Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pupil. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pupil. Pokaż wszystkie posty

stycznia 05, 2018

Malowanie potrafi mnie zaskoczyć i szczegółowe portrety pupili

Malowanie potrafi mnie zaskoczyć i szczegółowe portrety pupili

Lubię kiedy jest trudno


Czasem to, co z pozoru łatwe... okazuje się nie lada wyczynem, a co uważam za trudne... przychodzi jak za dotknięciem różdżki.
Ja już tak chyba mam, że im trudniej, tym bardziej mnie wciąga...
Lubię wszystko co ma w sobie oczekiwanie i element zaskoczenia.
Poprzeczka coraz wyżej.
To jak  łączenie smaków na zasadzie kontrastów ... 
Zagmatwałam?
Czasem i ja tego nie rozumiem :)
Mimo to wyciągam rękę po więcej, a wtedy sama więcej dać mogę...
Bywa, że znajdzie się ktoś, kto spojrzy nieco uważniej i dostrzeże na obrazku tą nieistotną łódeczkę z żagielkiem, która przecież musiała się tam znaleźć, bym poczuła, że wszystko się zgadza.
Zatem ma znaczenie...
...ostatni element, jak wisienka na torcie.


Portretów ciąg dalszy


Pisząc o tym, że malowanie zaskakuje mnie w różny sposób, między innymi mam na myśli malowanie portretów ukochanych pupili... 
To zawsze będzie wyzwanie, bo patrzący z miłością właściciel, dostrzeże każdy niuans.
Uwielbiam efekt końcowy, kiedy wszystko się zgadza :)
Dziś zostawiam kolejne mordeczki na porcelanie i to nie są maltańczyki tym razem...
Jest tu berneński pies pasterski, jest dostojny york i maleńki ciułała :)


19 komentarzy:

grudnia 16, 2017

Łapy, łapy, cztery łapy... i kolejne portrety pupili

Łapy, łapy, cztery łapy... i kolejne portrety pupili

Dom bez zwierząt jest tylko zwykłym domem


Nie wyobrażam sobie swojego domu bez moich kotów.
Wszyscy, którzy zaglądają do mnie wiedzą, że jestem kociarą do kwadratu :)
No kocham te futra mruczące, tą bystrość umysłu i indywidualność, a one kochają mnie...
...za żarcie i za wzięcie, jak to koty. Ważne, że rozumiemy się doskonale.

W domach otwartych dla zwierząt zawsze mieszkają dobrzy i pozytywnie nastawieni ludzie.
Moja babcia twierdziła, że ktoś, kto nie posiada w domu zwierzaka, nie zasłuży sobie na niebo... i wtedy pjawił się kot, który w tym domu przeżył ponad dwadzieścia lat.
Ot, taka anegdotka...

Tak jak ja kocham koty, tak inni kochają swoje psy.
Też je uwielbiam, nie myślcie że nie... a obcuję z nimi niemalże na codzień, bo za ścianą mam hodowlę i całą ich gromadkę...

Hodowców podziwiam za odpowiedzialność, konsekwencję i miłość ogromną do swoich pupili.
Gdybym nie poznała takich miejsc i takich ludzi, nie miałabym pojęcia ile troski, zabiegów, wyrzeczeń i poświęcenia kosztuje taka pasja... i że to wszystko płynie z potrzeby serca.

Dziś przedstawiam Wam hodowlę MALTAYED , w której mieszkają i przyjaźnią się z sobą wspaniałe samoyedy i maltańczyki.
W życiu bym nie przypuszczała, że jest to możliwe... a jednak
Maltańczyki to małe, białe duszki... samoyedy natomiast, to wspaniałe, białe psy o wyglądzie wilka i łagodności owieczki. Jestem nimi zauroczona.

Właściciele hodowli stworzyli kochający dom, pełen ludzkiej i psiej miłości, przez co dom staje się niezwykły, a sami jego gospodarze jawią się jako ludzie wyjątkowi.

Motto hodowli mówi nam wszystko :

,,Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być bedakiem, ale mając psa jesteś bogaty''   -  Louis Sabin


Portrety pupili


Dziś prezentuję Wam Kirę i Wolfa. Wspaniałe samoyedy z HODOWLI MALTAYED 
sportretowane na komplecie porcelany firmy Lubiana.
Czajnik i kubki z linii Victoria idealnie nam tu się wpasowały.

Z resztą.. oceńcie sami. Kira i Wolf na ostatnim zdjeciu w całej okazałości.


13 komentarzy:

listopada 03, 2017

Ludzie listy piszą i znowu pupile na porcelanie

Ludzie listy piszą i znowu pupile na porcelanie

Dzień telefoniczny



Raz na jakiś czas przytrafia mi się tak zwany dzień telefoniczny.
Taki dzień zdarza się wtedy, gdy jestem sama w domu i nic pilnego na mnie nie czeka. 
Wszystkie inne zajęcia idą na bok gdy dopada mnie głód kontaktów przeróżnych.
Co tam porządki w szafie, jeszcze można coś tam upchnąć, więc żle nie jest. Suszarka z praniem na środku pokoju? Poczeka. I tak czeka na mnie. 
Słoiki stoją od tygodnia na blacie w kuchni... Widocznie nikomu nie przeszkadzają...
I tak zerkam na tą szafę, słoiki i... 
...i odwracam się na pięcie :)
Wtedy z ogromną przyjemnością nadrabiam pielęgnowanie kontaktów.
Dzwonię do centrum i na wybrzeże, czasem za ścianę a czasem i kilka ulic dalej...  dzwonię też do tych, którzy właśnie o mnie myśleli i mieli już zadzwonić... ale byłam pierwsza ;) no i jeśli uda mi się dodzwonić, to Kraków też zaliczam :) 
Trochę sarkastycznie ale jednak z humorem... Fajnie mieć dokąd dzwonić ;)

W Kocikowej Dolinie też zdarzają się takie dni...
Nigdy takiego nie przewidzę...
Dzień telefoniczny w Kocikowej Dolinie polega na rozmowie z przeróżnymi osobami w formie pisanej. Zaczyna się od zwykłych grzecznościowych zapytań, a często zamienia w interesujące znajomości...
Możliwości internetu nie przestaną mnie fascynować chyba nigdy :)



Pupile na kubkach


Dziś też nie przewidziałam takiego dnia... a spędziłam go na rozmowach ze świetnymi dziewczynami,  miłośniczkami psów różnych ras... 
I wiecie co?
To nie tylko wymiana suchych faktów na temat malowania... często jest to wymiana myśli, kilku serdeczności z głębi serca, czasem ciekawostek z życia i o życiu... rozmowa w tej formie jest po prostu czystą przyjemnością. 
Właśnie po dzisiejszych rozmowach z miłośniczkami piesiuśków, pokażę kolejne portrety pupili... 
Te poniżej to skarby z hodowli Muchitto  :)









                                     Ciąg dalszy nastąpi.... jest jeszcze wiele pupili do namalowania :)




13 komentarzy:

września 01, 2017

Zlot Maltańczyków 2017 i kubki z pupilami

Zlot Maltańczyków 2017 i kubki z pupilami

Piesiuśki w Kocikowej Dolinie


To, że jestem kociarą, chyba wiedzą wszyscy, którzy do mnie zaglądają.
Koty towarzyszą mi od dziecka.... uwielbiam je za charakter, intelekt i bystrość, oraz za aparacik do mruczenia :)
W domu mam dwie dziewczyny. Obie przygarnięte i kochane.
Stara persica Fiona - Lucyna to największe kocie indywiduum jakie spotkałam do tej pory.
Natomiast Gaja, przygarnięta ponad dwa miesiące temu, to niesamowity przytulas z ogonem wiewiórki, który uwielbia psy z za ściany :)

A za ścianą.,.. Psia Dolina ;)
Oczywiście ta Psia Dolina (z przumrużeniem oka zwana) to nic innego, jak wspaniała, domowa hodowla Muchitto, gdzie psiaki to pełnoprawni członkowie rodziny.
Mieszkają tam... po kolei...
Dżinka - york łakomczuch.
Oraz pięć zwariowańców rozczochranych rasy Maltańczyk : Nela, Dusia, Bonia, Fisiek i najnowsza Bibi. Jeśli chcecie poznać je bliżej to kliknijcie TUTAJ oraz TUTAJ
Dodam jeszcze, że za tą samą ścianą, tylko piętro wyżej, też mieszkają dwie kolejne, przygarnięte kotki - Kindzia i Lusi.
Tak sobie myślę, że dla równowagi, trzeba nam jeszcze kocików.
Po jednym po obu stronach ściany najlepiej :)

No i gdzie te piesiuśki w Kocikowej Dolinie ?
Zaraz opowiem..


Kubki z pupilami 



Ula, właścicielka hodowli, stwierdziła że maluję koty, a przecież jej cudne piesiuśki to taki wdzięczny temat...
I stało się...
Powstały portrety Bibi oraz Szpilusia, urodzonego w hodowli. 
Szpiluś zapadł nam wszystkim w pamięć z powodu wspaniałego charakterku.
Kocikowa Dolina została sponsorem III Zlotu Miłośników Rasy -  Maltańczyk Polska 
Kubki pojechały na  Zlot Maltańczyków i zgarnie je ktoś jeszcze w ten weekend :)
Z tego miejsca pozdrawiam wszystkich miłośników rasy.
A teraz prezentacja.


10 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger