Weno... gdzie jesteś ?
Bywają takie chwile, że wszystkie pomysły, jesli ich nie zanotuję, umykają bezpowrotnie.
Czasem ewoluują, przybierając zupełnie inne kształty i w niczym już nie przypominają tych błyskotliwych, zdawałoby się...
Przybywają najczęściej gromadą i trudno je wyłapać, wtedy mam cichą nadzieję, że zapamiętam choć wątek, później ubiorę w słowa, ozdobię literami, otulę kropeczkami...
Prowadzenie bloga to ogromna przyjemność, ale także odpowiedzialność... co raz zostanie wrzucone do sieci, zostaje w niej na amen.
Jest tyle różnych tematów do omówienia... a tu czasem biała plama, weny brak i co wtedy?
Wtedy... wystarczy przestać myśleć na siłę i nie pozwolić tym myślom rozłazić się na boki :)
Zatrzymać je w jednym miejscu, wyciszyć...
Bez nacisku, bez ,,muszę''
To takie robienie porządków, oczyszczanie, przesiewanie.
Nagle, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki wszytko zaczyna się układać i pasować do siebie... okoliczności, obrazy, muzyka...
Znów umiemy zauważyć wokół siebie całe mnóstwo inspiracji i nieograniczonych możliwości.
Wystarczy się rozejrzeć z uwagą.
Dla zapalonego wędkarza
Co można namalować miłośnikowi wędkowania z poczuciem humoru?
Kiedy miałam ugryźć ten temat, moja wyobraźnia uporczywie podsuwała mi tylko jeden obraz. Był to rysunek, który kiedyś zobaczyłam i zapamiętałam, bo w tekście poruszony został temat plagiatu. Oryginał wykonał fantastyczny rysownik, Pan Sławomir Łuczyński.
Moja wersja jest bardziej na wesoło, bo taki był zamiar.
Mam nadzieję, że podpisując autora pierwowzoru z którego zaczerpnęłam, nie przekraczam żadnych granic.
