lutego 09, 2018

Dieta cud, tłusty czwartek i kubki na wesoło, które mi tu pasują jakoś

Jeszcze raz


Co jakiś czas podejmuję życiową decyzję, że zmieniam pewne nawyki i zostaję wysoką, długonogą blondynką.
Właśnie teraz jest ten kolejny raz.
A tak.
Kto mnie zna, to wie, że najłatwiejszy do zrealizowania jest punkt ostatni w tym przypadku.
Już jakiś czas wdrażam te zmiany, już jest coraz łatwiej... już rodzynki i orzechy wystarczają jako coś mega pysznego do kawy... aż tu nagle tłusty czwartek nastał i zewsząd napada człowieka kult pączka. 
Nie jestem jakąś ich fanką, ale kiedy ktoś jest w trakcie realizowania życiowej decyzji... no moi drodzy, litości.
Wszędzie obiecują, że tego dnia można jeść do woli, że w boczki takie pączki nie idą... to ja się pytam, w takim razie gdzie one idą? 
Takie ryzyko nie dla mnie.
Przez ten tłusty czwartek to ja sama siebie dziś z domu nie wypuściłam :)
I tak co jakiś czas, jak ten kot na kubku... ile wytrzymam i ile zdążę wypracować w tym czasie, zanim odpadnę... to moje, bo przecież całe życie to ja samej siebie w domu nie utrzymam :)
Bo włóczykij, który w duszy mieszka i tak się upomni o swoje :)



Na wesoło


Kubki które dziś publikuję, pasują mi tu jak ulał...  kot, to już wiecie dlaczego, bo zdążyłam wyjaśnić... 
Te minki, to reakcje na tą moją dietę cud... i nie ma tu wszystkich, gwarantuję :)
A leniwiec?
Bo za długo z tym wszystkim czekałam... gdybym wcześniej wpadła na ten genialny pomysł podjęcia kolejny raz decyzji, by zostać tą wspomnianą blondynką... to w tłusty czwartek delektowałabym się tym kultowym pączkiem... 











    
   A tak na poważnie... to trzeba po prostu wrócić do świadomego jedzenia, bo kiedyś to zarzuciłam, a pamiętam, jak pięknie wtedy było...

                                                              Dobranoc mili :)







24 komentarze:

  1. Podzielam Twoje przemyślenia :) Ja tez podjęłam ostatnio decyzję o próbie zmiany swojego oblicza :) :) Mam nadzieję, że wytrwam!!!
    Wczoraj niestety skusiłam się na tego pączka, ale szaleństwa nie było :)
    Kubeczki super jak zwykle - a ten pierwszy FANTASTYCZNY!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś, zarzuciłam kiedyś dbałość o pewne sprawy na konto innych i teraz staram się wrócić :)

      Usuń
  2. Piękne, wesołe kubeczki :) O kwestiach dietowych wypowiadać się nie będę, bo za bardzo lubię jeść :D Hehe :) Ale tak na poważnie, świadome jedzenie - ważna sprawa. I świadome nie tylko w aspekcie kalorycznym ;) ale przede wszystkim odżywczym. Zwłaszcza w dzisiejszym, zabieganym świecie, pełnym gotowców i przetworzonego (i często bardzo dobrze smakującego) jedzenia ;)
    Pozdrawiam Cię Kasiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z teorii mam zawsze pięć ;)
      Kilka lat temu zrezygnowałam z mega przrtworzonych produktów na rzecz prostych i przygotowanych w większości przez siebie :)
      Duuuużo przypraw i warzyw :) oraz duuużo dystansu do samej siebie :)

      Usuń
  3. Leniwiec z dzikim temperamentem rozwalił mnie :D
    Zawsze obiecuję sobie, że chociaż odrobinę zacznę dbać o zdrowie. Potem znowu myślę, że przecież nie wiem ile życia przede mną, i zaraz potem czuję, że wolę radość po zjedzeniu pączka na te ostatnie lata. A tak poważnie, nie potrafię odrzucić słodkości, wolę obiadu nie zjeść a czekoladę wsunąć. Tak więc długonogą blondynką raczej nie będę. Nawet już nie walczę. Najwyżej będę sobie okrąglutką babcią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szysiu, w kolejny tłusty czwartek zjem takiego pączka... mało tego, sama sobie je zrobię... a leniwiec? Prędzej mi do niego, niż do tej blondynki ;)

      Usuń
  4. Zakochałam się w kubku z kocurkiem. Ten jego wzrok..
    Złamałam się i wsunęłam lukrowanego pączusia. Ale tylko jednego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorcia, ja sama jestem pączek... ale ważne że z lukrem ;)

      Usuń
  5. Cudowny kubeczek, ja skusiłam sie na dwa i to dopiero o 21.30:-(

    OdpowiedzUsuń
  6. Żadnego pączka nie pożarłam. Żadnego! :D tak jakoś wyszło. Mi najbliżsyz jest kubek numer 1 ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kot to kot, jaki jest, każdy widzi ;)
      Pozdrawiam Kasiu :)

      Usuń
  7. Minki są cudne. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w postanowieniach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moją wytrwałość obrazuje kubek z kotem :)
      A kubek z minkami wylądował u mojego kolegi z podstawówki...

      Usuń
  8. Ha ha ha ha ile to ja razy też takie postanowienie miałam ha ha :) A te kociaki no rewelacja :) Jak bym moją łobuzicę widziała ha ha ha ha :) Serdeczności Kochana dla Ciebie przesyłam :) Hi hi kurcze uwielbiam Cię czytać :) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zakochałam się w tych kubkach... choć przez Twój post teraz po głowie znowu krążą mi pączki ;-) A tak na powaznie: jak zwykle genialne prace :-) 😊

    OdpowiedzUsuń
  10. Leniwiec wymiata Kasiu;))). Doskonale Cię rozumiem, też czasami mam takie wizje, że wrócę do starej figury i rozmiaru, ale jakoś...mi się nie chce. Ale co do świadomego jedzenia to racja, przecież chodzi o nasze zdrowie. Też nie przepadam za pączkami i nawet w tym roku zapomniałam o nich w tłusty czwartek. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kubeczki są niesamowite :) rewelacja

    OdpowiedzUsuń
  12. Tekst do kubka z leniwcem jest odlotowy!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się podoba :) Nie jestem autorką, niestety. Takie było zamówienie...

      Usuń