Popularne posty

października 08, 2018

Sekrety i kłamstwa - Sylwia Trojanowska czyli kolejna książka do polecenia

Sekrety i kłamstwa - Sylwia Trojanowska czyli kolejna książka do polecenia

Myśleć pozytywnie


Ostatnio mam mniej czasu na blogowanie. Dzieje się trochę różnych rzeczy, które przecież wymagają uwagi, a ja mam nadzieję, że wszystko będzie się układać po mojej myśli.
Zawsze powtarzam, że myśl tworzy rzeczywistość... no to myślę tylko pozytywnie :)
Pierwszą sprawą która mnie zajmuje, jest zaplanowany mały remont, który okazuje się być remontem przez duże ,,R''
Uzbrajam się w cierpliwość i będę udawać, że nic mnie nie wkurza... nawet tumany kurzu i jazda na  mopie. Mój Pan mąż zamienia powoli część parteru w gruzowisko... 
Na szczęście istnieją książki, które w takich sytuacjach potrafią teleportować nas w inne miejsce.
Autorka książki, którą Wam tu przedstawię, też jest pasjonatką pozytywnego myślenia...
Jest nas więcej jak widać :)


Książka do polecenia


W moje ręce trafiła kolejna książka wydana przez Czwartą Stronę...
Lubię naszych rodzimych autorów, sięgam więc chętnie po kolejną propozycję tego wydawnictwa. 
Tym razem jest to powieść Sylwii Trojanowskiej o tajemniczym tytule Sekrety i kłamstwa.
Piękna okladka kusi by po nią sięgnąć, a tył książki zachęca by ją otworzyć.

Otworzyłam...
... i zamnęłam dopiero, gdy dotarłam do kilku słów od autorki.
Ta powieść to prawdziwy teleporter, który nie dość, że przenosi w inne miejsce, to co jakiś czas cofa nas o osiemdziesiąt lat wstecz, by uchylić rąbka tajemnicy z tamtych czasów.
Książka wciąga od pierwszych zdań. 
Autorka zadbała o niebanalny wątek, zgrabnie przeplatając współczesne wydarzenia z historią Szczecina z okresu drugiej wojny.
To opowieść o młodej kobiecie, która powraca po latach w rodzinne strony, by pojednać się ze swym dziadkiem. Poznając jego tajemnicę, wyrusza w podróż sentymentalną.
Książka napisana jest świetnym językiem, w stylu jaki lubę, czyta się ją jednym tchem, a każda strona zachęca do czytania kolejnej... 
Autorka serwuje nam gamę uczuć, uśmiech, dobre dialogi i oraz obietnicę, bo to pierwszy tom czegoś większego, zatem nie pozostaje nic innego, jak poczekać na dalszy ciąg :)
Moja ocena - 10/10 dla powieści obyczajwej.


5 komentarzy:

września 28, 2018

Cztery pory roku... rozważania o czasie i porcelana urodzinowa Violi

Cztery pory roku... rozważania o czasie i porcelana urodzinowa Violi

Czas...


Czymże jest tak naprawdę?
Jaka jest definicja czasu i która jest prawdziwa?
Człowiek od zawsze stara się go zmierzyć, określić, podzielić, pojąć... tylko ujarzmić jeszcze nie potrafi, chociaż...jest tu wiele znaków zapytania, bo kto wie , czy gdzieś, coś, ktoś... 
Na przestrzeni dziejów spierali się ówcześni mędrcy w tej kwestii, fizycy oraz filozofowie. 
Newton, Einstein, Arystoteles i Platon. Kto ma rację?
Jako że bywam niepoprawną romantyczką, lubię teorię św. Augustyna. Według niego czas jest bezcenny i nierozłączny ze zmianą, stanowiący pewien wymiar świata materialnego i wiąże się z przemijalnością... jakoś znajomo to brzmi, prawda? W końcu tak uczono nas postrzegać świat...
Choć najbardziej prawdopodobną teorią jest myśl fiozoficzna Martina Heideggera, który napisał w ,,Sein und Zeit'' - czas nie ,,jest,, obecny ani w podmiocie, ani też w przedmiocie, nie jest wewnątrz bytu, ani na jego zewnątrz i ,,jest,, on ,,wcześniej,, od wszelkiej subiektywności, ponieważ stanowi warunek możliwości nawet dla owego ,,wcześniej,, .
Jak wiec w ogóle ,,jest''?

Dobrze, że wolno nam postrzegać śwat po swojemu i z biegiem czasu sami decydujemy w co wierzymy, w czas liniowy czy może jednak nieliniowy, który pozwala zerknąć w czwarty wymiar...

Czasem mam różne zajawki i tak sobie lubię sięgnąć głębiej :)


Cztery pory roku 


Dziś skupmy się na czasie, który natura sama dzieli na dzień i noc, oraz cztery pory roku w naszym klimacie... gdzie akurat mamy cudowną, złotą polską jesień.
Niedawno z żalem żegnałam lato, a tu zanim się obejrzymy, zima nas będzie czarować bielą i znowu z niecierpliwością szukać będziemy oznak wiosny... 
Rok za rokiem te zmiany następują coraz szybciej, od kilku lat mówi się, że czas na ziemi zaczął przyspieszać. 
Ponoć najłatwiejszym sposobem by niekiedy wyjść poza ten czas liniowy i zwiać od tego nienaturalnego pędu w jakm żyjemy, dla zabawy, chociaż w weekendy nie korzystać z zegarów. Wsłuchać się w rytm własnego ciała i zyskać wiecej czasu do przeżycia... Poczuć wibracje ziemi...
Co Wy na to? 

Porcelana urodzinowa 


Viola zamarzyła o wyjątkowym prezencie urodzinowym i już od początku roku zapowiadała mi co mnie czeka. 
Okazuje się, że czas pędzi i nie będę już powtarzać jak... a ja jak ci drogowcy, których zima zaskakuje co roku.
Skąd ten cały dzisiejszy wpis o czasie?
Przez klejne urodziny Violi, jej pomysł na temat porcelany i moje zaskoczenie, że to ostatni dzwonek był...
Duuuużo pracy i duuużo zdjęć, a oto efekty :


31 komentarzy:

września 19, 2018

Pinokio, atak znaków zapytania i filiżanki dla pary...

Pinokio, atak znaków zapytania i filiżanki dla pary...

Pisać z sensem


Kiedyś sobie wymyśliłam, że na blogu będę zostawiać jakąś historyjkę z życia... niekoniecznie własnego oczywiście, a później będę przechodzić do części dla wzrokowców, mianowicie zdjęć tego, co powstaje w pracowni. 
Ze zdjęciami problemu to ja nie mam, zwłaszcza w kwestii ilości, z powstawaniem różności w sumie też... 
Nieco gorzej to wygląda, kiedy poczytam teksty innych i później atakują mnie znaki zapytania.
Wyobraźcie sobie... taka sytuacja...
Całkiem świeża, bo dzisiejsza... wpadłam na post jednego z moich ulubionych blogerów i po prostu płakałam ze śmiechu.
O losie. Jakże ja się śmiałam... i tu proszę Państwa, w tym miejscu właśnie, dopadły mnie te znaki zapytania, czyli wątpliwości w kwestii pisarstwa jakie tu uprawiam.
Tam gość o papierze toaletowym i owacje na stojąco, nie wyłączając moich oczywiście, a tutaj Kaśka oczy przeciera, czoło marszczy i mądrości wśród zmarszczek na nim szuka...
Jak żyć? 
Powiedzcie, no jak?
Myślicie, że z czasem pióro się wyrabia na tyle, że zasiądę, stuknę paznokciami w klawiaturę i tekst zwiewny, niebanalny popłynie? 
Bądźcie jak Pinokio... proszę Was... co tam nos... 😆😅😄


Filiżanki dla pary


I teraz to już się całkiem zakałapućkałam, bo jak mam połączyć tego Pinokia z filiżankami dla pary nowożeńców?
Macie pomysł?
O porcelance tyle, że pomysł na nią był oczywisty, bo adresatką była wyjątkowa kobieta i temat sam się nasunął...
...ale co dalej z tym Pinokiem to nie mam pojęcia.
Przechodzimy więc do części dla oglądających.


27 komentarzy:

września 08, 2018

Do zakochania jeden rok - Joanna Szarańska czyli kolejna książka na weekend

Do zakochania jeden rok - Joanna Szarańska czyli kolejna książka na weekend

Do zakochania jeden rok...


Wzięłam się za czytanie i praktycznie natychmiast zostałam wciągnięta przez autorkę w perypetie zwariowanej Zojki.
Mało tego... 
Książka ta jest kontynuacją pewnego cyklu, więc po przeczytaniu tej, szczerze zapragnęłam sięgnąć po część pierwszą, a tu wkrótce pojawi się trzecia.
Ale do rzeczy.
Zojka jest młodą, ambitną dziennikarką, która mając na swym koncie pracę w konkurencyjnym wydawnictwie, bez problemu znalazła zatrudnienie w obecnym, gdzie ambitna szefowa stawia coraz wyższe wymagania.
Jak na wydawnictwo przystało, chcą być we wszystkim pierwi i lepsi.
Nagle temat sam się pojawia... i to na własnym podwórku...
Stało sie coś strasznego.
Zaginęła babcia Łyczakowa.
Podejrzenie pada na biuro matrymonialne.
Babunia już nie taka młoda, a tu taki trop... 
I teraz historia na dobre się zaczyna rozwijać... albo wikłać, jak kto woli :)
Kochani.
Przed Wami nic ninnego, jak komedia kryminalna z romantycznym wątkiem w tle.
Historia zbudowana w tak smaczny sposób, że chętnie się czyta i prosi o jeszcze.
Autorka funduje wysublimowany humor, a tym samym dobrze spędzony czas.
Jak zwykle nie opowiem i nie streszczę Wam książki, bo nie zamierzam pozbawić przyjemności odkrywania tajemnicy oraz własnej oceny.


Książka na weekend


Czy ta książka nadaje się na weekendowe czytanie?
Jak najbardziej tak.
Szczerze powiedziawszy czekam na kolejny tom, bo coś mi się wydaje że Zojka znajdzie swoje przeznaczenie... czego jej życzę z czystej sympatii...

Moja ocena?
Jestem na tak :)
Ci, którzy doceniają humor z wyższej półki i styl, nie zawiodą się.


                                                         Przyjemnego czytania

                Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona oraz autorce :)






6 komentarzy:

września 06, 2018

Słodkiego, miłego życia - sezon ślubów trwa i coś wyjątkowego na prezent

Słodkiego, miłego życia - sezon ślubów trwa i coś wyjątkowego na prezent

Żono moja


Kiedyś to ja  uwielbiałam wesela. Niekoniecznie same śluby.
Po za moim własnym oczywiście, większość była oczekiwaniem na ciąg dalszy.
Wesele to było coś...
Rodzina w komplecie, tradycyjnie rosołek i całonocne szaleństwo przy muzyce i przednich trunkach.
A dziś...
Wciąż te wesela uwielbiam, ale jakoś coraz więcej z nich pamiętam :)
Z każdego mam fajne wspomnienia, bo pamięć wciąż dopisuje, ale żeby aż taką jasność osiągnąć?
Wychodzi na to, że z wiekiem to ta pamięć coraz lepsza jakby...
Co prawda nie sadzają już przy stole z młodzieżą, bo oni za głośni są przecież, a tu człowiek nie dość że coraz lepszą pamięć ma, to przecież i słuch doskonały, a okulary bardziej dla podkreślenia urody i wdzięku się zakłada... taka moda...
Taka jakaś uważność z czasem się wyrabia, bo z pewnością nie o PESEL tu chodzi.
Tak, to jest chyba odpowiednie określenie.
Uważność.
A to, że piękna oprawa ślubu, a to że zespół wyjątkowo świetnie gra - Słodkiego, miłego życia, ale trzeba posłuchać najpierw, dopiero później poszukać chętnego do tańca... a to, że taka jedna ciotka wciąż w tej samej kiecce, a  druga przytyła i teraz szybko trzeba przemyśleć, która bardziej, ja czy ona :)
Uważność... nawet uważam, że z alkoholem się zaprzyjaźniłam i nie przeszkadza mi, że inni mogą go pić, a ja nie muszę ;)
Ale kiedy nagle, w połowie wesela zabrzmi... Żono moja, hit wesel ostatnich lat... już nie ma wyjścia, pląsy zacząć czas...


Coś wyjątkowego


Wstęp przydługi mi tu wyszedł, ale trzeba było wejść w temat, by zaprezentować Wam kolejne propozycje porcelanowych pamiątek dla nowożeńców.
Jeśli będzie Wam mało, to wcześniejsze znajdziecie TUTAJ oraz TUTAJ i jeszcze TUTAJ i TUTAJ...  reszta pod etykietą - dla pary młodej :)
Dajcie koniecznie znać czy Wam się podoba.


11 komentarzy:

sierpnia 30, 2018

A mi jest szkoda lata i nostalgiczny kubek z wiatrakiem

A mi jest szkoda lata i nostalgiczny kubek z wiatrakiem

Lato


Kilka dni temu poczułam w powietrzu zapowiedź jesieni.
To się wie... Wychodzisz z domu i nagle świat pachnie inaczej.
Jakiś żal mnie ogarnął i poczucie straty. Może dlatego, że czas tak szybko płynie, a ja wciąż nie jestem gotowa na to tempo...
Człowiek sobie tyle naobiecuje, a później robi zupełnie inne rzeczy, i chociaż robi ich nie mało, to  i tak mu szkoda, że może można było przeżyć jeszcze coś innego.
Zachłanność na życie?
Tak.
Coś w tym jest.
I tutaj kolejny raz wychodzi na jaw podwójne życie jakie większość z nas prowadzi... to jedno w głowie i to drugie na planie rzeczywistym. Pisałam kiedyś coś o podwójnym życiu.
Kolejny raz wychodzi na to że... trzeba działać, nie odkładać niczego na tak zwane kiedyś.
By kolejny raz wychodząc z domu, poczuć jesień i ucieszyć się że nadchodzi :)

Czego mi żal?
Żal mi tych wszystkich letnich biesiad, które się nie odbyły.
Szkoda mi wszystkich spotkań, które nie doszły do skutku.
Żal mi tych rowerowych wypraw, na które się nie wybrałam.
Szkoda mi mojego kochanego wybrzeża, którego ne odwiedziłam tego lata.
No dobrze... wystarczy tego użalania :)
Przecież działo się innych wiele rzeczy i podróże nie zawsze mają północny kierunek.
Na szczeście zapowiada sie wspaniały wrzesień... co prawda bardzo pracowity, ale może nadrobię coś z tego, o czym napisałam...
Więc rozkładam ramiona jak wiatrak i zaczynam działać, zostało przecież jeszcze kawałek tego lata.


Kubek z wiatrakiem


Pasuje mi ten kubek do dzisiejszego wpisu. Malowany jakiś czas temu, doczekał się publikacji.
To jeden z tych kubków, które są dla mnie wyjątkowe, które mają w sobie energię większą niż inne i nie umiem odpowiedzieć dlaczego. Ten magiczny wzór podesłany przez klientkę, od początku miękko się dał malować... 
Co o nim myślicie?


15 komentarzy:

sierpnia 24, 2018

Książka na weekend - Dziennik przetrwania Małgorzata Mroczkowska

Książka na weekend - Dziennik przetrwania Małgorzata Mroczkowska

Wstęp...


Dziś kolejna propozycja na weekendowy relaks.
Przed Wami książka Małgorzaty Mroczkowskiej - Dziennik przetrwania. Zapiski niedoskonałej matki. 
Premiera tej powieści dla kobiet odbyła się 18 lipca, więc minął już ponad miesiąc, jak daje uśmiech i nadzieję innym matkom na pełny etat.
Kiedy wziełam ją do ręki, przeraziła mnie ilość stron oraz temat, bo moje maleństwa już mi nieco dorosły, pomyślałam więc... co może wnieść nowego taka książka w moje życie?
I tu zostałam mile zaskoczona.
Kiedy zaczęłam czytać, szybko okazało się, że wszelkie problemy matek na przestrzeni kilku dekad niewiele się zmieniły.
Zmieniły się okoliczności, krajobrazy i świat dookoła... ale matka i wszystkie role jakie pełni w życiu pozostają niezmienne...
Matka - człowiek do zadań specjalnych... czyli przy okazji najczęściej żona, guru, pielęgniarka, kucharka, sprzątaczka i jakby nie było - kobieta przecież. Te wszystkie zawody w pełnym wymiarze czasu pracy, a co do bycia kobietą...  cóż, wszystko zależy od tego, jak potrafi zagiąć czasoprzestrzeń.


Zapiski niedoskonałej matki


Bohaterką książki jest matka dwójki dzieci - Sylwia.
Kobieta, która intuicyjnie to wszystko jakoś ogarnia. Ogarnia jak najlepiej potrafi bycie mamą, żoną i jeszcze wszystkim, kogo tylko rodzina zapragnie, lub nagle zacznie potrzebować.
Książka porusza przeróżne tematy związane z wychowaniem dzieci, codziennością, realiami...
Myśląc, że nie znajdę w niej nic dla siebie, nie miałam racji...
Znalazłam poniekąd siebie sprzed lat.
Autorka miała niebanalny pomysł na konstrukcję książki, mianowicie... każdy rozdział napisany jest jako osobna historia i nawet kiedy pominiemy któryś niechcący, nie stracimy na fabule i możemy przeczytać go później.
Nigdy nie zdradzam treści książki. 
Powiem Wam tylko, że książka napisana jest z humorem, dystansem i niekiedy sarkazmem, ale porusza tematy absolutnie istotne i trafione w punkt.
Jest wiec temat ciąży, rozterek, porodu rodzinnego.
Jest rozdział o dobrych radach i cierpliwości, marzeniach o świętym spokoju i radzeniem sobie ze zwątpieniem... i o umiejętności zdystansowania się, by trwać i o czerpaniu radości z tego wszystkiego.
Polecam zdecydowanie.
Moja ocena 9/10


10 komentarzy: