Odpowiedzialność za słowa
Tematy które poruszam na blogu najczęściej podrzuca mi życie.
Bywa, że rano nie wiem o czym będę pisać, zaglądam do tego mojego notesu z pomysłami i szukam iskry, jednak najprawdziwszym się jest, kiedy słowa same płyną. Na gorąco. Tak samo mam z malowaniem. Nigdy nie wiem co powstanie...
Po ostatnim poście, który wydawał mi się zbyt długi, a nie zamierzam tutaj nikogo zamęczać, pouczać czy trzymać na siłę, uświadomiłam sobie kolejną, ważną rzecz.
Moje miejsce nie jest już tylko moje...
Pisząc dla siebie, tworząc z serca, malując z ogromnej potrzeby i pozwalając by wszystko ujrzało światło dzienne, otwieram swoje drzwi każdemu, kto tylko do mnie trafi i cieszę się, jeśli zostaje na dłużej...
Ostatnie komentarze dały wyraz temu, że rzeczywiście ktoś to wszystko czyta, że nie jestem sama z tymi rozważaniami, że nie tylko mną targają podobne rozterki oraz to, że tematy są istotne i wciąż warto do nich wracać.
Do napisania tego wpisu natchnął mnie jeden z komentarzy... wręcz mnie rozczulił i uświadomił, że biorę odpowiedzialność za słowa, które czasem mogą komuś być drogowskazem...
Dziękuję Wam wszystkim za obecność.
Odpowiedzialności ciąg dalszy
Przy okazji tematu pokażę Wam kubusie, które rok temu malowałam Justynce i Jarkowi. Dlaczego to dobry moment by je pokazać? Bo ponad piętnaście lat temu wzięli odpowiedzialność za swoje słowa i trwają do dziś :) Motyw na kubkach mówi sam za siebie...
Pozdrawiam Was kochani :)
