Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ręcznie malowane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ręcznie malowane. Pokaż wszystkie posty

lipca 21, 2017

Potrzeba matką wynalazku i malowane koszulki Tymusia

Potrzeba matką wynalazku i malowane koszulki Tymusia

Pierwsza impreza


Co podarować na urodzinki małemu przystojniakowi, który wokół siebie ma stado ciotek, wujków, dwie babcie, dziadka no i zwariowanych na jego punkcie rodziców ?
W moim najbliższym otoczeniu dawno już nie było małych dzieci. 
Po moich, notabene już dorosłych przecież, długo, długo nic... 
Nic dziwnego, że kiedy pojawił się Tymuś, każdy chce mu dać gwiazdkę z nieba :)
Ale przecież nie o to chodzi...
Liczą się szczere chęci i pomysł.
Tymuś jeszcze za mały na kubek od cioci, więc ciotka pobiegła do Pepco i zakupiła na próbę dwie koszulki. Oczywiście większość  z nas ma przesyt standardów z sieciówek...



Koszulki po tuningu


Do tego by ozdobić jakąkolwiek koszulkę, najlepiej wybrać coś gładkiego. 
Projekt w głowie już tkwił a tu niestety zmiana planów. Okazało się że Pepco w tym czasie nie dysponowało niczym podobnym... 
Cóż było robić. Odszukałam konkretny rozmiar z tego co było.
Potrzeba matką wynalazków :)
Poniżej prezentuję te Pepcowe koszulki po tuningu.
Użyłam pierwszy raz farb dających efekt 3D
Sami zobaczcie co wyszło.



12 komentarzy:

czerwca 07, 2017

O drodze, celu i ślubne filiżanki

O drodze, celu i ślubne filiżanki

Marzenia



         ,, Nikt nie jest za stary na marzenia. Tak jak marzenia nigdy się nie starzeją''


                                                                                                         Lucy Maud Montgomery 



Czy w dzisiejszych czasach można pozwolić sobie na posiadanie marzeń?
Jeśli można, to co z ich realizacją?
Oczywiście nie mam na myśli tych rodem z bajki...  chociaż po namyśle, czemu nie ;) 
Dziś jednak  piszę tu o tych realnych, całkiem zwyczajnych.
Pamiętam jak bardzo marzyło mi się dotknięcie płótna pędzlem zamoczonym w farbie.
Zawsze jak ćma do światła, z zachwytem lgnęłam wszędzie tam, gdzie mogłam zobaczyć jak coś się tworzy...
Pewnie już wtedy rodziła się we mnie pasja  (coś o pasji tutaj)
Dziś to marzenie w pewien sposób spełniam, co prawda wiele lat minęło (przecież miałam o wiele ważniejsze sprawy) ale jednak... 
Do teraz, będąc w miejscach, gdzie bywają tłumy turystów, na przykład na Krupówkach w Zakopanem lub na Promenadzie w mojej ukochanej Ustce, nie umiem przejść obojętnie obok artysty, zawsze się zatrzymuję i patrzę... wtedy rozmowa sama się toczy a ja oglądam  te niepowtarzalne dzieła.
Tak poznałam Panią Alinę.
Jeśli będziecie mieli okazję być latem nad Bałtykiem, na usteckiej Promenadzie znajdziecie cudowne prace Pani Aliny.
Malowane temperą na tkaninie bajkowe obrazy skradły kedyś moje serce, a że tęsknię już za Ustką i wszystkim co z nią związane, to opowiadam przy okazji o osobie, która jest jej letnią wizytówką :)
Z tego miejsca pozdrawiam Pani Alino.

No dobrze, miało być o tych marzeniach...
Okazuje się, że zanim dotarłam do miejsca w którym jestem teraz, po drodze wiele się wydarzyło. Przede wszystkim spotykałam ludzi, dzięki którym nauczyłam się tyle... Jedni uczyli tego co piękne i dobre, inni ostrożnści, jeszcze inni gościli przez chwilę i szli dalej...
Droga, którą idę wciąż do przodu, to nic innego jak ciągły rozwój, realizowanie zadań, podejmowanie wyzwań, satysfakcja z małych rzeczy...
Sama radość jaką niesie ta wędrówka okazuje się być ważnejsza od tego, dokąd zmierzam...
Nie na darmo ktoś kiedyś gdześ powiedział... że to droga jest celem a nie sam cel.
I czuję, że coś w tym jest.



W drogę


Jak już tak sobie dziś piszę o tych marzeniach, o drodze i celu, to jest okazja by pokazać ślubne zestawy dla nowożeńców, jakie powstały niedawno.
Oni też wyruszają w drogę... mam nadzieję, że pijąc razem kawę z takich filiżanek, będą mieli możliwość zatrzymać się i zauważyć jak magiczną chwilę mogą celebrować. 



18 komentarzy:

kwietnia 19, 2017

O przemijaniu i kubek z zegarami

O przemijaniu i kubek z zegarami

Wszystko było wczoraj...


Kiedyś gdzieś przeczytałam, że nie należy trwonić życia na czekanie. 
Po głębszym zastanowieniu stwierdzam że, większość z nas to właśnie robi... 
Czeka...
Na osiągnięcie pełnoletności, na ukończenie szkoły, na wymarzoną pracę, na koniec dnia, na lepsze jutro, na księcia z bajki, na gwiazdkę z nieba, na to, aż dzieci podrosną, aż skończy się dzień, na lepszy czas...
Każdy z nas ma swoją długą listę oczekiwań.
A wystarczy po prostu zacząć żyć bardziej świadomie, bardziej uważnie, doświadczać i cieszyć się tym.
Nauczmy się zatrzymywać i zachwycać.
Nie mamy czasu na czekanie dla samego czekania... bo najcenniejsze, co posiadamy w życiu to przecież samo życie. Nie czekajmy, żyjmy, doświadczajmy, zauważajmy, smakujmy, czerpmy co najpiękniejsze...
Żeby jutro nie żałować, że wczoraj przeminęło...


A.Osiecka

...

Nie wierzę w to,
że wszystko było już,
pozwólcie mi
na jeszcze parę róż:
Jeszcze tylko raz pokochać,
ach, jeszcze jeden raz!
Nie pragnę wciąż
królewną z bajki być,
lecz serca dzwon
niech nie przestaje bić.
Jeszcze tylko raz pokochać.
ach, jeszcze jeden razi
W tę nową miłość
pobiegłabym tak,
jak rusza w drogę
księżyc i ptak,
tę nową miłość
umiałabym wziąć,
tak jak się bierze
rumianki do rąk.
Nie wierzę w to
że prześnił się mój czas,
pozwólcie mi
na jeszcze parę gwiazd:
Jeszcze tylko raz pokochać,
ach, jeszcze jeden raz!
Jeszcze tylko raz usłyszeć
szalony serca głos,
a potem - wielką ciszę,

a potem - noc...




Kubek z zegarami


Pisząc o przemijaniu, mam okazję pokazać autorski kubek, malowany w prezencie od siostry dla siostry...








9 komentarzy:

kwietnia 08, 2017

Gospodarowanie czasem, wiosna w ogrodzie i filiżanki w tulipany

Gospodarowanie czasem, wiosna w ogrodzie i filiżanki w tulipany

Postanowienia



Tak sobie dziś pomyślałam, że powinnam zacząć lepiej zarządzać swoim czasem. Gdzieś, kiedyś czytałam, że istnieją metody na ogarnięcie chaosu... w którym, bądź co bądź, świetnie funkcjonuję jak dotąd. 
Dla mnie świetnie, bo jednak wciąż chodzę do tej swojej pracy, w domu też przecież samo się nie zrobi, a i tutaj bywam systematycznie... co oczywiście bardzo lubię, no i moje malowanie... (nie wpisałam tego na pierwszym miejscu, bo nie wiadomo kto czyta)
Gdyby można było tak zarządzić, by pozmieniać proporcje, to ta metoda chyba najbardziej by mi odpowiadała. 
Wykupiła bym od razu karnet na rok ;) 
A jeszcze musi być czas na wypoczynek... 
Ostatnio wiele się dzieje i muszę to poukładać chronologicznie.
Już wiem... 
W ramach zarządzania tym swoim czasem, kupię sobie terminarz :)



Tulipany



Pomiędzy domem a moją pracą jest jeszcze ogród, królestwo mojego Pana męża, ciii...  chyba nie lubi kiedy tak o nim mówię, a przecież to tak dostojnie brzmi.
Słońce i deszcz zrobiły swoje, wszystko z wdziękiem kwitnie na całego... 
Ten weekend jest mój, będę podziwiać doskonale zorganizowaną przyrodę. Ona świetnie sobie sama daje radę nawet z chaosem :)
A propos wiosny...  pokażę Wam dziś filiżanki na których zakwitły tulipany, wzór autorski, jak dotąd są takie tylko dwie. 
















18 komentarzy:

kwietnia 04, 2017

Reakcji łańcuchowej ciąg dalszy, Dom Zarazy i kubki a'la Victoria Frances

Reakcji łańcuchowej ciąg dalszy, Dom Zarazy i kubki a'la Victoria Frances

Pani Danuta



W poprzednim poście pisałam o mojej fascynacji możliwościami internetu, o tym, ilu cudownych ludzi można poznać właśnie dzięki niemu i posłuchać ich niesamowitych historii.
Dziś opowiem o charyzmatycznej, niepowtarzalnej i wyjątkowej Pani Danucie, którą miałam przyjemność poznać i jestem  nią wciąż oczarowana :)

Pani Danuta jest prezesem Stowarzyszenia Stara Oliwa a jego siedzibą jest unikatowe miejsce - Dom Bramny zwany pieszczotliwie Domem Zarazy.
W środowisku kultury i sztuki,  nie ma człowieka, który by nie znał tej wspaniałej, ciepłej i kochającej ludzi osoby, oraz tego jakże wyjątkowego miejsca, powstałego z ruin.
Dzięki Pani Danucie Dom Bramny dostał nowe życie i spełnia rolę Domu Sąsiedzkiego w którym to życie kipi i nie ma nudy. Przyciąga zatem ludzi twórczych, mających pasje, reprezentujacych przeróżne dziedziny artystyczne i naukowe.

Jeśli macie ochotę dowiedzieć się nieco więcej o tym cudownym miejscu i tym, co się tam ciekawego dzieje, klknij tutaj a o historii opowie sama sprawczyni przedsięwzięcia :) Kliknij koniecznie tutaj :)
Sama nie miałam jeszcze okazji tam być, jednak to kwestia czasu... Po rozmowie z Panią Danutą zaznaczyłam sobie to miejsce na mapie ,, koniecznych do odwiedzenia"



Skojarzenia



Kiedy pisałam o działalności Domu Zarazy, przyszło mi na myśl, że czas na to, by pokazać kubeczki malowane dla Ewy i Wojtka, miłośników twórczości Victorii Frances.
Jakoś tak pasuje mi jedno do drugiego...





10 komentarzy:

marca 19, 2017

Niedzielne serfowanie i filiżanki dla żeglarzy

Niedzielne serfowanie i filiżanki dla żeglarzy

Blogi, blogi, blogi...


Dziś miałam wolną niedzielę, jedną z niewielu niestety, ale mogłam częściowo spędzić ją na czytaniu. Jest taka fajna grupa wsparcia dla blogerów, do której dołączyłam dzięki Małgosi i kiedy tam dziś zajrzałam... to przepadłam...
Niedziela na tej stronie należała do wszystkich, którzy chcieli pochwalić się tym, o czym piszą, co tworzą czy jak żyją, byle w zgodzie z sobą... Każdy chętny miał swoje pięć minut.
Ilu ludzi, tyle światów... a każdy fascynujący inaczej, wciągający niekiedy tak bardzo, że będę wracać już zawsze. 
Pomału sama staję się częścią tej blogowej społeczności i marzy mi się, by tak samo do mnie chętnie się wracało.
Biedny Pan mąż, chory od kilku dni biedaczek, nie miał siły protestować, kiedy żona z rozszerzonymi źrenicami i otwartą buzią serfowała po morzu blogów, zawijając do różnych portów... ale obiad był ugotowany i kot też bez jedzenia nie został...



Dla tych, co kochają żagle



Serfowanie po necie, blogach i innych interesujących miejscach, to jak żeglowanie po bezmiarze wód wszelakich, czy to jezior czy mórz...
Przy takiej okazji pokażę komplet energetycznych, barwnych filiżanek, malowany dość dawno temu, który zamieszkał z pasjonatami żagli właśnie.

















10 komentarzy:

marca 16, 2017

A gdyby tak... i gołębie na filiżankach

A gdyby tak... i gołębie na filiżankach

...rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady ?



Raz na jakiś czas taki pomysł wpada do głowy chyba każdemu i nie mam tu na myśli tych prawdziwych Bieszczad, bo ja, znając życie prysnęła bym nad morze...
A może później w góry ? Wszędzie bym prysnęła.  
Takie pomysły objawiają się najczęściej wtedy, gdy dusza rogata (czytaj krnąbrna, nie do poskromienia) pragnie rozwinąć skrzydła i wzbić się w przestworza.
A z tyłu głowy wciąż brzmią słowa... no zrób coś z tym nareszcie... 
Więc dziś kolejny krok w zrobieniu ,,czegoś'' 
Tutaj mam na myśli kontakt z  Agencją Pana Grzegorza w sprawie różnych, ważnych, istotnych dla mnie rzeczy.
Może jak przeczytam to, co napisałam, moja wyobraźnia podsunie mi kolejny plan działania :)



Gołębie



Pisząc o rozwijaniu skrzydeł, z którymi tak naprawdę każdy z nas się rodzi, (kwestia wiary, że jak trzeba, zadziałają) wspomnę zestaw filiżanek malowany dla Darka, który jest pasjonatem tych wspaniałych ptaków...
















10 komentarzy:

marca 13, 2017

Szukanie możliwości a nie wymówek i limonkowy serwis z porcelany

Szukanie możliwości a nie wymówek i limonkowy serwis z porcelany

Motywacji ciąg dalszy


Nadszedł czas, kiedy stanowczo zarządałam swojego miejsca do pracy... bo co jak co, ale takie mieć nareszcie chcę. Wszystko pięknie, wszystko ładnie, ale gdzieś to pięknie, ładnie podziać się musi...
Żeby to było takie proste, jak stworzenie ,,Trzeciego pokoju " u Justynki, to już dawno bym go miała.
Tak więc... możliwości są dwie...
Ta pierwsza odpada i zostaje piwnica :)
Projekt w głowie zaistniał niemalże natychmiast po przemowie motywacyjnej mojej wspaniałej koleżanki, dodam też że blogerki kulinarnej Małgorzaty 😘
Ta dziewczyna zawsze wie gdzie jest ENTER  ;)
Wczoraj projekt został równocześnie przedstawiony głównemu wykonawcy...


Limonkowy zawrót głowy


Idąc wciąż tropem motywacji, czyli poszukiwaniem możliwości a nie wymówek... pokażę Wam energetyczny komplet w limonkowym kolorze. 
Niektórzy go znają, a reszcie przypomnę...
Wzór autorski, specjalnie malowany na prezent dla przyjaciółki do jej nowego domu, jako dopełnienie cudnej, limonkowej kuchni.














15 komentarzy:
Copyright © 2014 Kocikowa Dolina , Blogger