Popularne posty

listopada 28, 2018

Życie mija jak sen.. więc żyjmy naprawdę i spotkajmy się kiedyś przy kominku z filiżanką herbaty...

Życie mija jak sen.. więc żyjmy naprawdę i spotkajmy się kiedyś przy kominku z filiżanką herbaty...

Apetyt na życie


Ostatnio doświadczam różnych skrajności... tak po prostu. 
To coś w rodzaju chodzenia po schodach, co któryś stopień... i to raz w górę, raz w dół.
Raz się uśmiecham, bo coś tam sobie wymyśliłam, by za chwilę poczuć lęk, czy dam radę, bo może to nie jest aż takie dobre, jak myślę... 
Jako urodzona optymistka przeganiam te głupie myśli na cztery wiatry, chociaż życie i tak ma scenariusze do rozdania.
Kolejny raz splot pewnych zdarzeń uświadomił mi, że tak naprawdę to niczego nie da się zaplanować... a komu się zdaje, że można, to tylko mu się zdaje... i to nie prawda, że wszystko co  dobre i złe przydarza się innym, bo ci inni to przecież także my.
Są radości, które niosą nadzieję i za moment wielki smuteczek, bo życie potrafi pokazać figę z makiem i to niespodziewanie.

Zagmatwałam, jak to ja...
U mnie wszystko w porządku i niech tak będzie jak najdłużej.
Smuteczki zawitały jednak na tyle blisko, że mocno mną wstrząsnęły i daję upust pisząc to wszystko, a że jest jak zwykle środek nocy, to wychodzi co wychodzi.

Sama nigdy nie umiałam planować długoterminowo, jeśli pojawia się jakiś pomysł, jego realizacja przebiega zazwyczaj spontanicznie.
Więc jeśli masz apetyt na życie, żyj naprawdę, żyj jak potrafisz najpełniej... 

  • bo akurat nie zawsze zapisujesz swoje genialne pomysły na kartce, a podobno każdego dnia conajmniej dwa takie wpadają nam do głowy i wtedy coś Cię może jednak ominąć.
  • bycie dobrym najpierw dla siebie to taki zdrowy egoizm, bo jeśli Tobie będzie dobrze, to wszystkim wokół także, pomyśl o tym. 
  • czego nie zgarniesz teraz, późnej straci na wartości albo się przedawni. Więc jak? Garściami?
  • nie trać czasu na czekanie, w trakcie oczekiwania też żyj i ciesz się tym co masz.
  • śmiej się, kiedy tylko nadarza się sposobność, śmech pozwala się zdystansować.
  • pozwól sobie na siebie, nie tylko dla siebie, niech inni też Ciebie doświadczą. 
  • omijaj szerokim łukiem tych, którzy w Ciebie wątpią, to są ich wątpliwości, nie Twoje.
  • kochaj
  • spełniaj marzenia.
  • nie bój się decydować.
  • nie bój się próbować.
  • nie bój się pomylić.
  • nie bój się żyć, nigdy nie wiesz ile jeszcze...

Przy kominku


A jeśli odważysz się na siebie, złapiesz życie za ogon i popędzisz za marzeniami, być może spotkamy się po latach z filiżanką herbaty przy kominku i uśmiechniemy do swoich myśli mówiąc...
-  dobrze to wszystko zostało rozegrane.

Przy okazji zostawiam Wam klimatyczną filiżankę z dzbankiem. Słoneczny komplet chyba pasowałaby do tego kominka i wieczoru wspomnień.
Jak Wam się podoba?


8 komentarzy:

listopada 11, 2018

Prezenty - jak wybrać, by cieszyć się dwa razy

Prezenty - jak wybrać, by cieszyć się dwa razy

Okazje



Okazji do wręczania prezentów jest ogrom, i właściwie z biegiem lat ich przybywa.
Wszycy lubimy je otrzymywać, ale także lubimy prezenty dawać.
Jeszcze kilka dekad temu nikt nie słyszał o walentynkach czy też dniu chłopaka... a teraz?
Kalendarz najeżony okazjami, sklepy zapełnione potencjalnymi prezentami kuszą promocjami...
Zabiegani ludzie poszukujący tych prezentów zazwyczaj na ostatnią chwilę, kupują często bez głębszego zastanowiena, a cieszą się najbardziej ludzie od marketingu, handlowcy i producenci.
Największe żniwo jest przed świętami.
Prezenty pod choinkę to chyba najmilsza okazja do sprawiania radości, bo rzadko kiedy zdarza się, by w tym czasie ktoś prezentu nie otrzymał, choćby najdrobniejszego.


Najtrudniejsze wybory



Z doświadczenia wiem, nie tylko własnego, że największą trudność sprawia nam wybór prezentów na specjalne okazje.
Teraz pytanie...
Które to są te specjalne okazje, i dlaczego są bardziej specjalne niż inne?
Tak naprawdę, to każda okazja jest wyjątkowa, jeśli jej taką rangę nadamy, nie mniej jednak inaczej wybiera się upominek na imieniny dla cioci, a inaczej prezent dla mężczyzny swojego życia, na przykład na urodziny :)
Z tego mejsca pozdrawiam Pana męża, którego na pewne urodziny udało mi się zaskoczyć, bo plan misternie uknuty udało się wdrożyć w 100%
Najważniejsze, by do tematu podejść z sercem i nie robć niczego na siłę, a już na pewno nie na ostatni dzwonek.
Czy wiecie, że statystycznie najtrudniej wybiera się prezent dla mężczyzny?
Bo my, kobiety potrzebujemy do szczęścia zazwyczaj więcej przedmiotów i drobiazgów niż nasi panowie. 
Czyli co?
Wychodzi na to, że faceci mają łatwiej ?
Nic bardziej mylnego, z natury to my jesteśmy te bardziej wybredne...
I tak się koło zamyka :) 
Chociaż te bardziej przebiegłe z nas, potrafią zasygnalizować swoje potrzeby, wręcz przemycić informację i dostać w prezencie swój ulubiony zapach, przy tym ślicznie się zdziwić, mówiąc... 
- kochanie, skąd wiedziałeś ?
A kochanie miało zakodowane podprogowo, że Cerruti różowe żonka uwielbia, a flakon na wyczerpaniu, ledwo kilka kropel na dnie...
I jak tu się nie ucieszyć, skoro marzenia się czasem spełniają, a kochanie ma święty spokój i błogi uśmiech zadowolenia na twarzy :)


Kiedy i dla kogo najtrudniej wybrać prezent?



Pomyślałam, że wypunktuję tu najczęstsze, statystyczne powody i okazje, które wymagają od nas głębszego zaangażowania w wyszukanie odpowiedniego prezentu i sprawiają najwięcej problemów przy podjęciu decyzji. Przecież zależy nam na zrobieniu przyjemności adresatowi całego przedsięwzięcia... licząc na jego uśmiech w zamian.
Przed Wami moja lista... nie wyssana z mojego palca, o nie...
Przez wiele lat pracując jako handlowiec, wyrobiłam sobie opinię na ten temat i podparłam wiedzę swą o najsolidniejsze badania wujka Google.
Liczę, że w komentarzu dodacie własne najtrudniejsze wybory do poniższej listy :)

- dla mężczyzny
- pod choinkę
- na mikołaja
- na dzień chłopaka
- na urodziny
- na imieniny
- na osiemnastkę
- na roczek
- na chrzciny
- prezenty ślubne
- dzień kobiet
- dla taty
- dla mamy
...i oczywiście wszelkie inne okazje, o których nie wspomniałam, bo każda okazja jest dobra.


Kiedy prezent cieszy dwa razy?


Nie wem jak Wy, ale ja osobiście uwielbiam robić prezenty. 
Różnie to u mnie wygląda z wyborem odpowiednich, nie mam też wypracowanego sposobu, ale zawsze robię to z sercem i radością.
Tak już mam, że kierując się raczej intuicją, staram się wyobrazić sobie moment, gdy obdarowany rozwiązuje wstążkę, odwija papier ozdobny i dobiera się do środka... 
...jeśli trafiłam, mina bezcenna, a moja radość podwójna :) 
Lubię zaskakiwać... ale tylko pozytywnie.
Często też wykonuję prezenty samodzielnie, takie dają dodatkową satysfakcję, jeśli przypadną do gustu adresatowi.


Sposób na trafiony prezent...


Trafić w gust z prezentem to sztuka, ale zapewniam, że łatwiej w ten gust trafić, niż na przykład szóstkę w lotto... 
Więc nie ma się co zniechęcach... grajcie dalej ;)
Oczywiście był to żenujący żart prowadzącego... 
A tak już powazniej.
Zazwyczaj przecież znamy osobę, którą chcemy czymś obdarować i możemy pokierować się wiedzą o jej gustach, oraz swoją intuicją i zaangażowaniem.
Nigdy nie kupujcie prezentu kierując się jedynie własnym gustem, chyba, że macie zadanie kupić coś bardzo oficjalnego, dla kogoś, kogo znacie mniej. Wtedy oczywiście sprawdza się klasyka i przyjęte standardy. 
Wracając jednak do sprawiania radości...
Kochani, zanim wyrzucicie kasę w ciemno, byle mieć z głowy, zastanówcie się czy warto.
Tu nie chodzi o faktyczną wartość prezentu. Tu liczy się znajomość tematu, liczy się człowiek, liczy się finał poszukiwań i radość obdarowanej osoby.


Jakie są cechy idealnie dobranego prezentu?


Nie jestem wyrocznią. Mogę jedynie subiektywnie wziąć temat na widelec... skoro już jestem w tym miejscu i zaczęłam rozbierać na części pierwsze wybieranie i kupowanie prezentów.
Zatem jaki ma być doskonały, idealnie dobrany prezent? 
- praktyczny
- wyjątkowy
- elegancki
- oryginalny
- personalizowany
- pomysłowy

Pomyślałam, że wystarczy zgrać choćby dwie cechy z listy, by taki zakup okazał się strzałem w dziesiątkę.
Sami sprawdźcie, co Wam wyjdzie :)
A jeśli dobrze nadstawicie ucha, kto wie... możecie trafić w prezent marzeń...


Personalizacja


W Kocikowej Dolinie tworzą się przede wszystkim personalizowane rzeczy.
Najczęściej maluje się dedykowana porcelana, ale malowały się także koszulki, szkło i butelki z winem na preznt dla nowożeńców.
Cieszy mnie, że rękodzieło nareszcie przeżywa swój renesans i zaczyna być doceniane, często wręcz pożądane. Sama jestem jego miłośnczką i wiem, że poszukując czegoś wyjątkowego, znajdę to wśród takich rzeczy. 
Będąc członkiem wielu grup rękodzielniczych, mam dostęp do tak unikatowych propozycji, że listę cech, którą udało mi się stworzyć w poprzednim punkcie, można zgrać w stu procentach. Wszystko zależy od tego, czego i dla kogo poszukujemy.
A czego klienci szukają w Kocikowej Dolinie?
Właśnie czegoś wyjątkowego, praktycznego, oryginalnego, eleganckiego, pomysłowego... ale przede wszystkim personalizowanego.
Czym jest ta personalizacja ?
Może to być kolor, może to być kształt, może to być grafika.
Najczęściej dochodzą jeszcze dedykacje, osobiste sentencje lub tylko komuś wiadome słowa klucze. 
Zanim powstanie cokolwiek, klient musi odpowiedzieć na szereg pytań, by można było zobrazować jego oczekiwania i trafić w gusta klienta i adresata...
Lubię takie wyzwania i jak dotąd nie miałam sygnałów, że coś poszło nie tak, choć za każdym razem drżę, czy moja wyobraźnia pokryje się z wyobrażeniem zamawiającego.

Dziś postaram się pokazać Wam kika najbardziej spersonalizowanych zamówień.
Za każdym z nich kryje się ciekawa historia, czasem wesoła, czasem nostalgiczna, niekiedy jest to zwieńczenie jakiegoś wydarzenia.
Z tych opowieści czasem wychodzi coś całkiem interesującego...


18 komentarzy:

października 31, 2018

Dobra książka na weekend - Beata Majewska - Zapisane w chmurze

Dobra książka na weekend - Beata Majewska  - Zapisane w chmurze

Wstęp...


Zacznę od tego, że zauroczyła mnie kolejna polska autorka i wiem, że sięgnę po wszystko, co wyjdzie spod jej pióra bez zastanowienia.
Nie umiem ująć w słowa co mi tak bardzo odpowiada, ale czytając literka za literką, dostrzegam jeszcze to, co jakby wisi pomiędzy. 
Z twórczością Beaty Majewskiej spotykam się po raz drugi i powiem Wam, że to spotkanie tylko utwierdziło mnie w tym zauroczeniu.
Książka ta, to kusicielka okładkowa, kusi apetyczną, nieco zastanawiającą ilustracją. 
Jako twórca własnych motywów i estetka, zwracam uwagę na takie rzeczy.
Kusi także druga strona okładki, a po przeczytaniu obiecującego tekstu, nie można się doczekać lektury...


Zapisane w chmurze


W moich rękach znalazł się egzemplarz recenzencki, zatem biorę trochę odpowiedzialności na siebie i postaram się zrecenzować książkę jak najlepiej.
Zapisane w chmurze to opowieść o miłości, poświęceniu, trudnych decyzjach i niełatwych wyborach... 
Ale od początku.
Magda, z zawodu nauczycielka geografii, dziewczyna tuż przed magiczną czterdziestką, zaczyna zdawać sobie sprawę, że w jej życiu czegoś zaczyna brakować. 
Jej mąż skupiony na swej firmie i zarabianiu pieniędzy, nie zauważa, że nad ich małżeństwem wisi coś nedobrego.
Kobieta postanawia zrobić coś dla siebie, coś, czego dotąd nie robiła... znalazła przewodniczkę, spakowała się i wyruszyła w podróż życia. Jako cel podróży obrała Rumunię.
Na miejscu okazuje się, że zamiast z przewodniczką, ma wyruszyć w tą podróż z Julianem,  młodym, przystojnym mężczyzną.
Początek znajomości nie wróżył niczego dobrego, mimo to, podróż się rozpoczyna, podróż która stanie się jedną z najważniejszych dla obojga.
Chcecie więcej?
Koniecznie sięgnijcie po tą powieść.
Dzięki autorce i bohaterom, znajdziecie się w Rumunii jakiej nie znacie.
Beata Majewska ma cudowne pióro i jakąś prawdę w pisaniu. Z ogromną przyjemnością się ją czyta.
Bez zbędnych ozdobników pisze o miłości, o namiętności, wyborach i nadziei na przyszłość.

Zapisane w chmurze jest książką dla każdej z nas, takie historie dzieją się blisko...
Moja ocena - 10/10


9 komentarzy:

października 29, 2018

Nocne pisanie i nocne malowanie w Kocikowej Dolinie

Nocne pisanie i nocne malowanie w Kocikowej Dolinie

Nocą...


Lubię kiedy normalni ludzie śpią, kiedy nikt ode mnie niczego nie oczekuje, kiedy nic mnie nie rozprasza i mogę pobyć w tym swoim świecie...
No może kot, który akurat urządza sobie toaletę przed snem na środku pokoju.
Trochę należy mi się opieprz za niesystematyczność w pisaniu i publikowaniu, bo to, że nie piszę często, nie znaczy że nie dzieje się nic...
Wręcz przeciwnie, dzieje się dużo więcej i w pewnym momencie zastanawiam się jak to pukładać.
Remont swoją drogą. Parter w połowie nie istnieje.
Od zawsze chciałam być człowiekiem wolnego zawodu.
Dobrze brzmi, prawda?
Sama sobie sterem i okrętem...
Do sterów to ja zawsze byłam pierwsza, intuicyjnie rozpoznaję kierunek, w jakim mam podążać. Będąc kobietą, która nie lubi ram ani ograniczeń, mapę tej wyprawy będę tworzyć sobie w trakcie tego rejsu.
Uchylę dziś rąbka tajemnicy.

O Kocikowej Dolinie


Kocikowa Dolina zaistaniała sobie kiedyś w mojej głowie.
Pomyślałam, żeby nadać jakiś kształt temu, co w zaciszu domowym pozwalało rozwijać tą część mnie, która się właśnie budziła.
Po jakimś czasie wpisała się w blogowy świat, gdzie została przyjęta z życzliwością. 
Dobre słowo to woda na młyn.
Sporo tej wody upłynęło od tamtego czasu.
Wszyscy, którzy tu zaglądali i odwiedzają mnie do dziś, przyczynili się, do rozwoju tego miejsca i równocześnie do mojego własnego rozwoju.
To Wy mi na to wszystko pozwoliliście, za co dziekuję z uśmiechem.
Na wszystko jest odpowiedni czas i nigdy nie jest na nic zbyt późno.
Dziś  Kocikowa Dolina coraz wyraźniej rysuje się na planie fizycznym.
O tym jednak nieco później, obiecuję :)


Coś malowanego...


Zawsze starałam się łączyć tekst z wizją
Nocne pisanie, takie trochę w skrócie miało być, wyszło jakieś dłuższe.
Co ja tu dziś mogę na tę okoliczność zaprezentować?
Pewnie wszystko, biorąc pod uwagę godziny, w jakich powstają, moje z pasji tworzone i potrzeby serca malowane dzieła przeróżne...
Po namyśle stwierdzam, że pokażę Wam kota... 
Pasuje?
Znacie go?
Taaak... dobrze myślicie, to ten kot, z tej krainy właśnie :)
Zawsze chciałam się z nim zmierzyć, a autorowi pierwowzoru czapki z głów za pomysł.


14 komentarzy:

października 26, 2018

Karolina Wilczyńska - Owoce miłości... książka na weekend

Karolina Wilczyńska - Owoce miłości... książka na weekend

O książce


Koniec.
Kolejna książka zamknęła swoje podwoje.
To było moje pierwsze spotkanie z pisarstwem Karoliny Wilczyńskiej. 
Tak naprawdę, to od niedawna raczę się literaturą kobiecą z taką częstotliwością, bo w moje dłonie trafiają powieści do zrecenzowania... a ja, jak to ja... staram się robić to z sercem, bo może kogoś zainspiruję. Do tego mam wymówkę, by sobie poczytać :)

Owoce miłości to wielotomowa powieść obyczajowa.
Do mnie trafiła ostatnia część historii...

Autorka zaprasza nas  na ulicę Kwiatową, gdzie spotkamy cztery bohaterki - Wiolę, Malwinę, Różę i Lilianę.
Opisywana ulica Kwiatowa znajduje się w Kielcach i tam właśnie przeżywają swoje rozterki, radości i smutki,  przyjaciółki z jednego bloku.
Obojętnie co też zafunduje im los, one zawsze są na podorężu z dobrą radą, wsparciem psychologicznym i obecnością...
Wiola, to matka trójki dzieci, która poświęcając się swym pociechom, zagubiła siebie i kiedy zdaje sobie z tego sprawę, zaczyna zmieniać różne rzeczy.
Będzie się działo...
Malwina jest w trakcie przygotowań do ślubu.
Tutaj poruszane będą tematy ważne i ważniejsze... kto będzie silnejszy, matka, czy córka?
Liliana - kobieta interesu, tak zwana twarda sztuka poukładana zawodowo, ale kiedy w grę wchodzą uczucia... nieco spuszcza z tonu.
Chcecie wiedzieć dlaczego? Sięgnijcie po czwartą część powieści.
Róża... ech...  delikatna, poszukująca świętego spokoju, w ciąży... czy jest coś, co pozwoli Róży znowu zakwitnąć?  Czy zaufa ponownie mężczyźnie?

Jedynym sposobem by odnaleźć odpowiedzi na te pytania i dać się wprowadzić w świat tych czterech kobiet, jest sięgnięcie po książkę, którą Wam przedstawiam.
Po lekturze ostatniej części, chcę sięgnąć po wcześniejsze.

Autorka porusza tematy życiowe, często tak bardzo nam bliskie.
Mądra, pełna ciepłych uczuć, dobrych rozwiązań, skłaniająca do obiektywizmu książka, pisana świetnym językiem literackim, zapewni Wam kojący relaks.
Nie musicie znać wcześniejszych perypetii bohaterek, by z przyjemnością zagłębiś się w lekturę ostatniego tomu... ale...

Na końcu książki widnieje taki napis:

                                                                KONEC
                                                   A może nowy początek?

To bardzo obiecujące zakończenie... zostawia nadzieję na ciąg dalszy :)
Moja ocena - 10/10


7 komentarzy:

października 20, 2018

Filiżanki dla par... małe bujanie na porcelanie i coś o zmianach

Filiżanki dla par... małe bujanie na porcelanie i coś o zmianach

 Zmiany...


Kiedy powstawało to miejsce, kompletnie nie miałam pojęcia jaki scenariusz ktoś tam dla mnie przygotował i dokąd mnie to wszystko zaprowadzi.
Plan był taki, że nie ma planu i to właśnie był plan...
Początki zawsze są nieśmiałe. Chcecie, to zerknijcie jak to się zaczęło TUTAJ i TUTAJ
Wiele się wydarzyło od tamtego czasu, ale to przecież naturalne, to znaczy że człowiek się rozwija, działa i wciąż tworzy swoją rzeczywistość.
Pisałam Wam, że dzieje się u mnie trochę ważnych rzeczy, przez co blogowanie ciut zwolniło.
Zmiany, które dzieją się na kilku płaszczyznach mam nadzieję, że nieco mnie usprawiedliwią... ale widzę je w kolorach, tak jak lubię.
Na razie mogę już powiedzieć, że anioł stróż czuwa i jak dotąd wciąż trafiam na zielone światło.
Jeszcze trochę enigmatycznie to brzmi, ale kiedy dopnę ostatni guziczek, pochwalę się efektami.


Bujanie na porcelanie...


Temat zmian jest znany każdemu, bez nich przecież byłoby nudno.
Jedną z najważniejszych zmian w życiu to ślub... 
W pracowni, w sezonie ślubów powstają między innymi personalizowane filiżanki dla par. Zazwyczaj okazują są miłym prezentem.
Dziś pokażę Wam kołyszący zestaw dla dwojga... 


16 komentarzy:

października 08, 2018

Sekrety i kłamstwa - Sylwia Trojanowska czyli kolejna książka do polecenia

Sekrety i kłamstwa - Sylwia Trojanowska czyli kolejna książka do polecenia

Myśleć pozytywnie


Ostatnio mam mniej czasu na blogowanie. Dzieje się trochę różnych rzeczy, które przecież wymagają uwagi, a ja mam nadzieję, że wszystko będzie się układać po mojej myśli.
Zawsze powtarzam, że myśl tworzy rzeczywistość... no to myślę tylko pozytywnie :)
Pierwszą sprawą która mnie zajmuje, jest zaplanowany mały remont, który okazuje się być remontem przez duże ,,R''
Uzbrajam się w cierpliwość i będę udawać, że nic mnie nie wkurza... nawet tumany kurzu i jazda na  mopie. Mój Pan mąż zamienia powoli część parteru w gruzowisko... 
Na szczęście istnieją książki, które w takich sytuacjach potrafią teleportować nas w inne miejsce.
Autorka książki, którą Wam tu przedstawię, też jest pasjonatką pozytywnego myślenia...
Jest nas więcej jak widać :)


Książka do polecenia


W moje ręce trafiła kolejna książka wydana przez Czwartą Stronę...
Lubię naszych rodzimych autorów, sięgam więc chętnie po kolejną propozycję tego wydawnictwa. 
Tym razem jest to powieść Sylwii Trojanowskiej o tajemniczym tytule Sekrety i kłamstwa.
Piękna okladka kusi by po nią sięgnąć, a tył książki zachęca by ją otworzyć.

Otworzyłam...
... i zamnęłam dopiero, gdy dotarłam do kilku słów od autorki.
Ta powieść to prawdziwy teleporter, który nie dość, że przenosi w inne miejsce, to co jakiś czas cofa nas o osiemdziesiąt lat wstecz, by uchylić rąbka tajemnicy z tamtych czasów.
Książka wciąga od pierwszych zdań. 
Autorka zadbała o niebanalny wątek, zgrabnie przeplatając współczesne wydarzenia z historią Szczecina z okresu drugiej wojny.
To opowieść o młodej kobiecie, która powraca po latach w rodzinne strony, by pojednać się ze swym dziadkiem. Poznając jego tajemnicę, wyrusza w podróż sentymentalną.
Książka napisana jest świetnym językiem, w stylu jaki lubę, czyta się ją jednym tchem, a każda strona zachęca do czytania kolejnej... 
Autorka serwuje nam gamę uczuć, uśmiech, dobre dialogi i oraz obietnicę, bo to pierwszy tom czegoś większego, zatem nie pozostaje nic innego, jak poczekać na dalszy ciąg :)
Moja ocena - 10/10 dla powieści obyczajwej.


8 komentarzy: