Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty

października 29, 2018

Nocne pisanie i nocne malowanie w Kocikowej Dolinie

Nocne pisanie i nocne malowanie w Kocikowej Dolinie

Nocą...


Lubię kiedy normalni ludzie śpią, kiedy nikt ode mnie niczego nie oczekuje, kiedy nic mnie nie rozprasza i mogę pobyć w tym swoim świecie...
No może kot, który akurat urządza sobie toaletę przed snem na środku pokoju.
Trochę należy mi się opieprz za niesystematyczność w pisaniu i publikowaniu, bo to, że nie piszę często, nie znaczy że nie dzieje się nic...
Wręcz przeciwnie, dzieje się dużo więcej i w pewnym momencie zastanawiam się jak to pukładać.
Remont swoją drogą. Parter w połowie nie istnieje.
Od zawsze chciałam być człowiekiem wolnego zawodu.
Dobrze brzmi, prawda?
Sama sobie sterem i okrętem...
Do sterów to ja zawsze byłam pierwsza, intuicyjnie rozpoznaję kierunek, w jakim mam podążać. Będąc kobietą, która nie lubi ram ani ograniczeń, mapę tej wyprawy będę tworzyć sobie w trakcie tego rejsu.
Uchylę dziś rąbka tajemnicy.

O Kocikowej Dolinie


Kocikowa Dolina zaistaniała sobie kiedyś w mojej głowie.
Pomyślałam, żeby nadać jakiś kształt temu, co w zaciszu domowym pozwalało rozwijać tą część mnie, która się właśnie budziła.
Po jakimś czasie wpisała się w blogowy świat, gdzie została przyjęta z życzliwością. 
Dobre słowo to woda na młyn.
Sporo tej wody upłynęło od tamtego czasu.
Wszyscy, którzy tu zaglądali i odwiedzają mnie do dziś, przyczynili się, do rozwoju tego miejsca i równocześnie do mojego własnego rozwoju.
To Wy mi na to wszystko pozwoliliście, za co dziekuję z uśmiechem.
Na wszystko jest odpowiedni czas i nigdy nie jest na nic zbyt późno.
Dziś  Kocikowa Dolina coraz wyraźniej rysuje się na planie fizycznym.
O tym jednak nieco później, obiecuję :)


Coś malowanego...


Zawsze starałam się łączyć tekst z wizją
Nocne pisanie, takie trochę w skrócie miało być, wyszło jakieś dłuższe.
Co ja tu dziś mogę na tę okoliczność zaprezentować?
Pewnie wszystko, biorąc pod uwagę godziny, w jakich powstają, moje z pasji tworzone i potrzeby serca malowane dzieła przeróżne...
Po namyśle stwierdzam, że pokażę Wam kota... 
Pasuje?
Znacie go?
Taaak... dobrze myślicie, to ten kot, z tej krainy właśnie :)
Zawsze chciałam się z nim zmierzyć, a autorowi pierwowzoru czapki z głów za pomysł.


14 komentarzy:

czerwca 05, 2018

Wsiąść do pociągu byle jakiego, tym razem jednak Majorka i o co chodzi z tymi kotami...

Wsiąść do pociągu byle jakiego, tym razem jednak Majorka i o co chodzi z tymi kotami...

Za wszelką cenę



Decyzja zapadła. 
Niezbędny jest natychmiastowy reset dla Pana męża, bo nie wiem kto zwariuje pierwszy, czy ów mąż, czy ja...
Wyjeżdżamy byle gdzie i byle kiedy, tylko byle szybko i broń Boże nie wtedy i wtedy, ale też nie tu i tam...
No to mając wytyczne jasne jak słońce, znowu biorę na klatę decyzję, bo ktoś przecież decydować musi, żeby później było wiadomo, kogo obciążyć wszelkimi pretensjami, lub nagrodzić pochwałami :) 
Rządna pochwał i splendorów zakręciłam wyimaginowaną ruletką, pozwalając zadziałać intuicji, szczęściu i tak zwanym pobożnym życzeniom.
...wsiąść do pociągu byle jakiego, śpiewała kiedyś Maryla, no to wsiadłam, no i padło na Majorkę, gdzie podobno chociaż raz w życiu trzeba się znaleźć...
Rok temu chyba ją sobie wykrakałam, rzucając bezwiednie tytuł posta... 
Kolejny raz okazuje się, że w życiu znajdujesz dokładnie to, czego szukasz...  TUTAJ kiedyś o tym pisałam :)
I wiecie co?
Nie sposób opowiedzieć w jednym wpisie o wszystkim... za dużo wątków... za dużo wrażeń.
Powiem tylko, że był to wspaniały czas pod znakiem cudownych ludzi, którzy tak jak my, przyjechali po wyhamowanie...
Z tego miejsca pozdrawiam Krysię i Roberta, Agatę i Artura, Dorotkę i Jarka, obie Agnieszki, Marka i Piotra... i całą resztę, która tworzyła klimat :)
Tym sposobem majową podróż uważam za zaliczoną...

A o co chodzi z kotami?


Z moimi o to, że podróżować z nimi się nie da, więc zostają pod doskonałą opieką i tęsknią...
a po za tym, to mam okazję zaprezentować Wam koci zestaw, którym nie było okazji się pochwalić, że nareszcie coś mega kociego powstało w Kocikowej Dolinie, zatem czynię to dziś, wplatając nieco egzotyki... bo i kot nie byle jaki :) 


23 komentarze:

marca 07, 2018

Do serca przytul psa, weź na kolana kota... i kolejne portrety pupili

Do serca przytul psa, weź na kolana kota... i kolejne portrety pupili

Człowiek nie zawsze brzmi dumnie


Dziś będzie krótko i konkretnie... bo nie umiem pojąć tego, dokąd zmierza ludzkość.
Z natury jestem zapaloną kociarą, gdzie koty bezwarunkowo są moją miłością i lubię to w sobie.
Psy natomiast to miłość w najczystszej postaci... nawet gdy doznają krzywdy, nie przestają ufać człowiekowi... 
No właśnie, temat o wielu wątkach.
Karmiono nas stwierdzeniem, że my ludzie, jesteśmy najbardziej rozwiniętymi stworzeniami na ziemi, bo mamy rozum i wolną wolę...
W dobie błyskawicznej informacji i natychmiastowej reakcji, okazuje się, że każdego dnia cierpi jakieś bezbronne zwierzę, które rzekomo stoi niżej w hierarchii niż człowiek.
Tak nas uczono...
Kto wymyślił taką bzdurę ?
Kiedy docierają do mnie wciąż nowe informacje na temat ,,człowieczeństwa'' w stosunku do zwierząt, coraz częściej wstydzę się przed tymi małymi braćmi, że też jestem człowiekiem. 
Jakim prawem człowiek zadaje im tyle bólu, uważając się bezczelnie za pana na ziemi ?
To my powinniśmy brać z nich przykład.
To nam wiele brakuje... zatraciliśmy instynkt w tym rzekomym rozwoju...
Tym postem daję upust mojej złości i często bezradności na krzywdę zwierząt.
Nienawidzę przemocy, bezmyślności, zabijania dla zabawy i dla sportu, dla podniesienia swojej wartości we własnym mniemaniu.
Sprzeciwiam się temu z całego serca !
Ufff... 
Napisałam to, chociaż nie wiem co to da, chyba tyle, że narażę się niektórym...


Nasze pupile...


Równowaga w naturze jakaś jednak istnieje.
Jak wiele nieszcześcia, tak wiele miłości, chociaż życzę sobie, by tej miłości było tylko więcej...
Zobaczcie kolejne portrety najkochańszych pupli...
Czy tak trudno jest do serca przytulić psa i wziąć na kolana kota ?

W Kocikowej Dolinie Wasze pupile malują się pod nadzorem Fiony - Lucyny :)
To ona zasila swoim włosem pędzle... które Gaja kradnie, kedy tylko zauważy, że nikt ich nie pilnuje :)
A przed Wami - cudny border, piękny shith tzu i pekińczyk, oraz nareszcie koteczka o imieniu Tornado.



20 komentarzy:

lutego 09, 2018

Dieta cud, tłusty czwartek i kubki na wesoło, które mi tu pasują jakoś

Dieta cud, tłusty czwartek i kubki na wesoło, które mi tu pasują jakoś

Jeszcze raz


Co jakiś czas podejmuję życiową decyzję, że zmieniam pewne nawyki i zostaję wysoką, długonogą blondynką.
Właśnie teraz jest ten kolejny raz.
A tak.
Kto mnie zna, to wie, że najłatwiejszy do zrealizowania jest punkt ostatni w tym przypadku.
Już jakiś czas wdrażam te zmiany, już jest coraz łatwiej... już rodzynki i orzechy wystarczają jako coś mega pysznego do kawy... aż tu nagle tłusty czwartek nastał i zewsząd napada człowieka kult pączka. 
Nie jestem jakąś ich fanką, ale kiedy ktoś jest w trakcie realizowania życiowej decyzji... no moi drodzy, litości.
Wszędzie obiecują, że tego dnia można jeść do woli, że w boczki takie pączki nie idą... to ja się pytam, w takim razie gdzie one idą? 
Takie ryzyko nie dla mnie.
Przez ten tłusty czwartek to ja sama siebie dziś z domu nie wypuściłam :)
I tak co jakiś czas, jak ten kot na kubku... ile wytrzymam i ile zdążę wypracować w tym czasie, zanim odpadnę... to moje, bo przecież całe życie to ja samej siebie w domu nie utrzymam :)
Bo włóczykij, który w duszy mieszka i tak się upomni o swoje :)



Na wesoło


Kubki które dziś publikuję, pasują mi tu jak ulał...  kot, to już wiecie dlaczego, bo zdążyłam wyjaśnić... 
Te minki, to reakcje na tą moją dietę cud... i nie ma tu wszystkich, gwarantuję :)
A leniwiec?
Bo za długo z tym wszystkim czekałam... gdybym wcześniej wpadła na ten genialny pomysł podjęcia kolejny raz decyzji, by zostać tą wspomnianą blondynką... to w tłusty czwartek delektowałabym się tym kultowym pączkiem... 



24 komentarze:

października 21, 2017

Moje miejsce mocy zawsze działa i porcelana energy, żeby było na temat

Moje miejsce mocy zawsze działa i porcelana energy, żeby było na temat

I znowu zwiałam po energię



Kolejny wpis o morzu... 
Już Wam kiedyś pisałam, że co jakiś czas odzywa się we mnie wewnętrzny głos, który wzywa mnie na wybrzeże. I żeby się waliło i paliło, to muszę, genów nie oszukam ;) 
Lubię tu bywać o różnych porach roku i nawet pogoda wtedy nie ma znaczenia.
Często zastanawiam się, dlaczego właśnie nad morzem czuję to, co czuję... dlaczego widok tego bezmiaru pozwala zaczerpnąć ten wyjątkowo głęboki jak nigdzie oddech...
Jest kilka miejsc na ziemi które kocham, a Ustka to właśnie jedno z tych moich miejsc mocy.
Przybywam, zaczerpnę i na trochę wystarczy... 
...dopóki głos nie zacznie szeptać, że już czas.



Energetyczna kocia porcelana


A więc tak...
O mocy było, energii także, koty po  Kocikowej Dolinie przewijać się muszą...
W takim razie dziś zestaw dla dwójki kotomaniaków... i to nie byle jaki, bo trzyczęściowy :)










                                                       Niech moc będzie z Wami  :)
  
17 komentarzy:

września 30, 2017

I żyli długo i szczęśliwie oraz koty dla nowożeńców.

I żyli długo i szczęśliwie oraz koty dla nowożeńców.

A kiedy będziesz moją żoną...



A kiedy będziesz moją żoną...
umiłowaną, poślubioną,
wówczas się ogród nam otworzy,
ogród świetlisty, pełen zorzy.
Rozdzwonią nam się kwietne sady,
pachnąć nam będą winogrady,
i róże śliczne i powoje
całować będę włosy twoje.
Pójdziemy cisi, zamyśleni, 
wśród żółtych przymgleń i promieni,
pójdziemy wolno alejami, 
pomiędzy drzewa, cisi, sami.
Gałązki ku nam zwisać będą,
narcyzy piąć się srebrną grzędą,
i padnie biały kwiat lipowy
na rozkochane nasze głowy.
Ubiorę ciebie w błękit kwiatów,
niezapominajek i bławatów,
ustroję ciebie w paproć młodą
i świat rozświetlę twą urodą.
Pójdziemy cisi, zamyśleni,
wśród złotych przymgleń i promieni,
pójdziemy w ogród pełen zorzy
kiedy drzwi miłość nam otworzy.

Kazimierz Przerwa - Tetmajer


I żyli długo i szczęśliwie...


Tak kończą się bajki.
Ale że życie bajką nie jest, to takie szczęście trzeba sobie wypracować...
Gdzie znaleźć receptę?
No właśnie...
Nikt jej dokładnie nie spisał :) Niestety.
Więc tego szczęścia trzeba szukać we własnym zakresie... a najlepiej nauczyć się dostrzegać, bo ono w najdrobniejszych rzeczach przecież się kryje, w najprostszych... a wtedy, wtedy życie cudem jest :)

Komplet porcelany dla nowożeńców, niech im to szczęście łatwiej będzie dostrzec...
Komplet specjalny, z kotami.
Oni wiedzą dlaczego :)


13 komentarzy:

września 12, 2017

O mocy słów i kubki do zadań specjalnych

O mocy słów i kubki do zadań specjalnych

Kiedyś...


 Zbyt mocno zależało mi na różnych ludziach. 
Starałam się dla nich, ufałam, uważałam że w zamian dostanę dokładnie to samo.
Nic bardziej mylnego.
Każdy sądzi według siebie... często się słyszy to jakże prawdziwe powiedzenie.
Słowa mają wielką moc i należy brać za nie odpowiedzialność.
Bywa, że jednym zdaniem można uratować komuś życie, ale... można też to życie komuś złamać.
W dzisiejszym świecie tak często potrzeba nam zrozumienia... nie oceny. Trzeba nam aprobaty, która daje kopniaka do działania, obojętnie co akurat zamierzaliśmy.
Dobre słowo dziś w cenie, jak na lekarstwo, a ludzie jak nakręceni, pędzą w tym wyścigu, nie wiadomo właściwie dokąd... 

Każda motywacja do czegokolwiek, to krok w dobrym kierunku. Uważajmy więc na słowa. Używajmy ich ostrożnie, bo raz wypowiedziane, mogą zostać tylko wybaczone, ale nie zapomniane...
Dziś już nie jestem taka ufna, nie zabiegam... dziś to ja jestem tą, o którą trzeba powalczyć.
Lekcje odrobione... ale w zanadrzu zawsze mam dobre słowo dla każdego, komu będzie potrzebne. 


Kubki motywacyjne i nie tylko


Post ten pisany był na okolicznść przedstawienia Wam kilka kubasków z tekstami do zadań specjalnych...
Jedne motywują lub śmieszą, inne trafiają w sedno...
Znajdźcie ten właściwy dla siebie i zostawcie kilka słów w komentarzu.


16 komentarzy:

czerwca 27, 2017

Ludzka bezwzględność i nowy członek rodziny...

Ludzka bezwzględność i nowy członek rodziny...

Siedem kocich nieszczęść


Dziś miał być zupełnie inny wpis, ale czasem trzeba działać na gorąco.

Weźmiesz kota? Zobacz, ładny jest... 
...to powiedziała, nie pierwszy z resztą już raz, nasza Agnieszka, trzymając kłębek sierści na rękach.
Kocik dziarskim, choć wystraszonym wzrokiem patrzył na mnie i...
...i wzięłam tych siedem kocich nieszczęść.

Maleństwo zostało znalezione na środku ruchliwej trasy, gdzie prawdopodobnie zostało wyrzucone z jadącego samochodu jak śmieć, bo po co komu maleńka kotka...
Kim trzeba być, by dopuścić się takiego czynu?
Jestem oburzona, że w dobie tak zwanej cywilizacji człowiek z tą cywilizacją ma niewiele wspólnego.
Kiedy zdarzają się takie historie, zaczynam zastanawiać się, dokąd ten świat zmierza...

Kotek zdąrzył odwiedzić weterynarza gdzie został zbadany i zaszczepiony.
Wygląda mizernie... chudzinka taka rozczochrana. Na oko 3 miesiące i niech tak zostanie.
Pięknie korzysta z kuwety, jeść też potrafi kulturalnie, choć widać że nie jadał często...
Najbardziej obawiam się czy zostanie zaakceptowana przez naszą Fionę - Lucynę, która też została przygarnięta dwa lata temu, jako siedmioletni kot, już niewygodny dla właścicieli.


Chciałam czarnego kocurka...


Wzięcie do domu kolejnego kota odkładałam ze względu na obecną kotkę. Kiedyś przeżyliśmy taką sytuację, gdzie stara kotka nie zaakceptowała nowego członka rodziny i wyprowadziła się na parter... tego samego domu oczywiście.
Wszystkie moje koty były wyjątkowe, ale z największą nostalgią będę wspominać Bazyla i Lucusia

Miał być czarny kocurek na cześć jednego z poprzednich, a jest kolorowa koteczka, jeszcze bezimienna...
Dam znać jak imię sie objawi, obiecuję.


22 komentarze:

czerwca 23, 2017

Wszystko wina kota, kubek dla autorki i pierwsza recenzja fajnej książki

Wszystko wina kota, kubek dla autorki i pierwsza recenzja fajnej książki

Namaluj mi kota


Basię znam od lat, poznałyśmy się w szkole, działając razem w radzie rodziców.
Dzieci jednak kiedyś dorastają...
Ścieżki rzadziej się krzyżują...
Ponownie wpadłyśmy na siebie, kiedy okazało się, że obie pasjonujemy się rękodziełem.

Namaluj mi kota na kubku, poprosiła mnie Basia i podesłała dwie fotki.
Na jednej był rudy kot, a na drugiej okładka książki z kotem, też rudym...
Kubek miał być prezentem dla jej ulubionej autorki z okazji promocji nowej książki.
Kurczę, ale wyróżnienie, pomyślałam... wyróżnienie dla mnie oczywiście :)

I tak powstał kubek zatytułowany ,,Wariacja na temat książki"


Wszystko wina kota!


Taki tytuł nosi najnowsza książka Agnieszki Lingas - Łoniewskiej.
Po książkę sięgnęłam z dwóch powodów... po pierwsze, przecież malowałam kubek dla samej autorki (wielka rzecz) po drugie, sama jestem miłośniczką wszelkich kotów, a to już naprawdę wyjaśnia wszystko :) 

Teraz o samej książce.

Tematem książki jest oczywiście miłość, najwdzięczniejszy z tematów :)
Ale zanim ludzie zorientują się, że właśnie im się to przytrafia i że są stworzeni dla siebie, czasem muszą odrobić kilka lekcji.
Główna bohaterka książki Lidka jest pisarką. Pisze jednak pod pseudonimem jako Róża Mak.
Lidka posiada trzy oddane przyjaciółki, Anetę, Tatianę i Karolinę, gdzie ta ostatnia to jej agentka, zajmująca się wszystkimi sprawami naszej bohaterki - autorki.

W książce są też faceci, a jakże i wszyscy bardzo istotni, więc o każdym dowiemy się w kolejnych rozdziałach. 
Poznamy sąsiada Lidki - Jeremiego, skrycie nazywanego surferem, Ariela informatyka, męża Anety - Michała, Jacka - przystojnego przedsiębiorcę. Jest też Sławek, nazywany Mistralem, z którym ma syna Kasjana. Istotną postacią będzie tajemniczy Jack Sparrow... i na końcu tytułowy kot Lidki - James.

Akcja powieści toczy się we Wrocławiu. Dzięki różnym perypetiom, możemy poznać kilka zakątków tego miasta. Wybierzemy się też w inne ciekawe miejsce... o którym Wam nie powiem, doczytacie sami :)
Będziecie mieli okazję zaznajomić się z gustami muzycznymi niektórych bohaterów, może warto będzie samemu posłuchać... 

Podsumowując.

Powieść romantyczno - komediowa, gdzie autorka w niesamowity sposób ukazuje siłę przyjaźni, narodziny miłości oraz wszystkie uczucia, emocje i rozterki z jakimi zmaga się na codzień większość kobiet. 
W tej książce każda czytelniczka odnajdzie kawałek samej siebie...

Osobiście polecam na weekend, nie ma mowy o nudzie :)

Więcej o samej autorce znajdziecie TUTAJ.


26 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger