Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

grudnia 30, 2017

Koniec roku... czas na podsumowania, nowe plany i gwazdkowych prezentów ciąg dalszy

Koniec roku... czas na podsumowania, nowe plany i gwazdkowych prezentów ciąg dalszy

Bilans zysków i strat


Kolejny raz dobijam do brzegu kolejnego roku. 
Tak sobie myślę, że z każdym brzegiem przychodzi mi to coraz łatwiej...
To był dobry rok.
Inny niż poprzednie, co często podkreślałam w różnych wpisach.
Mimo tego, że czasem nie było łatwo, to... było warto, a skoro wierzę, że nie ma przypadków, to znaczy, że wszystko idzie zgodnie z wyższym planem.
Ale sobie wymyśliłam :)
I wymyśliłam sobie też wiele innych rzeczy, które mają się dopiero zdarzyć. Przecież postanowiłam w tym roku spełniać marzenia, a więc konsekwentnie idę w tą stronę...
Dodam tylko, że moje marzenia nie są wcale ściśle określone... ucierpiałaby wtedy moja elastyczność...
A nowe plany?
Wymyśliłam sobie, że po prostu będę starała się być szczęśliwa tak, jak do tej pory, a więc żyjąc w zgodzie z sobą i robiąc wszystko to, co kocham :)
By nie przynudzać...
Bilans zysków zawsze na plusie.
Każdy koniec to też nowy początek.
Wystarczy pozytywne nastawienie i właśnie z takim robimy skok w kolejny rok.



Druga odsłona...


Pisałam Wam tu w listopadzie o Przygodzie z błękitami, lazurami i turkusami
Możecie sami sprawdzić TUTAJ
Dziś mogę już opublikować drugi komplet, bo gwiazdka minęła, prezenty się otworzyły, przynosząc radość obdarowanym, a mnie samej pomysł na fajny wypoczynek w bliżej nieokreślonym terminie...
A więc voile...
...na koniec grudnia trochę morskiej bryzy i pozdrowienia z Madery...





















                                                          Pozdrawiam nocą - Kasia :)





20 komentarzy:

listopada 30, 2017

O podróży życia zapisanej na porcelanie i o podróży w swój własny rozwój

O podróży życia zapisanej na porcelanie i o podróży w swój własny rozwój

Nostalgia w odcieniach błękitu


Dziś moja przygoda z błękitami, lazurami i turkusami, o których wspominałam tutaj jakiś czas temu, dobiegła końca.
Właśnie dziś, wypuszczone z moich dłoni, czyjeś zwizualizowane marzenie... trafiło do rąk rozmarzonej właścicielki.  
Trafiło do kogoś, dla kogo maluje się jeszcze piękniej, niż pięknie, bo do kobiety o ogromnej wrażliwości, która swoimi opowieściami, zdjęciami i entuzjazmem, przyczyniła się do pobudzenia mojej wyobraźni.
Ogromna odpowiedzialność spoczywa na twórcy, gdy podejmuje się takiego zadania.
Nigdy nie wiem jaki będzie efekt końcowy i czy wstrzelę się w czyjś gust... W takich chwilach pomaga mi moja intuicja i często cała masa otrzymanych odpowiedzi.

W najśmielszych snach nie przypuszczałam, że podróżując wraz z innymi, podróżuję także w głąb siebie i wciąż rozwijam skrzydła.
Dziś już nie potrafię inaczej żyć. 
O tej ogromnej potrzebie tworzenia już Wam kiedyś opowiadałam, ale nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie Wy, którzy mnie motywujecie, dajecie swoje błogosławieństwo na dalszą drogę i wolną rękę w tym tworzeniu, a zatem swoje zaufanie.
Dziękuję. 
To wielka rzecz.

Północne Włochy


Zastanawiałam się co jest moją mocną stroną w malowaniu, czy jest coś, co w pewien sposób pozwoli mi błysnąć wśród tylu wspaniałych koleżanek i kolegów, wypracować własny styl...
I wiecie co?
Chyba już nie ucieknę od krajobrazów...
Od Was dowiaduję się rzeczy, zdawałoby się... oczywistych, a moja nocna Kaśka po fachu stwierdziła, że mam romantyczny styl malowania.
Dziś wielki dzień, bo pokażę Wam podróż zapisaną na porcelanie - malowaną właśnie w taki sposób.

Sami oceńcie jak to ze mną jest :)


26 komentarzy:

lipca 18, 2017

Wakacje nie na Majorce i wakacyjny temat na porcelanie

Wakacje nie na Majorce i wakacyjny temat na porcelanie

W drugą stronę


Kilka lat pod rząd starałam się spędzać wakacje gdzieś na wyjeździe. 
Moda taka. Każdy jedzie to i ja pojadę... ale i okoliczności może bardziej sprzyjające. 
Jestem miłośniczką łapania okazji i podróżowania za rozsądną cenę. 
Upolowanie super wyjazdu zawsze dawało mi podwójne zadowolenie :)

A zaczęło się od szalonego wyjazdu do Francji... z Dorotą.
W niektórych momentach obóz surwiwalowy to pikuś.
To był niezły wyczyn, ale o tym wiemy tylko my ;)

Później to już samo poleciało i zawsze z przygodami.
Może kiedyś będzie okazja o tym napisać.
Można się nieźle zmęczyć takim wypoczywaniem. 
Po powrocie regeneracja jest wręcz niezbędna.

Ten rok od początku jest inny niż lata poprzednie, dlatego te wakacje upływają pod tytułem - DOM
To takie wypoczywanie na własnych warunkach, we własnym ogrodzie, gdzie kwitnie lawenda.
Właściwie to już po lawendzie, bo ją dziś całą ścięłam do suszenia.
Bez pośpiechu... ani się nie obejrzałam, a tu zaraz koniec lipca...
Czeka jeszcze biała porzeczka.
Dorodna.

Majorka musi się bez nas obyć niestety :)


Zatrzymać lato 


Myślę że czas, który tak nieubłaganie płynie, w czasie wakacji powinien płynąć wolniej.
Kto jest za?
Jak zatrzymać te słoneczne chwile?
Zazwyczaj na fotografii... a ja dodatkowo uchwyciłam atmosferę na porcelanie.



18 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger