Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cukiernica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cukiernica. Pokaż wszystkie posty

lipca 11, 2017

Bo życie składa się z małych chwil i leśny klimat na porcelanie.

Bo życie składa się z małych chwil i leśny klimat na porcelanie.

Cieszyć się chwilą



Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Przecież nie każda chwila w życiu jest taka wspaniała.
Za dobrze by było...
Chociaż, czemu nie. 
Wszystko kwestia nastawienia. 
Są tacy, którzy mając wszystko, narzekają bo lubią... tak dla zasady, z przyzwyczajenia.
Inni, mając dobry wiatr i puste kieszenie, cieszą się właśnie tym wiatrem.
Szczęśliwcy, których wszechobecny Matrix nie jest w stanie wchłonąć, bo niewiele im trzeba do szczęścia.


Życie dostarcza nam różnych doznań, tak dla kontrastu. I tak jak po nocy dzień a po burzy słońce, tak po trudnych chwilach nadchodzą te dobre.
Celebrujmy właśnie takie, cieszmy się nimi z całych sił, bo nie wiadomo na jak długo ich wystarczy. Nie mam gotowej recepty na radość i nikogo nie zamierzam tutaj uczyć jak cieszyć się chwilą.
Każdy bierze co zechce. 
Wiem jedno.
Egoistycznie wybieram szczęście :)

Co mi daje radość? 
Chyba wszystko, co dać ją może.
Na pierwszym miejscu radość moich najbliższych, ludzie przyjaźni, rower i wiatr na twarzy, porzeczki na krzaku dorodne, namalowany nowy wzór na filiżance, muzyka... i kiedy czytam, kot, który mruczy przy nodze... 

Z takich chwil składa się życie... z maleńkich, często ledwie dostrzegalnych niuansów... 

Wystarczy czerpać :)



Leśny komplet



Każdy ma własne radości. 
Jedni kochają podróże, innym wystarczy kontakt z naturą i cisza lasu...
Małgosia wpadła na pomysł, by na czterdziestą rocznicę ślubu rodziców, podarować im ich ulubione chwile zatrzymane na porcelanie...

Tak powstał leśny klimat na komplecie porcelany, wzór autorski, stworzony na tą właśnie okoliczność. 


22 komentarze:

maja 23, 2017

Zaczarowany ogród w obiektywie i na porcelanie

Zaczarowany ogród w obiektywie i na porcelanie

Paleta barw




Zapomniałam że mam taki ogród.
Ktoś pomyśli... no stuknięta kobieta, i pewnie będzie miał rację :) Sama wątpię często w to, czy moja normalność mieści się w normie, a jeśli już, to jaka jest tolerancja i kto te normy ustalał ;) 
Po namyśle stwierdzam jednak, że taki stan coraz bardziej mi się podoba. 
Wciąż od nowa uczę się oglądać świat, i za każdym razem dziwię się, że jest taki piękny.
Dziś pogoda współpracowała z obiektywem... 
Zapraszam Was do siebie po garść kolorów, po kilka stokrotek i po odrobinę magii jaką można dostrzec w naturze.
Nadwornym opiekunem ogrodu jest mój osobisty Pan mąż. To właśnie jego zasługa, że ogród wybucha całą paletą barw w odpowiednim momencie. 
Rododendrony i azalie odwdzięczyły się w tym roku.
Ja się czasem dorzucam z drobnymi wskazówkami... które niespecjalnie cieszą ogrodnika, za co później mi się dostaje, bo on udziela mi wskazówek, kiedy taki ogród przenoszę na porcelanę :) 


Nie tylko w obiektywie 



Zaczarowany ogród można uwiecznić za pomocą obiektywu jak i za pomocą pędzla. Kwiaty to wdzięczny temat, węc często goszczą na filiżankach i kubkach.
Dziś trochę jednego i drugiego.
Dodam tylko, że większość zdjęć zrobiłam w ogrodzie, węc wszystko się zgadza :)


14 komentarzy:

marca 06, 2017

W oczekiwaniu na wiosnę, równoległa rzeczywistość i pachnący groszek na serwisie

W oczekiwaniu na wiosnę, równoległa rzeczywistość i pachnący groszek na serwisie

Po weekendzie...



Trzy wolne dni w domu, w tym weekend... nooo... to jest coś, co nie często mi się zdarza. Zazwyczaj planuję wtedy jakiś wyjazd... żeby mieć pseudo poczucie wolności, żeby poczuć, że ten wolny czas naprawdę się zdarzył. 
Tym razem zaplanowałam pomieszkać w domu i zrobić całą masę rzeczy.


Równoległa rzeczywistość 


W mojej głowie rodziły się różne pomysły... już widziałam ich efekty i że to wszystko w zaplanowanym tempie... i uśmiechałam się do siebie, bo tyle sobie naobiecywałam...
Trzy dni... Wiecie ile to jest trzy dni?

Okazało się, że to wcale nie tak wiele...

Z tych wszystkch planów zrealizowałam tylko kino, które zupełnie nie było w planach ;)
Cała Kaśka... 
Za to poczułam powiew wiosny... ludzie, życie wraca... 

Okazało się też, że nie tylko ja żyję w dwóch rzeczywistościach,  o tym samym zjawisku opowiedziała mi Dorota...rzeczowo i na spokojnie.
Wychodzi na to, że obie prowadzimy podwójne życie :)
Macie podobnie?

Pachnący groszek z Kocikowej Doliny


Tak bardzo zatęskniłam za zielenią trawy i kolorami, że chętnie przypomnę serwis, na którym znajdziecie to wszystko...
Malowany dla kogoś wyjątkowego w podziękowaniu za wspaniały czas...
Na tej porcelanie zapisane są wszystkie momenty razem spędzone, wszystkie imiona, uśmiechy, wszystkie pytania i odpowiedzi...


















   



9 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger