tatuś serwował na zawołanie.

Mam po Nim coś jeszcze.
Mam ciekawość świata i duszę włóczęgi.
Żadne z nas nie dało się zamknąć w ramach na dłużej.
Zabierał mnie z sobą wszędzie.
Nawet do knajpy :)
Kedyś zabrał mnie z wózkiem na spacer i zapomniał przywieźć do domu (opowieść znam z ust świadka naocznego - mamy)
Do dziś lubię galaretkę z bitą śmetaną, którą jadłam, kiedy tatuś delektował się piwem i towarzystwem kolegów w Jagódce. To przez Niego znali mnie wszyscy. Ale było fajnie :)
Dziś byłaby z tego afera w telewizji i bylibyśmy sławni, a tak? 
Miałam wesołe dzieciństwo mimo wszystko :)
Co mu zawdzięczam jeszcze ?
Dostałam od Niego imię.
Powiada się, że to właśnie ojciec powinien dać córce imię, by miało swoją moc... i coś w tym jest.
Córeczka tatusia... to powtarzała mi moja mama od zawsze...
Nie odziedziczyłam jednak po Nim tego tupetu, a szkoda.
Tupet i to specyficzne poczucie humoru dostał mój brat.
Ja za to mam cierpliwość po mamie :)


Refleksja po latach


Dzień ojca w tym roku przyniósł mi refleksję o przemijaniu i  wspomnienie o Nim. 
Przemijanie jest wpisane w nasze życie i jedno bez drugiego nie istnieje, ale dzięki temu, że  skrzyżowały się drogi moich rodziców, że wybrali właśnie siebie, podjęli wyzwanie i dali radę, jestem ja, moje dzieci, mój brat i jego dzieci...
Chociaż nie było czasem do śmiechu, to uzmysłowiłam sobie, że z biegiem lat coraz częściej wracam tylko do pięknych wspomnień i na głos mówię, że gdyby tu był, tak bardzo byłby dumny z nas wszystkich, bo też dajemy radę... i chociaż nie ma go z nami fizycznie, to dostrzegam go w moim bracie, w moim synu, w oczach mojej córki i synu mojego brata. 


Stare księgi na fiiżankach


Koniecznie chciałam Wam pokazać filiżanki, z których jestem dumna... malowane na pamiątkę wspólnych chwil, dla miłośniczek książek i języka polskiego.
Co to ma wspólnego z tym wpisem?
Nikt nie czytał książek tak szybko, jak mój ojciec... trochę z przodu, trochę z tyłu, w międzyczasie środek, omijając opisy.
Widok ojca z książką w dłoni - bezcenny :) dodam, że to był naprawdę mądry facet i posiadał dużą wiedzę... 


38 komentarzy:

października 31, 2018

Dobra książka na weekend - Beata Majewska - Zapisane w chmurze

Dobra książka na weekend - Beata Majewska  - Zapisane w chmurze

Wstęp...


Zacznę od tego, że zauroczyła mnie kolejna polska autorka i wiem, że sięgnę po wszystko, co wyjdzie spod jej pióra bez zastanowienia.
Nie umiem ująć w słowa co mi tak bardzo odpowiada, ale czytając literka za literką, dostrzegam jeszcze to, co jakby wisi pomiędzy. 
Z twórczością Beaty Majewskiej spotykam się po raz drugi i powiem Wam, że to spotkanie tylko utwierdziło mnie w tym zauroczeniu.
Książka ta, to kusicielka okładkowa, kusi apetyczną, nieco zastanawiającą ilustracją. 
Jako twórca własnych motywów i estetka, zwracam uwagę na takie rzeczy.
Kusi także druga strona okładki, a po przeczytaniu obiecującego tekstu, nie można się doczekać lektury...


Zapisane w chmurze


W moich rękach znalazł się egzemplarz recenzencki, zatem biorę trochę odpowiedzialności na siebie i postaram się zrecenzować książkę jak najlepiej.
Zapisane w chmurze to opowieść o miłości, poświęceniu, trudnych decyzjach i niełatwych wyborach... 
Ale od początku.
Magda, z zawodu nauczycielka geografii, dziewczyna tuż przed magiczną czterdziestką, zaczyna zdawać sobie sprawę, że w jej życiu czegoś zaczyna brakować. 
Jej mąż skupiony na swej firmie i zarabianiu pieniędzy, nie zauważa, że nad ich małżeństwem wisi coś nedobrego.
Kobieta postanawia zrobić coś dla siebie, coś, czego dotąd nie robiła... znalazła przewodniczkę, spakowała się i wyruszyła w podróż życia. Jako cel podróży obrała Rumunię.
Na miejscu okazuje się, że zamiast z przewodniczką, ma wyruszyć w tą podróż z Julianem,  młodym, przystojnym mężczyzną.
Początek znajomości nie wróżył niczego dobrego, mimo to, podróż się rozpoczyna, podróż która stanie się jedną z najważniejszych dla obojga.
Chcecie więcej?
Koniecznie sięgnijcie po tą powieść.
Dzięki autorce i bohaterom, znajdziecie się w Rumunii jakiej nie znacie.
Beata Majewska ma cudowne pióro i jakąś prawdę w pisaniu. Z ogromną przyjemnością się ją czyta.
Bez zbędnych ozdobników pisze o miłości, o namiętności, wyborach i nadziei na przyszłość.

Zapisane w chmurze jest książką dla każdej z nas, takie historie dzieją się blisko...
Moja ocena - 10/10


9 komentarzy:

października 26, 2018

Karolina Wilczyńska - Owoce miłości... książka na weekend

Karolina Wilczyńska - Owoce miłości... książka na weekend

O książce


Koniec.
Kolejna książka zamknęła swoje podwoje.
To było moje pierwsze spotkanie z pisarstwem Karoliny Wilczyńskiej. 
Tak naprawdę, to od niedawna raczę się literaturą kobiecą z taką częstotliwością, bo w moje dłonie trafiają powieści do zrecenzowania... a ja, jak to ja... staram się robić to z sercem, bo może kogoś zainspiruję. Do tego mam wymówkę, by sobie poczytać :)

Owoce miłości to wielotomowa powieść obyczajowa.
Do mnie trafiła ostatnia część historii...

Autorka zaprasza nas  na ulicę Kwiatową, gdzie spotkamy cztery bohaterki - Wiolę, Malwinę, Różę i Lilianę.
Opisywana ulica Kwiatowa znajduje się w Kielcach i tam właśnie przeżywają swoje rozterki, radości i smutki,  przyjaciółki z jednego bloku.
Obojętnie co też zafunduje im los, one zawsze są na podorężu z dobrą radą, wsparciem psychologicznym i obecnością...
Wiola, to matka trójki dzieci, która poświęcając się swym pociechom, zagubiła siebie i kiedy zdaje sobie z tego sprawę, zaczyna zmieniać różne rzeczy.
Będzie się działo...
Malwina jest w trakcie przygotowań do ślubu.
Tutaj poruszane będą tematy ważne i ważniejsze... kto będzie silnejszy, matka, czy córka?
Liliana - kobieta interesu, tak zwana twarda sztuka poukładana zawodowo, ale kiedy w grę wchodzą uczucia... nieco spuszcza z tonu.
Chcecie wiedzieć dlaczego? Sięgnijcie po czwartą część powieści.
Róża... ech...  delikatna, poszukująca świętego spokoju, w ciąży... czy jest coś, co pozwoli Róży znowu zakwitnąć?  Czy zaufa ponownie mężczyźnie?

Jedynym sposobem by odnaleźć odpowiedzi na te pytania i dać się wprowadzić w świat tych czterech kobiet, jest sięgnięcie po książkę, którą Wam przedstawiam.
Po lekturze ostatniej części, chcę sięgnąć po wcześniejsze.

Autorka porusza tematy życiowe, często tak bardzo nam bliskie.
Mądra, pełna ciepłych uczuć, dobrych rozwiązań, skłaniająca do obiektywizmu książka, pisana świetnym językiem literackim, zapewni Wam kojący relaks.
Nie musicie znać wcześniejszych perypetii bohaterek, by z przyjemnością zagłębiś się w lekturę ostatniego tomu... ale...

Na końcu książki widnieje taki napis:

                                                                KONEC
                                                   A może nowy początek?

To bardzo obiecujące zakończenie... zostawia nadzieję na ciąg dalszy :)
Moja ocena - 10/10


6 komentarzy:

października 08, 2018

Sekrety i kłamstwa - Sylwia Trojanowska czyli kolejna książka do polecenia

Sekrety i kłamstwa - Sylwia Trojanowska czyli kolejna książka do polecenia

Myśleć pozytywnie


Ostatnio mam mniej czasu na blogowanie. Dzieje się trochę różnych rzeczy, które przecież wymagają uwagi, a ja mam nadzieję, że wszystko będzie się układać po mojej myśli.
Zawsze powtarzam, że myśl tworzy rzeczywistość... no to myślę tylko pozytywnie :)
Pierwszą sprawą która mnie zajmuje, jest zaplanowany mały remont, który okazuje się być remontem przez duże ,,R''
Uzbrajam się w cierpliwość i będę udawać, że nic mnie nie wkurza... nawet tumany kurzu i jazda na  mopie. Mój Pan mąż zamienia powoli część parteru w gruzowisko... 
Na szczęście istnieją książki, które w takich sytuacjach potrafią teleportować nas w inne miejsce.
Autorka książki, którą Wam tu przedstawię, też jest pasjonatką pozytywnego myślenia...
Jest nas więcej jak widać :)


Książka do polecenia


W moje ręce trafiła kolejna książka wydana przez Czwartą Stronę...
Lubię naszych rodzimych autorów, sięgam więc chętnie po kolejną propozycję tego wydawnictwa. 
Tym razem jest to powieść Sylwii Trojanowskiej o tajemniczym tytule Sekrety i kłamstwa.
Piękna okladka kusi by po nią sięgnąć, a tył książki zachęca by ją otworzyć.

Otworzyłam...
... i zamnęłam dopiero, gdy dotarłam do kilku słów od autorki.
Ta powieść to prawdziwy teleporter, który nie dość, że przenosi w inne miejsce, to co jakiś czas cofa nas o osiemdziesiąt lat wstecz, by uchylić rąbka tajemnicy z tamtych czasów.
Książka wciąga od pierwszych zdań. 
Autorka zadbała o niebanalny wątek, zgrabnie przeplatając współczesne wydarzenia z historią Szczecina z okresu drugiej wojny.
To opowieść o młodej kobiecie, która powraca po latach w rodzinne strony, by pojednać się ze swym dziadkiem. Poznając jego tajemnicę, wyrusza w podróż sentymentalną.
Książka napisana jest świetnym językiem, w stylu jaki lubę, czyta się ją jednym tchem, a każda strona zachęca do czytania kolejnej... 
Autorka serwuje nam gamę uczuć, uśmiech, dobre dialogi i oraz obietnicę, bo to pierwszy tom czegoś większego, zatem nie pozostaje nic innego, jak poczekać na dalszy ciąg :)
Moja ocena - 10/10 dla powieści obyczajwej.


8 komentarzy:

września 08, 2018

Do zakochania jeden rok - Joanna Szarańska czyli kolejna książka na weekend

Do zakochania jeden rok - Joanna Szarańska czyli kolejna książka na weekend

Do zakochania jeden rok...


Wzięłam się za czytanie i praktycznie natychmiast zostałam wciągnięta przez autorkę w perypetie zwariowanej Zojki.
Mało tego... 
Książka ta jest kontynuacją pewnego cyklu, więc po przeczytaniu tej, szczerze zapragnęłam sięgnąć po część pierwszą, a tu wkrótce pojawi się trzecia.
Ale do rzeczy.
Zojka jest młodą, ambitną dziennikarką, która mając na swym koncie pracę w konkurencyjnym wydawnictwie, bez problemu znalazła zatrudnienie w obecnym, gdzie ambitna szefowa stawia coraz wyższe wymagania.
Jak na wydawnictwo przystało, chcą być we wszystkim pierwi i lepsi.
Nagle temat sam się pojawia... i to na własnym podwórku...
Stało sie coś strasznego.
Zaginęła babcia Łyczakowa.
Podejrzenie pada na biuro matrymonialne.
Babunia już nie taka młoda, a tu taki trop... 
I teraz historia na dobre się zaczyna rozwijać... albo wikłać, jak kto woli :)
Kochani.
Przed Wami nic ninnego, jak komedia kryminalna z romantycznym wątkiem w tle.
Historia zbudowana w tak smaczny sposób, że chętnie się czyta i prosi o jeszcze.
Autorka funduje wysublimowany humor, a tym samym dobrze spędzony czas.
Jak zwykle nie opowiem i nie streszczę Wam książki, bo nie zamierzam pozbawić przyjemności odkrywania tajemnicy oraz własnej oceny.


Książka na weekend


Czy ta książka nadaje się na weekendowe czytanie?
Jak najbardziej tak.
Szczerze powiedziawszy czekam na kolejny tom, bo coś mi się wydaje że Zojka znajdzie swoje przeznaczenie... czego jej życzę z czystej sympatii...

Moja ocena?
Jestem na tak :)
Ci, którzy doceniają humor z wyższej półki i styl, nie zawiodą się.


                                                         Przyjemnego czytania

                Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona oraz autorce :)






6 komentarzy:

sierpnia 24, 2018

Książka na weekend - Dziennik przetrwania Małgorzata Mroczkowska

Książka na weekend - Dziennik przetrwania Małgorzata Mroczkowska

Wstęp...


Dziś kolejna propozycja na weekendowy relaks.
Przed Wami książka Małgorzaty Mroczkowskiej - Dziennik przetrwania. Zapiski niedoskonałej matki. 
Premiera tej powieści dla kobiet odbyła się 18 lipca, więc minął już ponad miesiąc, jak daje uśmiech i nadzieję innym matkom na pełny etat.
Kiedy wziełam ją do ręki, przeraziła mnie ilość stron oraz temat, bo moje maleństwa już mi nieco dorosły, pomyślałam więc... co może wnieść nowego taka książka w moje życie?
I tu zostałam mile zaskoczona.
Kiedy zaczęłam czytać, szybko okazało się, że wszelkie problemy matek na przestrzeni kilku dekad niewiele się zmieniły.
Zmieniły się okoliczności, krajobrazy i świat dookoła... ale matka i wszystkie role jakie pełni w życiu pozostają niezmienne...
Matka - człowiek do zadań specjalnych... czyli przy okazji najczęściej żona, guru, pielęgniarka, kucharka, sprzątaczka i jakby nie było - kobieta przecież. Te wszystkie zawody w pełnym wymiarze czasu pracy, a co do bycia kobietą...  cóż, wszystko zależy od tego, jak potrafi zagiąć czasoprzestrzeń.


Zapiski niedoskonałej matki


Bohaterką książki jest matka dwójki dzieci - Sylwia.
Kobieta, która intuicyjnie to wszystko jakoś ogarnia. Ogarnia jak najlepiej potrafi bycie mamą, żoną i jeszcze wszystkim, kogo tylko rodzina zapragnie, lub nagle zacznie potrzebować.
Książka porusza przeróżne tematy związane z wychowaniem dzieci, codziennością, realiami...
Myśląc, że nie znajdę w niej nic dla siebie, nie miałam racji...
Znalazłam poniekąd siebie sprzed lat.
Autorka miała niebanalny pomysł na konstrukcję książki, mianowicie... każdy rozdział napisany jest jako osobna historia i nawet kiedy pominiemy któryś niechcący, nie stracimy na fabule i możemy przeczytać go później.
Nigdy nie zdradzam treści książki. 
Powiem Wam tylko, że książka napisana jest z humorem, dystansem i niekiedy sarkazmem, ale porusza tematy absolutnie istotne i trafione w punkt.
Jest wiec temat ciąży, rozterek, porodu rodzinnego.
Jest rozdział o dobrych radach i cierpliwości, marzeniach o świętym spokoju i radzeniem sobie ze zwątpieniem... i o umiejętności zdystansowania się, by trwać i o czerpaniu radości z tego wszystkiego.
Polecam zdecydowanie.
Moja ocena 9/10


10 komentarzy:

sierpnia 16, 2018

Z wizytą w Jakubowie... czyli śladami Małgosi z książki PUCH NIEMARNY B. Pajdosz

Z wizytą w Jakubowie... czyli śladami Małgosi z książki PUCH NIEMARNY B. Pajdosz

Pomysł który się zrealizował


Jeszcze w maju napisała do mnie Zuzanna - Promotorka czytelnictwa z propozycją włączenia się do akcji promocyjnej pewnej książki, zupełnie nie znanej mi autorki.
Nie ukrywam, że byłam zaskoczona, ale oczywiście wizja wzięcia udziału w przedsięwzięciu zainteresowała mnie. Świadomość, że moja opinia może wspomóc promocję, była przyjemna.
Do tego w perspektywie szykowała się wyprawa śladami Małgosi, głównej bohaterki powieści, biesiada literacka z autorką i degustacja win w prawdziwej winnicy...
Dla przypomnienia lub zachęty, recenzja książki TUTAJ Może ktoś zechce sięgnąć po tę pozycję.

Potraktowałam to wszystko jako jedną, wielką przygodę, miałam bowiem jeszcze jeden cel...
Nigdy nie byłam w okolicach Jakubowa. Wyjasnię, że Jakubów leży trójącie bermudzkim - Polkowice, Legnica, Głogów, bo tak sobie roboczo nazwałam nowe tereny do zdobycia.
Nie miałam też okazji pokonać tak długiej i nieznanej trasy w pojedynkę...  
Nie trzeba było mnie namawiać ani chwili, w niespokojnej duszy natychmiast odezwał się gen odpowiadający za włóczęgostwo :)



Nadszedł dzień wyprawy


Spokojna, opanowana i głodna zwycięstwa nad samą sobą pojechałam w siną dal...
Z jednego końca Polski na drugi bez mała.
GPS wskazywał 590 km do pokonania... autostradą, i drogami przeróżnymi... ponad 6 godzin w innym kierunku niż zazwyczaj, bo zazwyczaj to ja sobie spokojnie pykam 370 km do mamusi i żaden to wyczyn, kiedy trasę znam na pamięć, z zamkniętymi oczami, podrzędnymi drogami... bo autostrady z okolic Rzeszowa w okolce Łodzi to jeszcze nikt nie wyczarował.
Po tych 6  ponad godzinach byłam na miejscu.
Miałam mieszane uczucia w związku z rzekomym wyczynem mym... no żaden to wyczyn, z GPS-em naprawdę za rączkę i do celu :) Jezuuu, jak ja kocham internet i tego typu wynalzaki :)


W Jakubowie u Małgosi i Bożeny


Jakubów 14
Malwy rosnące przy bramie, psy cieszące się na widok człowieka i zabytkowy dom z duszą...
Na progu zwyczajna dziewczyna o włosach w kolorze pszenicy.
Małgosia? Bożena?
Jak kto woli...
Osobowości przenikają się, bo książka pisana z serca, na podstwie życia nie może kryć niczego innego.
Wraz ze mną na miejscu byli Michał i Paula, świetni młodzi ludzie, miłośnicy polskiego wina.
Upał jak licho. 
Na powitanie pyszny obiad w piwniczce z winami... i winko z rodzimej winnicy.
Jedliście kiedyś rosół z razowymi kluskami lub naleśniki z ogórecznikiem?
Mam nadzieję, że w przyszłości pojawi się gdzieś kilka przepisów z Jakubowa :)
Niesamowte smaki.
Po obiedzie wyruszyliśmy na spacer śladami Małgosi...
Był park z ruinami neogotyckiego pałacu, który niszczeje niestety, jak wiele innych takich perełek. Nasza gospodyni bardzo chętnie zajęłaby się tym miejscem... wszystko kwestia zdobycia finansów, tutaj ukłon w kierunu Fortuny ;)
Później kościół pod wezwaniem św. Jakuba, patrona Jakubowa, stąd także nazwa wioski. Ciekawostką jest też polska część szlaku św. Jakuba która łączy się ze szlakiem do Sanitiago de Compostela. Za kościołem odnajdziemy park i ponoć uzdrawiające źródełko św. Jakuba.

I tak sobie wędrując rezerwatem zwanym Buczyną Jakubowską, dotarliśmy do przepięknej bramy winnicy...
Na miejscu urzekające zbocze wraz z winoroślami najlepszych odmian, o których przeczytacie w książce i o których pisałam w recenzji TUTAJ 
Na miejscu dołączył do nas Michał, syn Bożeny, który zajmuje się winnicą.
Autorka poczęstowała nas ogromną dawką wiedzy na temat uprwy, pielęgnacji i zbiorach... Michał dopowiedział resztę...

Po powrocie z wycieczki odpoczynek przed biesiadą i degustacją, w stylowych, klimatycznych pokoikach dla gości... 

Degustacja i biesiada


Wszystko zaczeło się w pomieszczeniu, gdzie lądują owoce zaraz po zbiorze...
Tym razem towarzyszył nam Michał.
To on jest głównym sprawcą sukcesu Winnicy Jakubów. Zerknijcie przy okazji TUTAJ 
Skromny, błyskotliwy i cierpliwy, z miłością i błyskiem w oczach opowiada o winie... o swoich pomysłach i innowacjach.
Pasjonat o melodyjnym głosie, mówiąc  działa na wyobraźnię, uczy smakować, rozpoznawać, cieszyć się chwilą...
To było jak olśnienie. 
Dla mnie, która lubi dobre wino, i która od tej pory nareszcie będzie wiedziała czym jest to dobre wino...
Cudze chwalicie swego nie znacie.
Nie umiem powiedzieć ile gatunków wina miałam okazję skosztować.
Jedno było lepsze od drugiego...
Dopiero czekają na zabutelkowanie, więc jestem jedną z niewielu, które miały przyjemność poznać te smaki.
Później wspaniała kolacja w piwniczce...
Smaki Dolnego Śląska zdobywane w zaprzyjaźninych godpodarstwach, własnoręcznie upieczony chleb, niesamowite sery do wina, pasztety, kiszonki i cudne ziołowe masło... raj dla podniebienia i dla ucha, bo rozmowom nie było końca.
O powstawaniu książki, o jej kontynuacji, o winie, planach na przyszłość, marzeniach realnych... o przeszłości będącej mechanizmem spustowym weny pisarskiej, o nadziei na przyszłość...
To był niesamowity dzień, pełen wrażeń.
Młodsi zostali, mnie pokonało zmęczenie.
Na drugi dzień czekała mnie kolejna podróż, tym razem z przystankiem w rodzinnych stronch.
Sen w Jakubowie jest zdrowy jak powietrze.
Cisza wszechobecna, spokój i dobra aura tego miejsca pozwalają wypocząć.

Późnym rankiem... albo nie tak, wczesnym przedpołudniem kawa w kuchni pomogła mi się wybudzić. Miałyśmy okazję jeszcze swobodnie porozmawiać... obie z autorką jesteśmy rownolatkami, więc tym bardziej rozmawiać było o czym.
Bożena Pajdosz to wspaniała, otwarta i świadoma kobieta, która sporo przerobiła w życiu. Nie mniej jednak kobieta silna, która trudny czas przekuła w dobry...
Po przepysznym i bardzo późnym śniadaniu nadszedł czas by się pożegnać.
Miałam długą drogę powrotną ale czułam, że warto było doświadczyć tego wszystkiego.
Poznać książkę i wino od kuchni - bezcenne.
Kochani.
Jeśli macie ochotę przeżyć coś takiego jak ja i spędzić jakiś czas w Jakubowie, domostwo stoi dla Was otworem i oferuje to wszystko, co i ja dostałam, za co bardzo dziękuję :)
Mam nadzieję, że skromny upominek który przywiozłam pozwoli zatrzymać w pamięci ten wspólny czas.
Bożenko, z tego miejsca jeszcze raz dziękuję za tak serdeczne przyjęcie w Waszym domu, za książkę, za lekcje winiarstwa, biesiadę i rozmowę :)

A teraz zdjęcia... duuużo zdjęć...



27 komentarzy:

sierpnia 11, 2018

Książka na letni wieczór - Lato utkane z marzeń G. Gargaś

Książka na letni wieczór - Lato utkane z marzeń G. Gargaś

O czytaniu...


Z tym czytaniem to u mnie jest tak, że czytam kiedy tylko mam chwilę dla siebie i wolne ręce.
Bywa jednak, że nie mam wolnych rąk... bo książka tak mnie pochłonie, że wciąż są nią zajęte.
Co jakiś czas trafia do mnie jakiś egzemplarz recenzencki i wtedy mam wymówkę, że czytam by zachęcić później innych do tego samego :)
Czy zachęcę?
Dziś Gabriela Gargaś - autorka emocji, wzruszeń i dobrego zakończenia.
18 lipca miała miejsce premiera kolejnej jej powieści o pięknym tytule - Lato utkane z marzeń.
Starając się pogodzić czytanie, malowanie, pisanie, robienie zdjęć i całą resztę... dotarłam w końcu do Was z recenzją tej książki.

O książce na zachętę...


Piękna okładka kusząco się prezentuje... delikatna, letnia, obiecująca, natomiast tył książki zwiastuje kolejną ciekawą historię o miłości...
Tłem powieści jest bieszczadzkie miasteczko o tajemniczej nazwie Złotkowo, w którym Michalina, bohaterka powieści, prowadzi Różany Pensjonat.
Miejsce to odwiedzają Ci, którzy są spragnieni zatrzymania i wyciszenia, chcący odnaleźć spokój oraz coś w rodzaju dystansu do rzeczywistości.
Książka jest jakby kontynuacją wcześniejszej powieści ,,Wieczór taki jak Ty"
Odnajdziemy bowiem w niej tych samych bohaterów. Jednak nie ma znaczenia, czy czytaliście poprzednią część, bo ta nowa opowiada całkiem inną historię.
Wielowątkowa fabuła wciąga nas w życie Michaliny i jej dylematy. Jej decyzje i rozterki. 
Poznamy także Amelię i jej historię. Będziemy wzruszać się powrotami... szansą na szczęście i nowe życie.
A propos życia...
Gabriela Gargaś kolejny raz zostawia otwarte drzwi.
Tutaj każde zakończenie może się wydarzyć.
Książka jest o kobietach i z pewnością dla kobiet, ale odnajdziemy w niej także męskie postacie... bo skoro to powieść o miłości, to inaczej być nie może.

A może by tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady?
Do Różanego Pensjonatu... 
...po ciąg dalszy tej historii.

Zapraszam Was do czytania.


16 komentarzy:

lipca 18, 2018

MOJA TWOJA WINA - i kolejna książka na weekend

MOJA TWOJA WINA - i kolejna książka na weekend

Rozwód - porażka czy szansa na nowe życie ?


Ostatnio mam co czytać i mam co malować.
Czasem naprawdę trudno wybrać.
Dylematy...
Dziś napiszę Wam o kolejnej kobiecej książce, która trafiła pod mój dach i czekała cierpliwie aż wezmę ją w ręce i już nie wypuszczę...
Tak. 
Tak własnie było.

Moja twoja wina jest najnowszą powieścią Beaty Majewskiej, którą niektórzy znają jako Augustę Docher, mającą w swym dorobku sporo świetnych i dobrze przyjętych książek.
  
Piękna i miła w dotyku okładka, zastanawiający tytuł oraz obiecujący tekst z tyłu tej okładki, zachęcają by iść w to dalej. 

Historia z życia wzięta, autentyczna i pisana takim właśnie językiem. 
Historia, jakich wiele ostatnio się dzieje tuż za rogiem.
Akcja książki, niby przwidywalna, już niby wszystko wiadomo, odwaracamy kartkę i... zaskoczenie.
Taki styl pisarski porywa najbardziej.
Nie ma mowy o nudzie i stereotypach.
Urszula, bohaterka książki, odkrywszy zdradę swojego męża, podejmuje szybką decyzję o rozwodzie i wyprowadzce z domu męża. 
Wynosi się do starego domku na wieś, gdzie zaczyna wszystko od nowa i stara się odnaleźć siebie.
Na szczęście wspiera ją przyjaciółka i nowo poznana sąsiadka.
Na horyzoncie pojawia się też Michał i szansa na coś pięknego, nowego, dobrego.
Ale...
Żeby otworzyć kolejne drzwi, najpierw trzeba pozamykać poprzednie.

Czy jest szansa by Ci dwoje mogli dać sobie szczęście?
Czy ludzie, którzy mają tak wiele wspólnego, przejdą próbę, jaką zafundował im przewrotny los?

Nie odpowiem na te pytania, bo nigdy tego nie robię. 
Nie mam prawa odbierać Wam przyjemności odszukania swoich odpowiedzi.
Decydując się na związek, nigdy nie wiemy ile przyjdzie nam zapłacić, jeśli się nie uda... 
Podejmując decyzję o rozwodzie nie zawsze trzeba dźwigać balast porażki, dobrze jest pozwolić sobie na siebie i dać sobie szansę nowe życie.

Beata Majewska pierwszy raz zagościła w moim domu i tą książką zrobiła sobie miejsce u mnie na długo. 
Jej wyjątkowy warsztat pisarski, wyczucie, niebanalny humor, umiejętność kreowania postaci i zaplatania ich losów, to wszystko pozwoliło na stworzenie świetnej książki.
To nie jest zwyczajny romans.
To powieść pełna znaków zapytania, emocji, łez i radości. 
Taką historię mogło napisać samo życie.
Mam nadzieję, że choć trochę zachęciłam Was do sięgnięcia po tą książkę.


           Z tego miejsca dziękuję wydawnictwu Książnica i autorce za egzemplarz recenzencki.
               
                                                              Dobrej nocy Kochani

17 komentarzy:

lipca 10, 2018

Dobra książka na weekend - PUCH NIEMARNY B. Pajdosz

Dobra książka na weekend - PUCH NIEMARNY  B. Pajdosz

Romans, nie romans...


Kiedy otrzymałam recenzencki egzemplarz powieści, pomyślałam że będzie leciutko i przyjemnie.
Książka, którą trzymałam w dłoniach, nie specjalnie gruba, kusiła obiecująco tylną okładką.
W srodku dedykacja... na samą myśl uśmiecham się. 
Przyjemnie spędzę któryś weekend... to przyszło mi do głowy.
Ponieważ do czytania zasiadam kiedy tylko mogę, bo większość czasu zajmuje mi jednak malowanie, książka swoje musiała odczekać...
Jako twórcę rysunków, wzorów i różnych grafik, zastanowiła mnie okładka.
Surowa, bez zbędnych ozdobników, wręcz dopominająca się uwagi...
I to ostrzeżenie.
Uwaga ! Romans

Otworzyłam ją nareszcie i... 
...nie było leciutko.

Nie szukajcie banalnego romansu... taniej opery mydlanej, bo czeka Was głębia i wielopłaszczyznowość ludzkiej natury, wielobarwmość emocjonalna i sztuka wyboru.

Małgorzata, zatwardziała singielka na zewnątrz, w środku wulkan kobiecości.
Pełna tłumionych pragnień, rzuciła się w objęcia swej pasji, jaką jest winnica.
Wypadek sprawił, że wylądowała z połamanymi rękami w szpitalu i tu zaczyna pękać kokon, w którym czuła się bezpiecznie...
Skoro szpital, to pojawia się lekarz, idealnie pasujący do Małgosi, z tym że to trzeba będzie dopiero odkryć i udowodnić.
Jest miłość, są rozterki, jest zaborczość i są lęki..
Jak myślicie?
Czy będzie dobre zakończenie?


''Dlaczego tak trudno być kobietą? I dlaczego jeszcze trudniej być z kobietą? ''


Czytając, historię Małgorzaty, kobiety która jest na półmetku swej kobiecości, która pewne rzeczy ma już za sobą, ale która też wciąż ma jeszcze szansę, by zbudować przyszłość, popłynęłam.
Dałam się wciągnąć w jej życie, jej pasję, jej ukochane miejsca, które wybrała do życia.
Często wzbudzała we mnie sprzeczne odczucia. Jej rozterki, decyzje wydawały się zbyt emocjonalne, innym razem dopatrywałam się za mało zaangażowania.

Autorka opisuje swą bohaterkę, jakby się znały od zawsze, jakby były spokrewnione lub spędzały z sobą większość czasu... pewnie coś w tym jest, bo cała akcja dzieje się w podobnych okolicznościach przyrody, w jakich mieszka, żyje i pracuje sama pisarka.
Jest oczywiste, że najprawdziwsze opowieści pochodzą z życia, dodając wątek przewodni, powstaje smaczna historia z winem w tle, z miłością do zgarnięcia i pięknem miejsca w którym można zacząć coś wspaniałego...

Nie mogę streścić Wam książki, bo uważam, że warto mieć swój własny egzemplarz i warto przeczytać ją po swojemu...
Moją czytałam z ołówkiem w dłoni, zaznaczając delikatnie niektóre fragmenty czy też tak bliskie mi zdania, czasem zaskakująco oczywiste stwierdzenia, ale też pięknie napisane słowa, jak słowa klucze do tejemniczych drzwi...

Wejdźcie przez te drzwi za Małgorzatą...
Będziecie zaskoczone, bo możecie spotkać same siebie. 

Którą z nas nie władają instynkty i potrzeby duszy... (słowa żywcem wyjęte z tej książki)

Jakubów...

Kochani, odszukajcie to miejsce w książce, a później odszukajcie je na mapie...
W książce wieś opisana jest z wielką miłością i w tak namacalny sposób, że czuje się klimat tego miejsca.
Pochwalę się tutaj, że będę miała sposobność zobaczyć i poczuć to wszystko, a przede wszystkim poznać Panią Bożenę Pajdosz osobiście, zobaczyć winnicę, w której Małgosia pielęgnuje winorośle ze szczepów Hibernal, Charddonay i Pinot Blanc oraz posmakować na własnym podniebieniu efetów tej pracy, czyli opisane w książce wina - Solaris, Riesling i Hibernal...



15 komentarzy:

kwietnia 18, 2018

Książka jest dobra na wszystko - Minione chwile G. Gargaś

Książka jest dobra na wszystko -  Minione chwile G. Gargaś

Miłość... temat rzeka


Dziś przeczytałam ostatnią stronę najnowszej powieści Gabrieli Gargaś - Minione chwile, której premiera odbyła się 4.04.2018 roku.
Zamknęłam z westchnieniem książkę i odłożyłam na półkę...
Wiecie co?
Jastem jednak romatyczna... ale nie mówcie o tym nikomu. W dzisiejszych czasach to nie jest cecha popularna.

Autorka jest mi bliska podwójnie.
Miałam okazję recenzować już TUTAJ jej książki, oraz... miałam przyjemność malować dla niej porcelankę inspirowaną okładkami tychże  książek :)
Jej twórczość przybliżyła mi zakochana w czytaniu Basia, wielka fanka Gabrieli :)

Książki autorki to cały wachlarz emocji, skrajności, łez i radości.
Każda opowiada wspaniałą historię... tak samo jest w najnowszej.


Minione chwile


Książka przyciąga interesującą okladką.
Jako twórca, zwracam uwagę na takie szczegóły... a ta działa na wyobraźnię...
Tak samo opis z tyłu ksiązki jest obiecujący :

,,Dwie kobiety, jeden mężczyzna i wielka miłość we wszystkich jej odcieniach - od namiętności do śmiertelnej nienawiści i kary za zdradę. Burzliwe losy rodziny Mc Gregorów ujrzą światło dzienne na tle chłodnych wrzosowisk, wysokich klifów  i starych budowli, opowiadających swoje własne, przejmujące historie"

Co znalazłam w środku?
Ciekawą historię kobiety, która wyjeżdżając za granicę chciała odnaleźć spokój serca.
Zatrudniając się jako opiekunka u lady Abigail, daje się wciągnąć w jej historię.... 
Powieść przenosi nas w czasie do przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych w taki sposób, że niemalże sami dotykamy tych samych problemów, stąpamy tymi samymi ścieżkami, oddychamy tym samym powietrzem co bohaterowie. 
Autorka umiejętnie splotła wątki, oddała klimat czasów powojennych i teraźniejszych i pozwoliła czytelnikowi niemalże na obecność tuż obok...
Jak potoczą się losy Anny?
Nie zdradzę Wam tego...  nie zabiorę Wam przyjemności czytania... sięgnijcie po książkę i sami dajcie się wciągnąć...

Najnowsza powieść G. Gargaś to emocjonalna opowieść o życiu na emigracji, o plusach i minusach podjęcia takiej decyzji, o rozterkach, tożsamości i tęsknocie.
Autorka na koniec zostawia jednak ucholone drzwi...
Sprawdźcie co się za nimi kryje.


Z tego miejsca dziękuję Gabrieli Gargaś i Wydawnictwu Filia za przepięknie zapakowany egzemplarz, który mogłam przeczytać  i zrecenzować dla Was.



8 komentarzy:

listopada 17, 2017

Literatura kobieca na zimowe wieczory i kubki inspirowane okładkami

Literatura kobieca na zimowe wieczory i kubki inspirowane okładkami

Kubki dla ulubionej autorki


Na początku były kubki...
...a może jednak książki. 
Jednak nie. Na początku właściwie to była Basia.
Opowiem po kolei.
Basia, moja ulubiona fanka czytania, jest pomysłodawczynią, a Kocikowa Dolina wykonawcą pewnych kubków i świątecznej filiżanki.
Porcelanka, jako skromny upominek od serca, dla wspaniałej autorki Gabrieli Gargaś , za jej cudowne pióro, które potrafi z każdego czytelnika wydobyć najgłębsze emocje...
Tak więc...
Najpierw Basia uświadomiła mi, że na polskim rynku objawiła się świetna pisarka literatury dla kobiet, później malowały się kubki nawiązujące do najnowszych jej powieści.
Inspiracją zaś, były okładki książek, oraz informacja, że autorka uwielbia piwonie i bzy...
Dopiero na końcu samo czytanie...


Powieści Gabrieli Gargaś


Kiedyś założyłam sobie, że jeśli recenzja, to pojedyńczo, subiektywnie i rzetelnie...
Dziś robię mały wyjątek.
Któż nie lubi bonusów :)
Proponuję Wam trzy tytuły, i wszystko jedno po który sięgniecie najpierw... 
Książki pełne magii, ciepła, radości i smutków, pełne historii z życia każdego z nas... ale najważniejsze, że przepełnone miłością, która jest napędem wszystkiego co najlepsze w życiu.
Kto raz wyciągnie dłoń po książkę tej autorki, już na zawsze pozostanie pod jej urokiem.
Im więcej, tym mniej, więc czytajcie mili...

Zanim wstanie dla nas słońce   
o decyzjach, o konsekwencjach i odpowiedzialności... o życiu, które mogłoby być życiem każdej z nas i o tym, że po nocy zawsze przychodzi dzień...

Taka jak ty
powieść o prawdziwej przyjaźni, miłości, o życiu w cieniu choroby i nadziei na lepsze jutro.

Wieczór taki jak ten
Cudowna opowieść o magii świąt, spełnianiu się życzeń, o miłości i szczęściu, które czeka za rogiem na swój czas.


23 komentarze:

czerwca 23, 2017

Wszystko wina kota, kubek dla autorki i pierwsza recenzja fajnej książki

Wszystko wina kota, kubek dla autorki i pierwsza recenzja fajnej książki

Namaluj mi kota


Basię znam od lat, poznałyśmy się w szkole, działając razem w radzie rodziców.
Dzieci jednak kiedyś dorastają...
Ścieżki rzadziej się krzyżują...
Ponownie wpadłyśmy na siebie, kiedy okazało się, że obie pasjonujemy się rękodziełem.

Namaluj mi kota na kubku, poprosiła mnie Basia i podesłała dwie fotki.
Na jednej był rudy kot, a na drugiej okładka książki z kotem, też rudym...
Kubek miał być prezentem dla jej ulubionej autorki z okazji promocji nowej książki.
Kurczę, ale wyróżnienie, pomyślałam... wyróżnienie dla mnie oczywiście :)

I tak powstał kubek zatytułowany ,,Wariacja na temat książki"


Wszystko wina kota!


Taki tytuł nosi najnowsza książka Agnieszki Lingas - Łoniewskiej.
Po książkę sięgnęłam z dwóch powodów... po pierwsze, przecież malowałam kubek dla samej autorki (wielka rzecz) po drugie, sama jestem miłośniczką wszelkich kotów, a to już naprawdę wyjaśnia wszystko :) 

Teraz o samej książce.

Tematem książki jest oczywiście miłość, najwdzięczniejszy z tematów :)
Ale zanim ludzie zorientują się, że właśnie im się to przytrafia i że są stworzeni dla siebie, czasem muszą odrobić kilka lekcji.
Główna bohaterka książki Lidka jest pisarką. Pisze jednak pod pseudonimem jako Róża Mak.
Lidka posiada trzy oddane przyjaciółki, Anetę, Tatianę i Karolinę, gdzie ta ostatnia to jej agentka, zajmująca się wszystkimi sprawami naszej bohaterki - autorki.

W książce są też faceci, a jakże i wszyscy bardzo istotni, więc o każdym dowiemy się w kolejnych rozdziałach. 
Poznamy sąsiada Lidki - Jeremiego, skrycie nazywanego surferem, Ariela informatyka, męża Anety - Michała, Jacka - przystojnego przedsiębiorcę. Jest też Sławek, nazywany Mistralem, z którym ma syna Kasjana. Istotną postacią będzie tajemniczy Jack Sparrow... i na końcu tytułowy kot Lidki - James.

Akcja powieści toczy się we Wrocławiu. Dzięki różnym perypetiom, możemy poznać kilka zakątków tego miasta. Wybierzemy się też w inne ciekawe miejsce... o którym Wam nie powiem, doczytacie sami :)
Będziecie mieli okazję zaznajomić się z gustami muzycznymi niektórych bohaterów, może warto będzie samemu posłuchać... 

Podsumowując.

Powieść romantyczno - komediowa, gdzie autorka w niesamowity sposób ukazuje siłę przyjaźni, narodziny miłości oraz wszystkie uczucia, emocje i rozterki z jakimi zmaga się na codzień większość kobiet. 
W tej książce każda czytelniczka odnajdzie kawałek samej siebie...

Osobiście polecam na weekend, nie ma mowy o nudzie :)

Więcej o samej autorce znajdziecie TUTAJ.


26 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger