Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obraz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obraz. Pokaż wszystkie posty

października 25, 2019

Historia jednej miłości... filiżanki dla dwojga

Historia jednej miłości... filiżanki dla dwojga

Jesienne powitanie


Witajcie po przerwie kochani

Kocikowa Dolina mimo zmniejszonej ostatnio aktywności blogowej, działa intensywnie, rozwija się i stara sprostać wyzwaniom.
Mam wrażenie, że ostatnio jestem wszędzie, bez przerwy i wciąż.
Bardzo trudno jest być wszędzie :) 
Kto zagląda do Kocikowej Doliny przez inne kanały, ten wie nieco więcej... oj, napiszę pewnie niezłe podsumowanie tego szalonego roku w grudniu.

Chociaż kocham literki i kropeczki, to tak samo kocham pędzle i farby i to, że mogę dzięki Wam przeżywać z Wami rozmaite historie, które przecież towarzyszą każdemu zamówieniu.
Kiedy zasiadam do pisania, zawsze obawiam się, żeby nie pisać banałów, żebyście czytali z zainteresowaniem... tu mam na myśli tych, którzy lubią poczytać, bo wzrokowcom zawsze mam coś do pokazania ;)


Historia jednej miłości...


Zacznę od tego, że nie wierzę w przypadki...
Jeszcze latem napisała do mnie przemiła Pani Karolina.
Bardzo jej zależało, żebym stworzyła komplet filiżanek dla bliskich jej ludzi, którzy stawiają ważne kroki w przyszłość.
Od słowa do słowa, czytając historię tych dwojga, w głowie powstawał zarys tego, co chciałam umieścić im, jako znak, że to już czas, jako amulet, który w jakiś sposób pomoże spojrzeć we wspólną przyszłość, pomoże uwierzyć...

Ona - piękna, młoda, pełna apetytu na życie, z psem u boku, zakochana w morzu i w nim.
On - ostrożny, po przejściach, marzący o wspólnym domu, z nadzieją patrzący w przyszłość.

Tych informacji otrzymałam nieco więcej, by móc spersonalizować tą porcelanę w taki sposób, by nabrała mocy sprawczej :) 
Dzieli ich tylko odległość...
W takich sytuacjach mam poczucie misji i w malowanie wkładam przesłanie.


Góra z górą się nie zejdzie...


Napisałam, że nie wierzę w przypadki, a nie rozwinęłam tej myśli.
Do sedna...
Zawsze po ustaleniach wszelkich, nadchodzi czas na wymianę potrzebnych danych i od słowa do słowa, okazało się że...
...filiżanki pojadą do miejsca, gdzie się wychowałam, spędziłam dzieciństwo i młodość, że pojadą w moje strony, gdzie została połowa mojego serca, a osoba, która jakimś cudem trafiła na mnie w tym jakże przepastnym i wielopłaszczyznowym świecie internetu jest związana z ludźmi, których znałam, z którymi też związane było moje życie.
I co?
Góra z górą się nie zejdzie, powiadają, a ludzkie losy się przeplatają...

A teraz pokażę Wam co powstało z opowiadań i mojej wyobraźni.



30 komentarzy:

czerwca 16, 2018

Projektowanie wnętrz, czyli jak dodać charakteru, kiedy charakteru brak i akrylowe koła ratunkowe

Projektowanie wnętrz, czyli jak dodać charakteru, kiedy charakteru brak i akrylowe koła ratunkowe

Ważne jest pierwsze wrażenie


Było tak.
Jechaliśmy do nowo wynajętego, cudownego mieszkania, tak myśleliśmy, pomóc nieco je ogarnąć, a przy okazji fajnie spędzić czas z naszą młodzieżą...
Mieszkanie w bliskim centrum, dwa pokoje z kuchnią i łazienką, z balkonu widok na zieleń w ogrodzie... nareszcie trochę prywatności, która się przecież należy, kiedy się studiuje i pracuje, a przy tym nie jest się już świeżakiem, ale starym krakusem niemal.

Zapakowani jak rodzina Floderów, bo przecież trzeba trochę domu, by można było stworzyć namiastkę swojego miejsca, zaułkami, osiedlowymi, krętymi uliczkami dotarliśmy do celu. 
Weszliśmy dziarskim krokiem i... zaniemówiliśmy.
Nie wiem co myślało każde z nas, ale myślało intensywnie.
Ze wszystkich cudowności tego miejsca, tylko lokalizacja była idealna.
Czekał nas niezły wypoczynek na mopie, w oparach detergentów i sztuczek cyrkowych...
W mojej głowie co jakiś czas okrzyk - ratunku ! (przecież nie przyznam się, że w duchu klęłam sierczyście, jak stary marynarz, więc niech zostanie ratunku)
W skrócie.
Było sprzątanie, pranie, meblowanie, szycie poduszek, dobieranie dodatków...
Po tygodniu wspólnych prac społecznych, jak za PRLu niemalże, bo w projektowanie i urządzanie wnętrza włączyło się wiele osób, chcąc nie chcąc dotarliśmy do końca naszych możliwości na ten czas.
Usiedliśmy na koniec zmęczeni, ale zadowoleni.
Mieszkanie nabrało charakteru.

Akrylowe koła ratunkowe

Opowieść może nieco nie wiadomo o czym, ale nie wdaję się w szczegóły, bo pozwolenia na ich opisywanie nie dostałam, a że późno jest okrutnie, to zostaje już w tej formie...  
Zmierzam do tego, że ta sytuacja zmusiła mnie do przeproszenia sztalugi.
Na prośbę syna, dla podkręcenia klimatu powstały dwa akrylowe koła ratunkowe.
Są gusta i guściki, wiem... 
A oto one.


41 komentarzy:

lutego 04, 2018

Lubię wracać, tam gdzie byłam już i kubki z Gdańskiem

Lubię wracać, tam gdzie byłam już i kubki z Gdańskiem

Na włóczęgę


Kiedyś, na którymś z blogów, natrafiłam na godny naśladowania pomysł, by raz w miesiącu zrobić sobie jakąś wycieczkę, czy też wyruszć w małą, większą lub całkiem dużą podróż.

Mając predyspozycje i duszę włóczykija, uznałam, że pomysł jest dla mnie idealny i wcale nie jest ważne dokąd się wybiorę, bo nawet miejsca, które już dobrze znam, oferują za każdym razem coś innego. 
Ponadto... lubię wracać tam gdzie byłam już...
No to styczeń mam zaliczony. 
Listę podróży otwiera Warszawa.
Był to mały wypad do stolicy, którą odkrywam wciąż od nowa i z przyjemnością wracam, jeśli mam okazję.
Każdy ma takie miejsca, które lubi. 
Ja do takich jakiś czas temu dodałam właśnie Warszawę.
Za co ją lubię?
Za przestrzeń, przyjaznych ludzi i świetną komunikację... a to już wystarczy, by lubić :)


Kubki z Gdańskiem


Wycieczka do Warszawy, a kubki z Gdańskiem?
A tak... bo mam okazję je Wam pokazać nareszcie.
Były prezentem od żony dla męża, który kocha swoje miasto i kolekcjonuje związane z nim gadżety.
Mam nadzieję, że przypadły mu do gustu...

Do Gdańska wybieram się w późniejszym terminie... 
Kto wie, co Wam wtedy tutaj zaprezentuję ;) Może na przekór widoki stolicy ?


19 komentarzy:

sierpnia 05, 2017

Jak Cię widzą tak Cię piszą i Kobieta w kapeluszu

Jak Cię widzą tak Cię piszą i Kobieta w kapeluszu

Pierwsze wrażenie


Co sprawia, że ludzie przypadają sobie od razu do gustu, a nad innymi relacjami trzeba popracować? Jak samemu być odbieranym pozytywnie?
Gdzie tkwi tajemnca sukcesu ?
Kiedyś myślałam, że to, czy ktoś mnie akceptuje, leży tylko po mojej stronie, że trzeba zabiegać, pielęgnować, starać się... 
Nic bardziej mylnego. 
Do pewnych wniosków dochodzi się jednak z czasem.
Wiadomo, że każdy z nas chce być lubiany, że miło jest mieć duże grono znajomych, a brak akceptacji może być destrukcyjny.

Od czego więc zacząć ?
Od zaakceptowania samego siebie, bycia w pełni sobą i korzystania z tych darów.
Codziennie głośno trzeba sobie mówić, że jest się takim, bo to najlepsza wersja jaka istnieje.
Ktoś powie egoizm... I dobrze. Bo żeby umieć kochać i akceptować innych, trzeba zacząć od siebie.
Co z tego, że komuś się to nie spodoba ?
Nie musi. To nie jego życie.
Co z tego, że nie oceni Cię tak jak chcesz ?
To jego ocena, nie Twoja...

Jak Cię widzą tak Cię piszą ?
Stereotypy wciąż królują. Łatwiej się ocenia, bo to wygodne. Każdy sądzi według siebie, ale w tym przypadku największą sztuką jest umiejętność pojmowania różnorodności :)
Dobre relacje są wtedy, gdy możemy pozwolić na przenikanie się energii... i czerpać z tego przyjemność. Kiedy nie zakłada się żadnych masek ochronnych bo jesteśmy bezpieczni.
Zaufajmy też intuicji... chemia albo jest od pierwszej chwili, albo nie ma jej wcale.
Oczywiście wciąż pielęgnuję relacje, bo dobrze jest czasem wyrazić na zewnątrz potrzebę kontaktu, jednak już nie za wszelką cenę... 
Ludzie przychodzą i odchodzą. Wierzę, że każdy kogo spotkałam, stanął mi na drodze po coś... Zostają Ci, którzy zostać chcą. 
Jeśli relacje nie są zakłócane niskimi pobudkami, mają szansę trwać. 
I takich sobie życzę.



Kobieta w kapeluszu


Poruszając temat pierwszego wrażenia, pokażę Wam obraz, którego tematem jest wizerunek kobiety...
Na pierwszy rzut bardzo pewnej siebie. Jednak nikt nie wie ile rozterek i niepewności może skrywać pod tym czerwonym kapeluszem...

Obraz malowany już dość dawno temu, zastanawiałam się czy jest co pokazywać, ale w końcu może posłużyć za jakiś tam kontrast w moim dorobku.




21 komentarzy:

lipca 11, 2017

Bo życie składa się z małych chwil i leśny klimat na porcelanie.

Bo życie składa się z małych chwil i leśny klimat na porcelanie.

Cieszyć się chwilą



Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Przecież nie każda chwila w życiu jest taka wspaniała.
Za dobrze by było...
Chociaż, czemu nie. 
Wszystko kwestia nastawienia. 
Są tacy, którzy mając wszystko, narzekają bo lubią... tak dla zasady, z przyzwyczajenia.
Inni, mając dobry wiatr i puste kieszenie, cieszą się właśnie tym wiatrem.
Szczęśliwcy, których wszechobecny Matrix nie jest w stanie wchłonąć, bo niewiele im trzeba do szczęścia.


Życie dostarcza nam różnych doznań, tak dla kontrastu. I tak jak po nocy dzień a po burzy słońce, tak po trudnych chwilach nadchodzą te dobre.
Celebrujmy właśnie takie, cieszmy się nimi z całych sił, bo nie wiadomo na jak długo ich wystarczy. Nie mam gotowej recepty na radość i nikogo nie zamierzam tutaj uczyć jak cieszyć się chwilą.
Każdy bierze co zechce. 
Wiem jedno.
Egoistycznie wybieram szczęście :)

Co mi daje radość? 
Chyba wszystko, co dać ją może.
Na pierwszym miejscu radość moich najbliższych, ludzie przyjaźni, rower i wiatr na twarzy, porzeczki na krzaku dorodne, namalowany nowy wzór na filiżance, muzyka... i kiedy czytam, kot, który mruczy przy nodze... 

Z takich chwil składa się życie... z maleńkich, często ledwie dostrzegalnych niuansów... 

Wystarczy czerpać :)



Leśny komplet



Każdy ma własne radości. 
Jedni kochają podróże, innym wystarczy kontakt z naturą i cisza lasu...
Małgosia wpadła na pomysł, by na czterdziestą rocznicę ślubu rodziców, podarować im ich ulubione chwile zatrzymane na porcelanie...

Tak powstał leśny klimat na komplecie porcelany, wzór autorski, stworzony na tą właśnie okoliczność. 


22 komentarze:

maja 10, 2017

Rozważania na bosaka i majowe bzy malowane

Rozważania na bosaka i majowe bzy malowane

Przymusowy wypoczynek


No to siedzę i naprawiam. 
Nie ma wyjścia, bo jak się stawiam, to krzyczą. 
Naprawiam to, co sobie sama zrobiłam, albo pozwoliłam sobie zrobić...
A wystarczy zamiast rozumu, posłuchać serca... ono wie co jest najlepsze, byle to wychwycić,  zanim w ten wewnętrzny dialog włączy się rozum łaskawca.
Żyjąc wbrew sobie, blokując swoje naturalne odruchy, fundujemy sobie walkę wewnętrzną, co skutkuje różnymi efektami specjalnymi :)


Rozwiązaniem jest pozwolić sobie na ,,Siebie '' 
Zaufać sercu, nie odkładać tego na później, spełniać marzenia własne,  nie cudze...
Dziś to taki dalszy ciąg o uważności z dodatkiem ogromnej ochoty na odkrywanie, radość bycia sobą i akceptację.



,, I kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie Twojemu pragnieniu"

                                                                                                           Paulo Coelho - Alchemik

Na bosaka...


...siedząc jak zawsze w narożniku mojej malinowej kanapy, zastanawiam się jak ocieplić tą majową noc. Zimne stopy nie pomagają...
Za oknem powinny już kwitnąć bzy, ale aura nie sprzyja.
To dlatego wrzucam te bukiety... może zawstydzi się ta pogoda i przestanie strzelać fochy :)











 
                                 Chociaż trochę tego wiosennego fioletu... szkoda że nie pachnie...


                                                           Z pozdrowieniami - Kasia
                                            






19 komentarzy:

marca 30, 2017

Kubek z logo dla Ewy, reakcja łańcuchowa i nowe znajomości

Kubek z logo dla Ewy, reakcja łańcuchowa i nowe znajomości

o Ewie



Internet upodobałam sobie od pierwszego kliknięcia i tak już zostało... Jego możliwości chyba nigdy nie przestaną mnie zadziwiać. Najbardziej cieszą mnie ludzie, ciekawią ich historie i pasje.
Tak poznałam Ewę, a potem kolejne niesamowite dziewczyny.
Ewa zajmuje się wspieraniem kobiet, które potrzebują motywacji do wydobycia z siebie tego, co mają najlepsze, swojego potencjału.
Jest mentorem rozwoju  i coachem, i jest w tym bardzo dobra.
Kiedy codziennie czytam jej wpisy, aż serce rośnie, ile energii ta kobieta ma do oddania i ile mądrych rozwiązań do przekazania.
Pięknie potrafi się tym dzielić a jeśli trzeba, to poprowadzić niemalże za rękę.
Z tego miejsca polecam zaglądać to niej (kliknij tutaj) bo warto.
O kolejnych ciekawych osobach i ich pasjach... w kolejnych wpisach



Kubek z logo i kolejne kopie :)



Dziś opublikuję kubek z ręcznie malowanym logo. Tego typu zamówienie zawsze będzie dla mnie wyzwaniem... to tylko ręka, oko i pędzelek...
Żeby nie było mi zbyt łatwo, do tego kubka domalowałam jeszcze dwa... i oba kopiowane z wcześniej już malowanych wzorów. 
Sami porównacie... że niby to samo a zupełnie inaczej :)





















7 komentarzy:

marca 29, 2017

Czasem coś na płótnie i obraz z bambusami

Czasem coś na płótnie i obraz z bambusami

Taki dłuższy dzień


Robię postępy, a jakże :) 
To co zaplanowałam wczoraj, dziś zostało wykonane. Obiecałam sobie, że dziś po powrocie z pracy posprzątam taras po zimie i zadanie zostało wykonane. Oczywiście nikt nie chwali... no to muszę sama...
Jak dobrze wstać rano i mieć taki długi dzień. 
Zdążyłam jeszcze być w kinie na wieczornym seansie. Kino też obiecałam... Dorocie, bo jej się lasu chciało...
A swoją drogą, film był doskonały. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji zobaczyć najnowszej perełki Agnieszki Holland ,,Pokot" to polecam.


Bambusy 


Wzmianka o tarasie zachęciła mnie do pokazania obrazu z bambusami. To na tarasie właśnie jest miejsce na sztalugę i pudło z farbami.
Malowany jakiś czas temu na podstawie tutorialu... farbami akrylowymi na płótnie, jak mnie poniosło, tak powstały dwa... duży i mały :)


                                                                                      duży

                                                                                 szczegóły

                                                                              wiecej szczegółów

                                                                                      mały
7 komentarzy:

marca 10, 2017

Przegonić samą siebie, kopiować samą siebie i wiejskie chaty na porcelanie

Przegonić samą siebie, kopiować samą siebie i wiejskie chaty na porcelanie

Myślałam, że nas zasypiesz postami na blogu


Właśnie to dziś usłyszałam od Karoli...
Ale jak to? Chcecie więcej?
Nawiązując do poprzedniego wpisu, na temat równoległej rzeczywistości...  w myślach robię wszystkiego dużo i prawie wszystko perfekcyjnie... to o co tutaj może chodzić?
Uśmiecham się :)
Wygląda jednak na to, że działalność trzeba będzie stanowczo rozszerzyć... do ,,Tu i Teraz''  :)
Nie ma wyjścia, trzeba samą siebie przegonić.
Skoro mówi że mało, to pewnie coś w tym jest...


Kopiować siebie i pierwsze maleństwo


Uwielbiam wyzwania, lubię tworzyć nowe rzeczy. Zazwyczaj zanim zabiorę się do pracy, szukam weny, inspiracji i dogodnej chwili...
Najbardziej odczuwa to mój osobisty Pan mąż ;)
Jednak kiedy już zacznę, godziny mijają niepostrzeżenie. 
Tak było z kompletem dla Zbyszka...
Miała być chata na filiżance, do tego spodek i koniecznie talerzyk na ciacho... Takie było życzenie :)
Nie było łatwo.
Ale...
Jeszcze trudniej jest kopiować samą siebie. Coś takiego zafundowała mi Beata... wrażliwa, piękna i wyjątkowa dziewczyna... 
No bo jak malować, by zrobić to wyjątkowo, by zrobić tak samo a równocześnie zupełnie inaczej?
Jak namalować kopię by nie kopiować? By pomiędzy liście drzew a chatę i studnię wpleść nieco siebie i dodać trochę klimatu adresatki?
Sami oceńcie...
Ale żeby nie było, że nie ma nic nowego... dziś wisienka na torcie... moje pierwsze maleństwo :)


                                                                   Filiżanka Beaty








     

                                                                   Komplet Zbyszka




  
                                                   
                                                        Naparstek, pierwsze maleństwo...






                                                     

















5 komentarzy:

lutego 24, 2017

Inspiracja L. Afremovem, namalowany kubek i pewien przełom

Inspiracja L. Afremovem, namalowany kubek i pewien przełom

Ulubiony...


Pamiętam chwilę, gdy powstawał ten kubek. 
Malowałam go nocą...
Od zawsze bylam sową, nocnym stworzeniem, które mając spokój, może oddać się tworzeniu (obojętnie co by wtedy nie powstawało) 
...sącząc wino, lekką ręką mieszałam farbę i pozwoliłam się ponieść nastrojowi :)
Rano sama byłam zaskoczona efektem swoich działań :)

Powstawało w tym czasie wiele prac na raz. 
Obie z Karolą szykowałyśmy się na Pruchnickie Sochaczki, coroczny jarmark rękodzieła. Wielki sprawdzian :)
Trzeba było z czymś tam pojechać... coś tam pokazać... pokonać niepewność i poddać się ocenie, co zawsze jest najtrudniejszym momentem dla kogoś, kto robi to pierwszy raz.
Dziś to ja już sama nie wiem (albo nie chcę się przyznać) czy to wino zadziałało ;) czy może ręka stała się pewniejsza... czy wszystko na raz...
Wtedy właśnie pierwszy raz pomyślałam, że może rzeczywiście umiem to robić...


Ważny...


Mój ulubiony kubek stał się podwójnie ważny, ponieważ brał udział w aukcji charytatywnej, organizwanej dla Olusia, by wspomóc jego walkę z nowotworem.
Wyobraźcie sobie, że wylicytowała go Beatka Beatki... ta sama od van Gogha :)
Ciekawe który malarz następny...







1 komentarz:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger